 |
|
 |

 Mord na zwierzętach to śmierć człowieka

Teraz jest, jak jest; człowiek potyka się o swoje własne wykroczenia przeciw prawu życia. Przez tysiące lat wybryki ludzkiej złośliwości wołały o pomstę do nieba. Teraz przychodzą skutki. Żniwa wyraźnie ukazują, czym nacechowany był siew.
Niejeden pomyśli: "Nie ma żadnego Boga. Gdyby istniał wszechmogący i mądry niebiański Ojciec, to nie dopuściłby do tego, co dzisiaj dzieje się na świecie". Być może kościelni zwierzchnicy prywatnie są tego samego zdania. Kościół zbywa jednak uporczywie szukających Prawdy utartą już wymówką: "Bóg nie pozwala zaglądać w swoje tajemnice".
Jednak to, co dzieje się ze zwierzętami i z królestwami przyrody, nie jest już tajemnicą. Jest zupełnie jasne, że sprawcą tych okrucieństw jest człowiek. A człowiek pyta: "Dlaczego Bóg nie wkracza? Dlaczego nie pomaga?"
A komu Bóg miałby pomagać? Czy ma On dawać zwierzętom i przyrodzie więcej siły życiowej, aby mogły lepiej wytrzymać męczarnie i być jeszcze bardziej wykorzystywane, zabijane dla zysku ludzi i mordowane bez powodu? W ten sposób Bóg pomagałby "księciu okrucieństwa", który z ziemi uczynił padół łez. Czy też Bóg ma zgładzić ludzkość podobnie jak człowiek zwierzęta? Wtedy przynajmniej zwierzęta byłyby wolne od ludzkiej plagi! Czy może Bóg miałby wzmocnić ludzki organizm, aby ten mógł pobierać bez żadnej dla siebie szkody jeszcze więcej sprzecznego z Prawem pożywienia i używek, chorobotwórczych zarazków i trucizn, substancji manipulowanych genetycznie i promieniowania ludzkiej złośliwości? Czyż ma On więc wspierać zwolenników księcia podziemia w ich dalekich od Boga i bezbożnych poczynaniach? Przy tym wyłania się pytanie: Kto nie jest jego zwolennikiem?
Ten, kto wierzy w Kościół i jego kazania o tajemnicach Bożych, już wybrał. Nie wybrał jednak Boga, gdyż Bóg przemawia do ludzi od początku istnienia ludzkości.
Bóg, Duch nieskończoności, wciąż na nowo przemawiał do ludzi przez swoje instrumenty. Mówił do wszystkich pokoleń. Objawiał się przez oświeconych - mężów i niewiasty - i poprzez proroków. Przez Mojżesza Bóg, Odwieczny, dał ludziom Dziesięć Przykazań. Dwa tysiące lat temu posłał na ziemię swojego syna Jezusa, Chrystusa, który nauczał nas Kazania na Górze. Bóg, Wszechmogący, nie pozostawiał nas, ludzi, bez swego słowa. W przebiegu dziejów wciąż na nowo można było usłyszeć: "I powiedział Bóg..."
W minionych dwóch tysiącach lat objawiał się i objawia również Jezus, Chrystus, Zbawiciel wszystkich dusz i ludzi. Ale we wszystkich czasach masy ludzkie nie chciały słuchać bezpośredniego słowa Bożego. Wielu ludzi, również ci, którzy nazywają siebie chrześcijanami, jeszcze dzisiaj postępuje podobnie jak za czasów pogaństwa. Wierzyli oni i wierzą w to, co głosiła i głosi kasta kapłańska, i w to, co za prawdę podają naukowcy. Tak jak za czasów pogaństwa ludzie przywiązywali się i przywiązują do rytuałów i kultów w mniemaniu, że kościelna tradycja jest życiem.
Jezus nie nauczał ludzi tradycji, gdyż ona oznacza zastój i cofanie się. Bóg jest ewolucją, którą człowiek osiąga przez spełnianie praw Bożych. W przypowieści o talentach mamy dowód, że Bóg jest ewolucją, a nie tradycją.
Podobnie też z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał.
Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugich pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugich pięć i rzekł: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem". Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!"
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: "Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem". Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!"
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: "Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!"
Odrzekł mu pan jego: "Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność.
Dlatego odbierzcie mu ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".
Nie tylko jeden talent, lecz wszystkie talenty, które Bóg, Odwieczny, i Jego syn Jezus, Chrystus, darowali ludzkości, zakopała instytucja kościelna i jej wierni. A wszyscy ci, którzy przynależą do instytucji kościelnych, którzy płyną z prądem tradycji, myślą i postępują tak samo jak dostojnicy kościelni, gdyż idą w ich ślady.
W obecnej sytuacji można powiedzieć, że zarówno struktura władzy Kościoła zakamieniała w tradycji, jak i wierzący w kościoły oraz państwo, które składa hołd kościelnym zwierzchnikom i naukowcom, którzy manipulują życiem - to wszystko zawiodło. Dwa tysiące lat po Chrystusie wychodzi na jaw, że nic z tego, co te trzy potężne, skierowane na ten świat, związane z tradycją, "anioły zwiastujące": Kościół, nauka i państwo objawiły jako prawdę, nie przyniosło dobrych wyników.
Jak wygląda bilans? - Wśród ludzi panuje niezgoda, kłamstwo, oszustwo, gwałt, walka, trwoga i rozpacz. Coraz więcej jest biedy i nędzy. W ziemi, na ziemi i ponad ziemią nic nie pozostało już takim, jakim Bóg to kiedyś ludziom darował. Samolubstwo, samowola, chciwość i brak miłosierdzia zhańbiły, zanieczyściły, zniszczyły, skaziły, umęczyły i wymordowały przyrodę.
Instynkt nawigacyjny ptaków, ryb i innych zwierząt mórz, rzek i jezior został zakłócony przez ingerencję człowieka. Morza i wody słodkie pełne wszelkiego rodzaju odpadów, śmieci, brudów i chemikaliów, zanieczyszczone ropą i pozbawione ryb, stały się ściekami, w których zamiera życie. Zwierzęta w ziemi i na ziemi cierpią, cierpią i marnie giną z powodu bestialstwa człowieka odurzonego swoją władzą, który sam powoli dławi się swoim obłędnym egoizmem.
Odmawia on zwierzętom godności, którą dla siebie uważa za nienaruszalną, aby w okrutnych doświadczeniach na zwierzętach je poniżać; odmawia im prawa do swobodnego rozwoju, do którego sam rości sobie pretensje, i trzyma je w ciasnych klatkach i zamknięciach w masowej hodowli dla przemysłowej produkcji mięsa; odmawia im prawa do życia w rodzinie i zabiera krowom cielęta; przede wszystkim zaś odmawia im prawa do życia, zarzynając je bezmyślnie, mimo że w międzyczasie badania wykazały, iż mięsne pożywienie w ogóle nie jest potrzebne dla zdrowego odżywiania się, a wręcz przeciwnie - szkodzi człowiekowi.
Mimo, że człowiek wraz ze swoimi "dziełami" stanął na skraju przepaści, ciągle jeszcze uważa, że musi podtrzymywać swoje roszczenia do władzy wobec tych, których uważa za niższych od siebie.
W ciągu ostatnich 25 lat Duch Boży ponownie upomina ludzkość poprzez swój instrument, który On, Wszech-Jedyny, nazywa swoją prorokinią i orędowniczką. Nawołuje ludzkość do opamiętania i zawrócenia. Jezus, Chrystus, nauczał ludzi poprzez słowo prorocze drogi do siebie, który jest życiem w Bogu, w Odwiecznym. On mówił o oczyszczaniu zmysłów i ich zachcianek, przy czym piętnował też jedzenie mięsa i wzywał ludzi, żeby stopniowo tego zaniechali. "Stopniowo" oznacza oczyszczanie zmysłów krok po kroku przez spełnianie Dziesięciu Przykazań Bożych i Kazania na Górze Chrystusa.
Chrystus mówił jednak też wyraźnymi słowami o apokalipsie, która spadnie na ludzi wtedy, gdy życie, którym On jest, będą znieważać i nadal nękać, maltretować, zarzynać i pożerać zwierzęta - które są młodszymi braćmi i siostrami człowieka - jedynie po to, żeby zaspokoić swoje grubiańskie zmysły.
W dzisiejszych czasach słowo Boga jest dostępne dla każdego człowieka na całej ziemi, gdyż Ducha Bożego można usłyszeć na całej kuli ziemskiej. Od wielu lat Jego objawione słowo płynie przez eter z wielu rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych na całym świecie. Mnóstwo książek i kaset przetłumaczonych na liczne języki, można nabyć w wielu krajach tej ziemi. Również w Internecie można przeczytać Jego posłanie. Jak za wszystkich czasów, w których Bóg przemawiał przez proroków, wielu ludzi rozpoznaje Prawdę, lecz brak im wytrwałości, aby konsekwentnie iść w Jego, Jezusa, Chrystusa, ślady.
Wielu ludzi zna wypowiedź: "Kto nie chce słuchać, ten będzie musiał odczuć". Mniej więcej rok temu, zanim rozpoczęła się tragedia zabijania setek tysięcy zwierząt, które zachorowały na BSE i na pryszczycę, Odwieczny powiedział, że odbiera ludziom ziemię ze wszystkimi zwierzętami i roślinami, którą kiedyś im powierzył i wznosi ją do siebie. Tak się stało dlatego, że ludzkość od tysięcy lat maltretuje, zanieczyszcza i obciąża na wszelkie sposoby przyrodę, rośliny, zwierzęta i minerały, wodę, powietrze, a więc całą ziemię, oraz dlatego, że zwierzęta - do których należą też żyjątka i drobnoustroje w glebie - w bestialski sposób męczy i zabija, znieważając prawa naturalne i nie przestając zjadać trupów zwierzęcych. Oto między innymi Jego słowa: Dosyć tych ekscesów ludzkiej podłości, dosyć wykroczeń wobec żywicielki ludzkości, Matki Ziemi!
I powiedział Bóg (w 1999 r.): Nędzne stworzenia, które myślą, że mogą się wywyższać ponad Stworzyciela, niedługo będą musiały rozpoznać, że Matka Ziemia nie będzie im już posłuszna. Ziemia jest teraz Moja i będzie czynić to, co jest Moją wolą. To oznacza, że przyczyny wykroczeń ludzi wobec Matki Ziemi, będą spadać na nich coraz szybciej w postaci skutków.*
* Broszura Fundacja Gabrieli. Saamlińskie dzieło braterskiej miłości do przyrody i zwierząt. Nadchodzi królestwo Twoje - Dzieje się wola Twoja. Módl się i pracuj, s. 11, bezpłatnie dostępna w języku niemieckim pod adresem: Gabriele-Stiftung, Max-Braun-Str. 2, D-97828 Marktheidenfeld
Od tego czasu napiętrzają się alarmujące wydarzenia na całym świecie. Czy to jest przypadek?
Oto kilka dobitnych przykładów dla przypomnienia: – Rozległe powodzie, trwające całymi tygodniami w Mozambiku, Zimbabwe i na innych połaciach południowej Afryki. Pięć milionów ludzi zostało bezpośrednio dotkniętych, ponad sto pięćdziesiąt osób zginęło, pół miliona nie ma dachu nad głową. Cholera, malaria i inne zarazy rozpowszechniają się.
– Na północy i północnym wschodzie Indii tysiąc pięćset osób zginęło w powodziach.
– Mongolia przeżyła najcięższą zimę od pięćdziesięciu lat. Umierają nie tylko konie i bydło, lecz zanika również styl życia i kultura 2,4 milionów nomadów.
– Huragany na Pacyfiku i północnym Atlantyku. Również w naszych okolicach huraganowe wichury powodują zniszczenia szczególnie w świecie roślin i zwierząt.
– Wielkie susze w Chinach i Indiach. Kobiety muszą chodzić z dzbanami, często aż do dwudziestu kilometrów po twardej, popękanej i gorącej ziemi, aby dostarczyć trochę wody swoim rodzinom. Nie tylko ludzie są tym dotknięci. Krowy umierają tysiącami. Małe gospodarstwa rolne tracą podstawę egzystencji.
– Pożary leśne w Grecji i w Rosji szaleją całymi tygodniami. Również na zachodzie Stanów Zjednoczonych i w Nowym Meksyku panuje długotrwała susza. Wiele tysięcy kilometrów kwadratowych lasów stoi w płomieniach. Tysiące ludzi trzeba ewakuować.
– Na całym świecie wzrasta temperatura. Olbrzymie masy lodu na południu i na północy ziemi topnieją; szczególnie lodowce. Poziom wody w morzach podnosi się. Nisko położone okolice - również na zachodzie i na północy Niemiec - są zagrożone.
– Pole magnetyczne ziemi ulega znacznym wahaniom i ogólnie traci na sile. Ptaki wędrowne tracą orientację i błądzą bez celu.
– Magnetyczny biegun północny przesunął się od dziewiętnastego wieku o kilkaset kilometrów. Naukowcy mówią o tym, że ziemia prawdopodobnie stoi przed zjawiskiem przemieszczenia się biegunów.
Już w latach osiemdziesiątych słyszeliśmy od Ducha Bożego, że oś planety Ziemi przechyla się.
Nie tylko nasza planeta dozna przebiegunowania. Epoka Ducha nadchodzi z mocą. Królestwo Boże na ziemi będzie gościć już tylko uduchowionych ludzi. Oni odłożyli swoje przebiegunowania - programy samolubstwa, chęci bycia kimś i posiadania. Oni we wszystkim oddają cześć Bogu, żyją i działają zgodnie z Jego wolą. Oni spełniają prawo Boga w swoich uczuciach, odczuciach, myślach, słowach i czynach.
Katastrofy zachodzące na ziemi są odzwierciedleniem katastrofy, którą jest człowiek. Również żywioły - ogień, woda, ziemia i powietrze - już nie są człowiekowi posłuszne. One odrzucają to, co człowiek narzucił im w postaci agresji, zniszczenia, zanieczyszczenia, myślenia w kategoriach użyteczności i wykorzystywania. Człowieka trafiają skutki stworzonych przez niego przyczyn.
Trwa również aktywność wulkanów, a w ostatnich latach często zdarzały się trzęsienia ziemi. Co jest tego przyczyną? Znowu trzeba jej szukać u człowieka.
Ziemia skierowana jest na wysubtelnianie się i stara się stwarzać coś nowego ze wszystkiego, co się rozpada. Tak więc ze skamieniałych prehistorycznych lasów powstaje ropa i węgiel. Zamiast pomagać ziemi i na przykład oczyszczać lasy i użytkować drewno, wykorzystujemy ziemię. Zabieramy ropę dla naszych celów i dla zysku tych, którzy ją drogo sprzedają. Tak samo zabieramy Matce Ziemi węgiel, minerały, kamienie i wiele innych.
Jak zareagowałoby ludzkie ciało, z którego podczas zabiegów operacyjnych, wydobywano by narządy? Nie możemy się więc dziwić, że ziemia się trzęsie i jest rozgorączkowana.
Na całym świecie rozpowszechniają się zarazy. Również choroby, które uważano za przezwyciężone, powróciły. Po części z odmianami zarazków, które są odporne na leki, jakie mamy do dyspozycji.
– Setki tysięcy ludzi, przede wszystkim na południowym wschodzie Azji, corocznie choruje na malarię. Jeden procent z nich umiera, a teraz komar, który przenosi malarię, spotykany już jest w Europie i Ameryce Północnej.
– W świecie zwierząt, w który ingeruje człowiek, występuje wiele chorób: BSE, grypa kur i świń z Azji, AIDS u afrykańskich małp. Znowu pojawia się cholera. W Rosji wybuchła epidemia gruźlicy.
– Wymieranie gatunków postępuje dalej. Codziennie wymiera aż do stu trzydziestu gatunków zwierząt i roślin.
Dzięki promieniowaniu boskiego światła przez przymierze Boga z ziemią i ze zwierzętami wszystko w naszych czasach wprowadzane jest w ruch, wszystko staje się jawne. To, co służy Duchowi Bożemu na ziemi, ujawnia się, tak samo jednak demaskuje się to, co szatańskie. To, co jest sprzeczne z Prawem, to, co należy do antychrysta, zostaje rozpoznane jako to, czym jest.
Obłęd człowieka ukazał się w szaleństwie krów. Ludzie zaangażowani w ochronę zwierząt zwracają uwagę na to, że hodowla zwierząt jest wspomagana subwencjami. Każdy podatnik zostaje więc włączony w to szaleństwo, niezależnie, czy tego chce czy też nie. Nie ma na to etycznego usprawiedliwienia!
Ubolewa się teraz nad koniecznością uboju wielkiej ilości bydła z powodu BSE. To jest obłuda. Dlaczego hoduje się tyle bydła? Dlatego, że potem się je zjada, by nie rzec pożera. Jeżeli hoduje się zwierzęta, aby je zjadać, to nie można tego pogodzić z godnością człowieka jako dziecka Bożego. Wtedy można mówić jedynie o "pożeraniu".
A jeżeli przyglądamy się jedzącym zwierzętom, to automatycznie wyłania się pytanie: Czy to zwierzęta "żrą", czy też ludzie? Moja obserwacja wykazała, iż zwierzęta jedzą.
Człowiek-potwór jest trupożercą. I to w wielokrotnym znaczeniu, gdyż zawartość paszy zwierzęcego pochodzenia, którą podaje się zwierzętom, przekracza wszelkie wyobrażenie: odpadki z rzeźni, z przychodni weterynaryjnych i laboratoriów, w których przeprowadza się doświadczenia na zwierzętach; w tej paszy zawarte są również ludzkie łożyska; nawet szczury z laboratoriów przemysłu farmaceutycznego, którym wstrzykiwano rakotwórcze substancje chemiczne, lądują w korytach zwierząt, podobnie jak wyrzucone na mieliznę kaszaloty, pełne szkodliwych substancji takich jak DDT i PCB. One w zasadzie powinny być zniszczone jako niebezpieczne odpadki. Ale te niebezpieczne odpadki zostały zmielone, rozgotowane, sprasowane i zaoferowane bydłu i świniom. W ten sposób wszystko to ląduje w pieczeni niedzielnej na stole człowieka. Na początku i na końcu owego łańcucha żywności są zatrute trupy. A ludzie niczym kanibale pożerają je.
Wielu ludzi przestaje teraz jeść mięso, ale mimo to zjadamy odpadki, które sami tworzymy w łańcuchu pokarmowym. Nasze wydaliny, nie strawione resztki pokarmowe i inne odpadki nanoszone są w postaci osadu na pola, tak że w końcu zadławią nas nasze własne brudy. A wtedy pan doktor - zakażony podobnymi środkami stymulującymi - ma nam pomóc.
Również pola mniej lub bardziej cierpią z powodu BSE, gdyż są nasiąknięte substancjami, które do tej choroby doprowadziły.
Pożeranie naszych współstworzeń staje się więc coraz bardziej niebezpieczne. Zjadacze mięsa, którzy odwrócili się od wołowiny, stwierdzić musieli, że również wieprzowina nie jest bezpieczna, gdyż całe stada świń zostały potraktowane antybiotykami. A kto chciał przerzucić się na ryby, dowiedział się z Brukseli, że ryby z morza Północnego i z Bałtyku zakażone są dioksynami. Również na krajowych karpiach i pstrągach nie można już polegać, gdyż karmi się je trupami ich kuzynów z morza Północnego i Bałtyku. W końcu nie można nawet uciec się do drobiu, gdyż Federalny Urząd Zdrowia nie wyklucza nawet u gęsi i kaczek zakażenia chorobą BSE. Nawet u strusi, które niektórzy zaczęli spożywać, znajdują się ostatnio takie same dziury w mózgu jak u zakażonych przez BSE krów. Coraz więcej zwierząt uchyla się więc przed zachłannością człowieka.
Ale nałogowych zjadaczy mięsa widocznie zastraszyć się nie da: Ponieważ zjadają oni teraz więcej drobiu niż wołowiny i wieprzowiny, wszędzie powstają wielkie fermy tuczenia drobiu. Stowarzyszenia ochrony zwierząt i przyrody biją na alarm. Tego, co dzieje się na tych fermach, na których żyje na ciasnej przestrzeni aż do czterdziestu tysięcy ptaków, nie da się opisać: Ptaki te z agresji i strachu zadają sobie rany dziobiąc się nawzajem, tak że wypala im się dzioby lub odcina pazury. Wiele ptaków choruje i dlatego stosuje się masowo antybiotyki. W ten sposób okrutnie gwałcone są zasady ochrony zwierząt - ale cóż to obchodzi człowieka, który rozkoszuje się smakiem pieczonego kurczaka!
W szczególnie makabryczny sposób związani są z losem zwierząt myśliwi:
Usprawiedliwiają oni swoje krwawe rzemiosło tym, że muszą dbać o równowagę w przyrodzie. Bez nich podobno byłoby za dużo zwierząt lub jeden z gatunków rozmnażałby się ponad miarę. Nie ma jednak na to dowodów na podstawie badań bardzo mało zaludnionych rejonów ziemi.
Najnowsze studia ekologów wykazały, że zwierzęta posiadają wewnętrzny mechanizm regulujący rozrodczość danej populacji. Na przykład u słoni stwierdzono, że to nie głód lub śmierć decydują o stopie wzrostu populacji, lecz zmienne zachowanie samic na początku ich dojrzałości płciowej. Coś podobnego stwierdzono również u jeleni, łosi, koziorożców i innych wielkich ssaków. Również wiele gatunków ptaków powstrzymuje się, zależnie od wielkości ich populacji, od wysiadywania jajek. Kiedy wiele ptaków zostaje przez myśliwych zabitych, to rezerwa nie wylęgających jednostek zaczyna działać i jest potem więcej ptaków niż było ich przed wymordowaniem.
Żaden gatunek zwierząt nie rozmnaża się bez celu i miary. Populacje nie są ograniczane przez walkę i śmierć, narzucone im z zewnątrz, lecz dzięki wewnętrznym mechanizmom samoregulacji.
Polowanie, stawiające sobie takie zadanie, nie tylko mija się z celem, lecz jest absolutnie niepotrzebne. W broszurze Fundacja Gabrieli - Saamlińskie dzieło braterskiej miłości do przyrody i zwierząt (s.12) czytamy o tym, co Bóg, Wszechmądry, Wszechmogący, Stworzyciel wszechświata nam mówi:
Zwierzęta na polach i w lasach nie mogą się nigdzie schronić, gdyż podstępni myśliwi czyhają na te stworzenia, aby je zabić.
Wielu ludzi jest w błędzie, sądząc, że muszą utrzymywać równowagę w przyrodzie. Bóg powiedział: Ja jestem wyrównaniem w całej nieskończoności i też w królestwach przyrody Ziemi. Ja nie potrzebuję żadnych butnych ludzi, którzy myślą, że muszą utrzymywać równowagę.
Dlatego człowiek nie musi z siebie sztucznie robić rozbójnika, aby zastąpić "naturalnych wrogów". Zakłóca on tym jedynie wewnętrzną harmonię przyrody, rozrywa społeczne związki zwierząt, niszczy miejsca ich wypoczynku i źródła pożywienia i prowokuje dalekie wędrówki, wykraczające poza naturalny rytm życia zwierząt.
W przypadku dzików na przykład myśliwi najpierw biorą na cel lochę prowadzącą stado i strzelają do niej. Nie obchodzi ich fakt, że przez to społeczność zwierząt nie tylko zostaje rozchwiana, lecz wręcz rozbita. Cytujemy wyjaśnienia zawodowego myśliwego: "Locha prowadząca trzodę również ją organizuje. Ten, kto ją zabija, rozbija strukturę społeczną całego stada. Po odstrzale lochy pozostaje chaotyczna gromada zwierząt, która tracąc orientację, zaczyna włóczyć się, mnoży się bez kontroli i wreszcie wyrządza szkody. (Süddeutsche Zeitung, 16.12.2000 r.)
To jest naprawdę dobry przykład, z którego można wyczytać jak myśliwi "utrzymują równowagę w przyrodzie"!
A czy wiecie w ogóle Państwo, jak ten sport zgodnie z "prawem i etyką myśliwską" przebiega i co w rezultacie znajduje się na Waszych talerzach?
Polując na zające myśliwy próbuje "szczęścia" ładunkiem śrutu, który nie tylko przedziurawia jak sito skórę ofiary, lecz także jej układ nerwowy. Zające wiją się z bólu i często krzyczą jak małe dzieci. Wtedy zbliża się dumny myśliwy i zabija kwilące zwierzę - pałką, trzonkiem noża, kolbą strzelby lub kantem ręki; potrzeba oczywiście kilku uderzeń, zanim się to myśliwemu "uda". Nie są to żadne niedopuszczalne ekscesy - tego uczą myśliwych na szkoleniach. Darzbór!
Potem można rozkoszować się pieczenią z zająca, a nawet poczuć między zębami ziarnko śrutu. Może następnym razem zastanowicie się Państwo nad tym, jak poczulibyście się, gdyby ktoś wpakował Wam pod skórę ładunek 75 kulek śrutu, a potem kolbą strzelby zadał śmiertelny cios.
Może też przez chwilę wyobraźcie sobie Państwo tego zająca, jak z szeroko otwartymi oczami i nastawionymi uszami skakał po łące, kiedy trafiła go śmiertelna salwa, aby mógł potem trafić na wasze talerze. Czy nie zechcielibyście w przyszłości raczej z tego zrezygnować?
Na sarny i dziki dzielny myśliwy poluje nie zwykłym nabojem, lecz pociskami, które wewnątrz trafionego zwierzęcia powiększają się lub przeginają (pociski ekspansyjne i deformacyjne). Dlaczego? A to dlatego, żeby jak najwięcej "znaków tropicielskich" wyciekło ze zwierzęcia - krew, zawartość żołądka i jelit, włosy, drzazgi kostne i tym podobnych i żeby w ten sposób łatwiej było znaleźć zranioną, ale jeszcze nie martwą zwierzynę. Aby zwierzę przy tych "poszukiwaniach" nie uciekało dalej, pozwala mu się - jak mówią myśliwi - przez kilka godzin "chorować". Dopiero wtedy odszukuje się je, aby umierające zwierzę nareszcie wykończyć dobijającym strzałem. Zamiast tej metody również zarżnięcie zwierzęcia uważane jest za "zgodne z prawem i etyką myśliwską". Większość zwierzyny kopytnej, na przykład sarny, jelenie, łosie, daniele, kozice i dziki, umiera w ten sposób po długich torturach. Kiedy zwierzę jest nareszcie martwe, zostaje natychmiast wypatroszone. Jelita i inne podroby wydziera się z jeszcze ciepłego ciała. Postępowanie myśliwego w tym wypadku nie różni się od postępowania krwiożerczego drapieżnika, o którym zazwyczaj mówimy, że jest bestialski.
Wszystko to uważa się za "zgodne z prawem i etyką myśliwską". Kiedy następnym razem zamówicie Państwo w restauracji sarninę, możecie zastanowicie się nad tym, ile godzin ofiara na ten posiłek kuśtykała po lesie nieprzytomna z bólu, tracąc wylewające się z ciała "znaki tropicielskie". Męka, którą zwierzę przeżywało, doprowadziła do wydzielania się hormonów i jeszcze tkwi w zamówionej pieczeni. Męka, którą zjadacie razem z pieczenią. Czy naprawdę Państwo tego chcecie?
W samych Niemczech ponad trzysta tysięcy myśliwych jest corocznie sprawcami niepokoju, lęku, stresu, chaosu, cierpienia i śmierci w lasach i na polach. Trzynaście do piętnastu tysięcy zwierząt zostaje codziennie zastrzelonych z wygodnych czatowni lub też w okrutny sposób ginie w sidłach, często wśród niewymownych mąk, kiedy postrzelone lub zranione miotają się w żelaznych potrzaskach, aż do nieuniknionego końca. Zwierzęta nie mają w ogóle żadnej szansy, aby uciec i uratować swoje życie.
Słowo "polowanie" straszne już samo w sobie, zawiera jeszcze upiększanie i tuszowanie prawdziwej sytuacji. W rzeczywistości chodzi tu o satysfakcję z zabijania. "Polowanie jest zawsze rodzajem wojny", powiedział Goethe. "Polowanie jest odmianą umysłowej choroby człowieka", stwierdził Teodor Heuß, pierwszy prezydent Federalnej Republiki Niemiec, który sam nie będąc myśliwym, musiał chodzić z dyplomatami na polowania. "Od mordowania zwierząt do mordowania ludzi prowadzi tylko mały krok", powiedział rosyjski pisarz Lew Tołstoj.
Coraz więcej ludzi przeczuwa, że tak naprawdę jest. Z przeprowadzonych ankiet wynika, iż coraz więcej ludzi potępia polowanie. Więcej niż połowa ludności - dwie trzecie wszystkich kobiet - wypowiada się przeciw masowemu mordowaniu w lasach.
W roku 2000 - jak wynika z wiadomości w środkach masowego przekazu - wydarzyło się niezwykle dużo wypadków wśród myśliwych. Oto kilka przykładów: Myśliwy zastrzelił myśliwego. Rzym - tragiczny wypadek podczas polowania w pobliżu Cuneo (północne Włochy): Dwudziestodziewięcioletni myśliwy podczas polowania na dziki przez pomyłkę zastrzelił swojego przyjaciela i z rozpaczy sam się zastrzelił. Obu znaleziono dopiero po dwóch dniach.
Inny wypadek: Jeden myśliwy zastrzelił drugiego. Kula odbiła się od kamienia: Nadzwyczaj tragiczne są okoliczności wypadku na Węgrzech, gdzie podczas polowania został zabity pięćdziesięcioczteroletni aptekarz z Bad Neustadt. Jak doniesiono, ojciec rodziny razem z przyjaciółmi polował na dziki. Węgierska gazeta podaje, że aptekarz ten oraz jego kolega strzelali z sąsiednich ambon do zwierzyny. Kiedy kolega aptekarza próbował jeszcze raz trafić postrzelonego odyńca, kula odbiła się rykoszetem od kamienia i trafiła aptekarza prosto w serce.(Das Weisse Pferd nr 8, April 2000 r.)
W gazecie Das Weisse Pferd czytamy takie podsumowanie tych i podobnych wydarzeń:
Seria wypadków. Również myśliwi żyją niebezpiecznie.
Tegoroczne otwarcie polowania na jelenie w Stanach Zjednoczonych skończyło się niepowodzeniem. Tym razem bowiem - poza tysiącami jeleni - zostało zastrzelonych również dziewięciu myśliwych.
W stanie Nowy Jork dwóch myśliwych pomyłkowo uznano za zwierzęta i zastrzelono. Trzeci z przerażenia dostał zawału serca, a czwarty spadł z ambony i skręcił kark. W stanie Wisconsin również zastrzelono jednego myśliwego, a czterech zmarło na zawał serca.
W stanie Nowy Jork władze ze względu na niezwykłe rozmnożenie się jeleni wezwały myśliwych do wystrzelania jak największej ich ilości.
Również w Nowej Zelandii myśliwy uległ wypadkowi, a przyczyną był pies. Gdy myśliwy chciał nożem zakończyć życie postrzelonego dzika, jego pies wskoczył na leżącą na ziemi strzelbę, która była naładowana i odbezpieczona. Kula trafiła myśliwego w nogę. Ten dowlókł się na drogę i musiał tam czekać przez sześć godzin zanim go znaleziono. Prasa nie podaje co się stało ze zranionym dzikiem.
Do tego komentarz redakcji: To, co człowiek czyni zwierzętom, spada na niego z powrotem. To już jest dawno znane. Nowe jest jedynie to, że skutki mogą nadejść tak szybko.
Czy mogłoby być, że mamy tu do czynienia z prawidłowością nadawania i odbierania, z prawem kauzalnym? Prawo siewu i zbioru posiada strzelbę, która trafia celniej niż wszyscy myśliwi!
Od kilku lat coraz bardziej popularne staje się "wygodne polowanie". Zakłada się tak zwane rewiry łowieckie, w których na przykład trzyma się dziki. Pielęgnuje się je i hoduje, a nawet się je tuczy dobrą paszą.
Rewir biznesmena Cloppenburga ma powierzchnię dwustu osiemdziesięciu hektarów, która mogłaby wyżywić najwyżej piętnaście dzików; trzyma się tam jednak trzysta zwierząt. Spacerowicze mają tu dobrą szansę spotkania oswojonej nierogacizny. Ludzie z blisko położonej miejscowości Niersbach znali nawet niektóre dziki z imienia, na przykład lochę Ritę, o której mówiono, że chętnie wypraszała "od rodzin z dziećmi chleb i jabłka". Jeden odyniec, tak opowiadają sobie w tej wsi, podobno próbował nawet prosić o paszę myśliwych, którzy na niego polowali...
Aż do owego 31 października ubiegłego roku dziki te żyły spokojnie w tak zwanym rewirze łowieckim biznesmena z Düsseldorfu Ulfa Cloppenburga - nie przeczuwając, w jakim celu on je tam trzymał i tuczył... (DIE ZEIT, 22.4.1999r.)
Pierwszy myśliwy Niemiec, Constantin Baron von Heeremann, uważa za moralnie nienaganne strzelanie dla przyjemności do oswojonych dzików. "To było porządne polowanie, godne prawdziwych myśliwych", zapewnia. Godne prawdziwych myśliwych, tak wyjaśnił na federalnym spotkaniu łowieckim "jest polowanie, które ma wzniosły cel oddawania życiu głębokiej czci".
To jest naprawdę zdumiewające! Coś tu przecież się nie zgadza, powie sobie zwykły, wyposażony w zdrowy rozsądek człowiek...
O "głębokiej czci wobec życia" mówi też następujący cytat z już nadmienionego artykułu w tygodniku ZEIT:
Rewiry myśliwskie powstały w czasach feudalnych i były bardzo popularne zwłaszcza w XVI wieku. Po pierwsze miały one zwiększyć liczbę celnych strzałów szlacheckich myśliwych, a po drugie chronić pola chłopów przed leśną zwierzyną i kłusownikami. Dzisiaj takie rewiry ułatwiają zamożnym myśliwym przymierzenie się do celnego strzału bez wysiłku, bez długiego wysiadywania, po prostu pomiędzy dwoma konferencjami. Gazety myśliwskie są pełne ogłoszeń. "Stuprocentowy sukces myśliwski! Dziki, dziewiczy rewir myśliwski w Lesie Bawarskim wydaje pozwolenia na odstrzał zwierzyny płowej i czarnej". Odosobnienie w tym środowisku myśliwych jest jak najbardziej argumentem marketingu. W ten sposób można "bez podglądającej publiczności przeżyć najbardziej podniecające godziny polowania na zwierzynę płową wszystkich gatunków jak i na dziki" tak brzmi reklama właściciela terenów myśliwskich w Allgäu.
Nie wszystkie zresztą rewiry myśliwskie są takie feudalne, jak ten należący do Ulfa Cloppenburga, o którym już była mowa. Najmniejsze mają około 75 hektarów, artykuł DIE ZEIT.
Zupełnie słusznie można powiedzieć, że te feudalne osiągnięcia, rewiry myśliwskie, służą do podstępnego mordowania zwierząt. Oto rada dla wszystkich wegetarian i tych, którzy są na drodze do stania się nimi i nie zaliczają się do feudalnych panów potrzebujących polowania i rozkoszujących się "kanibalizmem" zwierzęcym. Pozostawcie im te przyjemności! Zgodnie z prawem "każda akcja wywołuje reakcję" lub też "z każdej przyczyny wynika odpowiedni skutek", ludzie, którzy podstępnie zabijają zwierzęta, znajdą swoją "moralnie - etyczną" śmierć. Mord na zwierzętach, to śmierć człowieka.
Również i w ten sposób może się zakończyć feudalne panowanie człowieka, tak że na ziemi powoli rozbudzą się wolność i poczucie braterstwa również wobec zwierząt, które są młodszym rodzeństwem człowieka.
Postępowanie wielu myśliwych, którzy gromadzą zwierzynę przy paśnikach czy korytach przed swoimi ambonami myśliwskimi, przypomina scenę z nagrodzonego filmu "Lista Schindlera". W tym filmie komendant obozu koncentracyjnego zabawiał się tym, że już wczesnym rankiem wychodził na balkon swojego domu, położonego ponad rozległym obozem koncentracyjnym, tak jak ambona myśliwska. Za pomocą celownika teleskopowego strzelby myśliwskiej wybierał potem spokojnie spośród więźniów jedną lub więcej ofiar, które potrafił "załatwić" jednym strzałem.
Nie można porównywać ofiar ludzkich w obozach koncentracyjnych z ofiarami zwierząt w lasach i strażników obozu koncentracyjnego z myśliwymi, ale sposób mordowania i rozkoszowanie się nim, są makabrycznie podobne. W wymienionym filmie ofiary są zdane na pastwę mordercy; morderca odgrywa rolę pana życia i śmierci. Swego prawa do mordowania, ten dzielny, precyzyjny strzelec nikomu nie dał sobie odebrać; miał bowiem za sobą reżim - a w końcu sam skończył na szubienicy.
Niech teraz nikt nie myśli, że to już należy do przeszłości. Ten scenariusz odgrywa się dalej kosztem zwierząt i to przyniesie skutki. Kiedy trafią one żyjących dzisiaj Niemców? Bowiem to, co zasialiśmy, to też zbierzemy. Epidemie zwierzęce są już tego początkiem.
Potencjał agresji, który - jak pokazuje historia Niemiec ostatnich stu lat ciągle był obecny pod powierzchnią - może się, pozornie bez własnego ryzyka i bezkarnie, wyżywać już tylko na niewinnych i bezbronnych zwierzętach.
Z pewnością nie jest to przypadek, że w pewnych okolicach Niemiec, na przykład w Dolnej Frankonii buduje się w celu odreagowania tych agresji olbrzymie ambony myśliwskie, które są wiernymi kopiami kontrolnych wież strażniczych z obozów koncentracyjnych. Takie ambony chętnie ustawiane są na granicy z sąsiednimi rewirami, aby żadne żywe zwierzę nie mogło tej granicy przekroczyć. Z chwilą gdy takie nieszczęsne stworzenie wychyli tylko głowę poza granicę rewiru, to już z pomocą celownika teleskopowego bezlitośnie zostaje unicestwione.
Wielu ludzi obojętnie przygląda się temu krwawemu okrucieństwu brutalnego gatunku, którym jest człowiek, tak jak to też czyniła większość ludzi w filmie "Lista Schindlera", kiedy ich współbracia byli prześladowani i mordowani. Dzisiaj partie polityczne podpisujące się w swoich nazwach słowem "chrześcijańskie", wspierają to podstępne zabijanie, z powodzeniem zwalczając starania o to, żeby ochrona zwierząt została prawnie ugruntowana w konstytucji i legalne rozkoszowanie się morderstwem mogło być ograniczone.
Ale tak jak fabrykant Schindler we wspomnianym filmie wbrew przemocy panujących - przez osobiste poświęcenie, narażając się na wielkie ryzyko - uratował wielu ludzi, których nazwiska spisał na liście, tak też dzisiaj dla przyrody i zwierząt zaświtała nadzieja. Fundacja Gabrieli. Saamlińskie dzieło miłości do bliźniego, przyrody i zwierząt, rozrastające się dzieło pomocy, postawiło sobie za zadanie stworzenie dla zwierząt przestrzeni, gdzie mogłyby przeżyć, aby uratować je przed prześladowaniem ze strony zdziczałych i pozbawionych jakichkolwiek skrupułów ludzi. Dzieło pomocy dysponuje już kilkuset hektarami ziemi, na której nie brutalność ludzi, lecz szacunek wobec wszystkich stworzeń Boga jest wyznacznikiem działania.
Mordowanie zwierząt niejednemu nie wystarcza. Właśnie feudalni panowie zabierają między innymi zwierzętom przestrzeń życiową. Stłaczają je, jak już wspomniano, na zbyt małych terenach i ogłaszają stanowczo, że jest za dużo zwierzyny, która wyrządza olbrzymie szkody w lasach i na polach. Dlatego - ich zdaniem - zwierzyna musi być wytępiona, gdyż o strzelaniu nie może już być mowy.
Dajcie zwierzętom przestrzeń życiową, która im się należy, wtedy mordowanie zwierząt mogłoby się stopniowo skończyć i nie byłoby już żadnej szkody wyrządzanej w lasach i na polach.
Ograniczona przestrzeń życiowa nie zapewnia zwierzętom wystarczającej ilości pożywienia. Feudalni panowie nie wiedzą oczywiście, że głód doprowadza do rozpaczy i nie pozwala na to, aby być wybrednym. Tak jest też w przypadku zwierząt; one są głodne i dlatego jedzą wszystko, co mogą zdobyć.
W rewirach myśliwskich zwierzęta są jeszcze bardziej stłoczone na ciasnej przestrzeni, ale tylko tak długo jak długo feudalni panowie pozwolą im żyć.
Ten, kto chce pozostawić feudalnych panów ich losowi, stanie się lub pozostanie wegetarianinem. Drodzy współbracia: nie jedzcie już mięsa, pozostawcie to feudalnym panom, jeżeli oni tego chcą! Kiedy potem z czasem wybuchnie choroba Kreutzfelda-Jakoba, to będą się oni mogli może nawzajem pielęgnować, lub wzywać księży z prośbą o modlitwę, o ile ci nie będą już cierpieć na tę chorobę wskutek spożywania pieczeni z indyka.
Myśliwi, którzy powinni opiekować się zwierzyną, dbać o przyrodę i zwierzęta, stali się mordercami, którzy pędzą, ścigają, uciskają i zabijają zwierzęta, gdziekolwiek je spotykają.
Słowo Chrystusa z Jego objawionego dzieła To jest Moje Słowo*:
Biada łowcom i biada tym, którzy łakną mięsa aby się żywić! Zarówno łowcy, jak i ci, którzy - podobnie jak ludożercy - chciwie spożywają mięso zwierząt, będą dręczeni i ścigani przez żal, ból i cierpienie zwierząt. To samo dotyczy tych, którzy zadają gwałt królestwu roślin i minerałów. Również i oni będą cierpieć za swoje przestępstwa. To, co człowiek sieje, to zbiera... (str. 145)
* To jest Moje Słowo Alfa i Omega, Ewangelia Jezusa. Objawienie Chrystusowe, które znają już prawdziwi chrześcijanie na całej kuli ziemskiej, 1087 stron. Książkę tę można zamówić w sklepie Wydawnictwa DAS WORT.
Jeżeli już myśliwi są gatunkiem ludzi o bardzo dziwnej, zwyrodniałej mentalności, to zobaczmy co wyłania się, kiedy księża, proboszczowie i inni dostojnicy kościołów, które nazywają się chrześcijańskimi, mówią na temat polowania.
W Internecie można było przeczytać:
Ewangelicki pastor życzy w Internecie "Darzbór"! Ewangelicko-luterański pastor z miasta Lüchow, teolog, a zarazem długoletni myśliwy, daje wskazówki dotyczące odprawiania mszy na cześć św. Huberta.
Podajemy tylko kilka jego wypowiedzi: W przypadku mszy na cześć św. Huberta chodzi o "świadome uzmysłowienie sobie, jakie jest stanowisko człowieka we współstworzeniu... Pastor potem mówi o tym, jak można zabijanie zwierząt na polowaniu pogodzić z etyką chrześcijańską... Zwierzyną trzeba się opiekować. Zaniechanie polowania nie oznaczałoby odpowiedzialności, lecz zaniedbywanie..." (epd Niedersachsen-Bremen /b2073/ 18.08.2000)
Stwierdzenie Daga Frommholda: Żaden myśliwy nie zaprzecza w gronie innych myśliwych, że polowanie, zabijanie i zdobywanie łupu sprawia mu przyjemność; publicznie jednak o wiele mniej myśliwych przyznaje się do tego faktu - oni wiedzą dlaczego. (www.tierbefreier.de)
W Dieburgu, podczas nabożeństwa na cześć patrona myśliwych, św. Huberta, powiedziano:
Również myśliwi powinni postępować w zgodzie z porządkiem stworzenia. Do tego należy jak najbardziej zabijanie zwierząt... Potem rozbrzmiały rogi myśliwskie "na cześć Boga". Po nabożeństwie odbył się towarzysko-cechowy wieczór na plebani. (Darmstädter Echo, 17.11.2000 )
Bóg nie chce czci, która jest jedynie czcią dla ludzkiego ja. Bóg przemawiał przez Jeremiasza zupełnie inaczej: [...] Bo nic nie powiedziałem ani nie nakazałem waszym przodkom, gdy wyprowadzałem ich z Egiptu, co do ofiar całopalnych i krwawych ...
W okręgu Germersheim dziekan Hirsch wyjaśnił, co następuje: Użytkowanie zwierzęcia nacechowane odpowiedzialnością i respektem jest niezaprzeczalnym prawem człowieka, a wobec tego także myśliwego, który angażując się osobiście, czyni wszystko, co jest możliwe, dla utrzymania przyrody. (Die RHEINPFALZ, 17.10.2000r.) To, "co jest możliwe", oznacza: samowolne zabijanie zwierzyny.
Ten krótki wgląd wystarczy. Rozpoznajemy dlaczego Bóg powiedział: Dosyć tego! Miarka się przebrała.
Widzimy jak zręcznie przedstawiciele Kościoła dostosowują się do różnych wymagań życia publicznego. W tym przecież ćwiczyli się przez około 1700 lat - a nawet o wiele dłużej, jeżeli włączymy w to praktyki Starego Testamentu. Każdy znawca Biblii wie, że wielka część Starego i Nowego Testamentu jest fałszerstwem, a nie słowem Boga. W Starym Testamencie to przede wszystkim kapłani i urzędnicy dworscy spisywali w przeciągu stuleci swoje wyobrażenia. Również w przypadku Nowego Testamentu to nie współcześni Jezusa z Nazaretu spisywali "ewangelię"; nazwa "ewangeliści" określa nieznanych autorów, którzy wiedzieli o Nazareńczyku tylko ze słyszenia i spisali tylko swoje własne "teologiczne" wyobrażenia.
Myślistwo w dominującej części dotyczy mężczyzn. Również w Kościele katolickim wyświęca się jedynie mężczyzn, teologów. W związku z tym nasuwa się następująca myśl:
Gdyby księża i im podobni "godni słudzy Boga" nie byli od wieków zdecydowanie nastawieni na to, żeby zawiadywanie religią było sprawą męską, gdyby nie podtrzymywali patriarchatu, władzy mężczyzn, gdyby nie odżegnywali się od kobiet, wtedy ich życie seksualne pozostałoby w miarę zrównoważone, a nie tak skrajnie zwyrodniałe, jak to się dzisiaj uwidacznia.
W Starym Testamencie wyżywano się na niewinnych stworzeniach i również dzisiaj nikt nie sprzeciwia się nękaniu i mordowaniu zwierząt. W średniowieczu niejeden klerykalny lubieżnik rozkoszował się torturowaniem i spalaniem heretyczek i rzekomych czarownic, a dzisiaj jest pederastą - uwodzi więc chłopców, uczniów szkół klasztornych i im podobnych - lub gwałci zakonnice.
Człowiek, który nęka i zabija zwierzęta, często już nie odczuwa skruchy. Jego sumienie, etyczno-moralna instancja kontrolna, zostało zagłuszone. Takiemu człowiekowi może dopiero przez prawo przyczyny i skutku stanie się świadome, co to znaczy znosić cierpienie i mękę.
Obraz bestialskiego postępowania człowieka jest przerażający. Czy jeszcze gdzieś jest promyk nadziei? Może jeszcze tu i tam istnieje kilkoro ludzi, którzy rozpoznają, co nas czeka, posługują się swoim rozsądkiem i pomagają uratować jeszcze wielu ludzi dobrej woli. Uratować przed czym? Przed tym potworem, który udaje, że jest człowiekiem i który bez posługiwania się rozumem, nie mówiąc już o rozsądku, powoduje na całym świecie niesłychany chaos.
Wielu ludzi zna prawidłowość: "Każda reakcja następuje po akcji" lub też "Każdy skutek ma swoją przyczynę". Duch Boży mówi o prawie siewu i zbioru. Zbiory zawsze następują po odpowiednim siewie. Oznacza to, że z tego, co zostało zasiane, można wnioskować, jakie zbiory nas czekają. Na podstawie tych prostych i logicznych współzależności już dzisiaj można rozpoznać nadchodzącą katastrofę. Ten, kto nie chce wierzyć w to, co spada na ludzkość zgodnie z prawem siewu i zbioru, dozna tego, gdyż ten czas już nadszedł. Zbiory są w pełnym toku.
Na początku powstania człowieka Duch Boży dał ludziom ziemię i powiedział tak: "Uczyńcie sobie ziemię poddaną", co jednak nie oznacza, żeby ziemię wykorzystywać i wszystko, co w niej, na niej i ponad nią żyje, nękać, samowolnie zabijać, zapładniać zwierzęta niezgodnie z naturalnymi prawami, zjadać je i tym podobne.
W książce Prorok nr 15*, Zwierzęta się skarżą - prorok oskarża! czytamy, że Bóg rzekomo pozwolił Mojżeszowi i ówczesnej kaście kapłanów na zabijanie, ofiarowywanie i spożywanie zwierząt. Te rytuały dokonywane na zwierzętach nie mają jednak podstaw w słowie Bożym, danym przez Jego prawdziwych proroków. Było to wymysłem ówczesnej kasty kapłańskiej, która udawała przed ludem, że są to przykazania, lub nawet rozkazy jedynego i prawdziwego wiecznego Boga. To kłamstwo zostało włączone w tradycję i zapisane, tak że jeszcze dzisiaj czytamy na przykład w Księdze Kapłańskiej, co następuje:
Potem [rzekomo Mojżesz] kazał przyprowadzić barana na ofiarę całopalną. Aaron i jego synowie włożyli ręce na głowę barana. Mojżesz zabił go i pokropił krwią ołtarz dokoła. Potem Mojżesz pokrajał barana na części i zamienił w dym głowę, części i tłuszcz Następnie Mojżesz obmył wodą wnętrzności i nogi barana i zamienił w dym całego barana na ołtarzu. To było całopalenie, miła woń, ofiara spalana dla Pana, tak jak nakazał Pan Mojżeszowi...
* Książkę tę można otrzymać bezpłatnie, wypełniając formularz.
W książce Prorok nr 15, Zwierzęta się skarżą - prorok oskarża! czytelnik o ile chce, może znaleźć kolejne przykłady takich wczesnoklerykalnych wymysłów.
Ten niecny sposób postępowania ze zwierzętami we wszystkich epokach pochodzi z czasów wielobóstwa, kiedy to ludzie ofiarowywali zwierzęta w celu udobruchania bogów i zapewnienia sobie ich przychylności. Przez proroków Starego Testamentu Bóg natomiast wypowiadał się przeciwko wszelkiego rodzaju ofiarom ze zwierząt. Powiedział na przykład przez Jeremiasza: Nie podobają Mi się wasze całopalenia, a wasze krwawe ofiary nie są Mi przyjemne (6,20), przez Izajasza: Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła (Iz. 1,11), i przez Ozeasza: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. (6,6). Dalsze wypowiedzi o podobnej treści można znaleźć między innymi: Iz. 1,13; 1 Ks. Sam. 15,22; Oz. 8,11-13; Ks. Kapł. 5,21-26; Jer. 7,22-28; Mich. 6,6-8; Ps. 50, 9-21. Tych relacji kasta kapłańska przy fałszowaniu Biblii jak widać nie zauważyła.
Także zabijanie zwierząt w celu spożywania ich, jest jak gdyby ofiarą zwierzęcą.
Jezus piętnował wszelkiego rodzaju gwałt wobec zwierząt, również jadanie mięsa. Niejeden teraz powie, że Jezus jadał mięso, również ryby, które też są pokarmem zwierzęcym. Ryby nawet pomnażał. W swoim wielkim objawionym dziele To jest Moje Słowo, Alfa i Omega Chrystus Boży daje nam następujące wyjaśnienia:
Ani apostołowie, ani uczniowie nie nakazywali zabijać baranka. Jednak zarówno Mnie jak i apostołom i uczniom podawano części przyrządzonego baranka jako dar miłości. Nasi bliźni chcieli nas tym obdarować, gdyż nie wiedzieli, jak lepiej postąpić. Ja pobłogosławiłem ten dar i zacząłem spożywać mięso. Moi apostołowie i uczniowie uczynili to samo. Potem zapytali Mnie: Przecież mieliśmy zaniechać spożywania mięsa. Tak nam nakazałeś, a teraz sam spożyłeś mięso.
Ja pouczyłem Moich: Człowiek nie powinien umyślnie zabijać żadnego zwierzęcia ani też spożywać mięsa zwierząt zabijanych w tym celu. Ale gdy ludzie, jeszcze nieświadomi, przyrządzają mięso i podają je zaproszonym, to gość nie powinien odmówić daru. Jest różnica pomiędzy człowiekiem, który spożywa taki dar, bo jest łakomy na mięso, a człowiekiem, który czyni to z wdzięczności dla gospodarza za jego trud.
Oświecony powinien jednak - jeżeli ma możliwość, a zewnętrzne okoliczności i czas na to pozwalają - dać gospodarzowi ogólne wskazówki, nie powinien go jednak pouczać. Kiedy czas dojrzeje, również i gospodarz zrozumie te ogólne wskazówki. (s. 793-794)
Moi uczniowie przynieśli Mi do pomnożenia chleby i grona winne. W tym dniu podano mi do pomnożenia także martwe ryby. Kiedy wziąłem do ręki tę martwą substancję, wyjaśniłem ludziom, że potencjał energii Ojca, wysoka życiodajna siła, już się z niej ulotniła i że nie będę stwarzał żywych ryb, aby je znowu zabito.
Wyjaśniłem ludziom, że życie jest we wszystkich formach bytu i że człowiek nie powinien umyślnie zabijać. Ludzie, a szczególnie dzieci, spojrzeli na Mnie ze smutkiem. Nie mogli Mnie zrozumieć, gdyż odżywiali się głównie rybami i chlebem, bo prawie nic innego nie mieli. Wtedy powiedziałem do nich: Energie ziemi utrzymują jeszcze te ryby. Nie podaruję wam więc żywych ryb z Ducha Ojca, lecz stworzę dla was z energii ziemi ryby, które będą martwe, a więc ubogie w wibracje. Nie będą one nigdy nosiły życia i nie będą mogły być zabite. Pragnę wam pokazać, jak smakuje żywy pokarm - chleb i owoce, a jak w porównaniu z nim - pokarm martwy.
Z energii ziemi stworzyłem dla nich ryby, które miały mało duchowej substancji. Dałem im te martwe ryby i przykazałem jeść jednocześnie chleb i owoce, aby poznali różnicę pomiędzy żywym i martwym pokarmem, pomiędzy pożywieniem o wysokiej i o niskiej wibracji. (s. 376-377)
Kto - zresztą błędnie - opiera się na wypowiedzi, że skoro Jezus jadał mięso, to i ludziom wolno jeść mięso, ten musiałby też - tak samo konsekwentnie - żyć według Przykazań Bożych i Kazania na Górze, którego Jezus nauczał i swoim życiem dawał ludziom przykład.
Ten więc, kto powołuje się na prawo jadania mięsa, gdyż Jezus rzekomo też jadał mięso, ten musiałby i w innych zakresach kierować swoje życie na Przykazania Boże i Kazanie na Górze Jezusa. Wyjątki robi tylko człowiek opanowany schizofrenią.
Czy stało się to dla nas normalne, że zwierzęta przed nami, ludźmi, uciekają?
Czy zadaliśmy sobie już kiedyś pytanie dlaczego ptaki, myszy, sarny, zające, a właściwie wszystkie zwierzęta przed nami uciekają? Czy to jest w lasach dziewiczych, czy na pustyni, czy też w naszych lasach i na polach? Czy to jest dla nas "zupełnie normalne"? Czy uważamy to jako naturalny, dany im przez przyrodę sposób postępowania? Czy też mamy inną wymówkę?
Formy życia przyrody, a więc także zwierzęta, tworzą jedność i utrzymują między sobą komunikację. Poprzez setki, tysiące kilometrów jedno zwierzę wie o innym; ono czuje, czy temu innemu zwierzęciu wiedzie się dobrze, czy też musi ono cierpieć. Ta niewidoczna komunikacja została już potwierdzona w eksperymentach.
Jak reagują na przykład drobnoustroje - życie w glebie - kiedy są nękane i zabijane przez herbicydy, fungicydy, pestycydy, przez obornik i gnojowicę? Życie gleby wysyła sygnały, jak gdyby informację; jest to komunikacyjna łączność. Wszędzie na całej ziemi podobne sobie żyjątka odczuwają, jak się powodzi ich współstworzeniom.
Lęk przed sprawcami wyraża się w ten sposób, że zwierzęta przestraszone wycofują się, kiedy spotykają tego sprawcę - człowieka.
Jak bardzo przyroda i zwierzęta cierpią z powodu agresywnego postępowania człowieka, analizuje teraz Fundacja Gabrieli również przez badania w terenie.
Już dawno wiemy, że rośliny pokojowe reagują na uczucia i myśli swoich właścicieli. Fakt, że kwiaty odczuwają lęk, kiedy zbliżamy się do nich w agresywnych zamiarach - na przykład, aby je ściąć - został już udowodniony przy pomocy aparatów pomiarowych. Kilka lat temu japoński naukowiec odkrył, że również woda koduje i odzwierciedla nasze myśli i słowa. Pozytywne lub negatywne działanie ukazywało się w zróżnicowanych obrazach krystalizacji.
Nie może być inaczej, kiedy gleba i drobnoustroje traktowane są herbicydami, pestycydami oraz obornikiem i gnojowicą. Również i myślistwo ma poza wymierną szkodą niewidoczne negatywne oddziaływanie na harmonię i jedność przyrody. Strzały nie tylko straszą zwierzęta, lecz wywierają ujemny wpływ również na życie roślin i gleby. Pierwsze pomiary zostały już przeprowadzone. Naukowe badanie jest w przygotowaniu.
Kiedy zwierzęta otrzymują pokarm, to odczuwają to jako podejmowanie pozytywnej komunikacji. Myśliwi to wykorzystują. Ale oni karmią zwierzęta w lasach i na polach jedynie po to, aby je utuczyć lub też przywabić przez paszę wykładaną w paśniku, aby potem móc je łatwiej zastrzelić.
Niedaleko swoich stanowisk myśliwi wykładają na przykład smakołyki dla dzików - zwierzęta są głodne, zbliżają się do tych miejsc, a potem myśliwi mają łatwą sprawę, aby je zastrzelić, zamordować. Na przestrzeni wielu tysięcy kilometrów rozchodzą się ponownie komunikacyjne sygnały lęku, bólu, żalu, rozpaczy, szczególnie wtedy, gdy młode zwierzęta tracą swoją matkę. Inne zwierzęta blisko i daleko odbierają te sygnały, a zatem zawarte w nich informacje. Następstwem tego jest strach. Wycofują się wtedy i unikają sprawcy, człowieka.
Słyszeliśmy już o rewirach myśliwskich, w których pielęgnuje się i karmi zwierzęta, aż zapadnie decyzja, że są już dosyć dojrzałe, by je zamordować. Do tego momentu zwierzęta już się oswoiły i przybiegają do myśliwych wprost pod ich morderczą broń, pod strzelbę. Ponownie poprzez wiele tysięcy kilometrów wokół całej ziemi przekazywane jest doświadczenie: Strach, cierpienie, ból - i informacja: Unikajcie mordercy zwierząt, człowieka!
Dochodzą do tego męki masowo hodowanych i transportowanych zwierząt: bydła, świń, owiec, kóz i innych, które zostają wtłaczane do wozów transportujących zwierzęta. Przebywają one w tej ciasnocie przez wiele godzin lub nawet dni.
Absolutnie bezbronne i zdane na pastwę człowieka, narażone na nienaturalne ruchy środka transportującego, stojąc lub leżąc w swoim własnym kale, cierpią z głodu, pragnienia, mrozu lub upału. Mimo że daje im się w obfitości różne lekarstwa, zwierzęta chorują; wiele przybywa martwych na miejsce przeznaczenia. Te, które jeszcze żyją, są brutalnie wypędzane lub wyciągane ze swojego więzienia, wpychane gwałtem do rzeźni, gdzie otrzymują śmiertelny strzał lub też w inny sposób są zabijane. Jeszcze ciepłe ciało zostaje powieszone, wypatroszone i podzielone piłą i nożem na kawałki. "Teraz to nie jest już zwierzę, lecz mięso", taką wypowiedź usłyszano przy świniobiciu.
W dziale mięsnym supermarketu mogą potem pożeracze trupów - niech każdy ich nazywa jak chce - wyszukać sobie ulubione porcje i w domu odpowiednio przyprawione podać na stół jako pieczeń ze zwierzęcych trupów.
Woń pieczeni przenika mieszkanie i pobudza zmysł smaku człowieka. Jakie sygnały i impulsy rozprzestrzenia poza tym jeszcze trup zamordowanego stworzenia, jakie informacje pobiera zjadacz mięsa ze swoim trupim posiłkiem, o tym rzadko kto myśli. Rzadko kto myśli też o tym, co te informacje mogą wywołać w jego organizmie.
Podobnie wiedzie się też upierzonym zwierzęcym siostrom i braciom: gęsiom, kaczkom, kurom, indykom, gołębiom, strusiom, a nawet jaskółkom. Im wszystkim odcina się główki, potem są patroszone, krojone, smażone, pieczone na rożnie, duszone lub gotowane i zjadane, lub raczej zżerane, przez potwora człowieka.
Małe pisklę, ledwie wyklute z jaja, ze swoim delikatnym puszkiem i głosikiem, może niejednego wzrusza, ale jak potem wiedzie się takiemu ptasiemu dziecku, na przykład kurczęciu?
Kiedy nowoczesna fabryka jajek ma być zaopatrzona w nioski, to wyrok śmierci już na nie zapadł. Doświadczeni specjaliści zręcznie wyłapują wszystkie męskie kurczęta, które potem tak tanim kosztem, jak tylko możliwe, są zabijane, a ich trupy zużytkowane. Jest też możliwe, że nasz kurczak skończy swoje życie jako żywa pasza dla zwierząt w ogrodzie zoologicznym. Lub też z wieloma innymi zostanie żywcem rozerwany w maszynie i rozdrobniony na "farsz", aby w tej formie przynieść zysk wylęgarni.
Ewentualnie też może być przeznaczony do sprzedaży i upieczenia. "Życie" takiego tuczonego kurczaka pozbawione nadziei i światła nie może być określane mianem życia. Wyrafinowany system hodowli, w którym świadomie zmienia się wzory postępowania zwierząt, w celu osiągnięcia większych zysków, stosuje wielkie ilości leków i wykorzystuje wyniki badań nad zachowaniem zwierząt, umożliwia już po sześciu tygodniach osiągnięcie przez naszego kurczaka oraz jego towarzyszy niedoli, wagi, wystarczającej do zabicia go. Z odciętą głową i wypatroszony, gotowy do upieczenia dostaje się na sklepowe półki, jako pożądany smakołyk naszych współbraci.
Co odczuwa to małe żywe stworzenie zanim - w każdym przypadku okrutnie i sprzecznie z prawem naturalnym - umrze? Jego strach, jego żal, jego smutek docierają do wszystkich zwierząt na całej ziemi. Informacja zawierająca to cierpienie wnika w substancję jego ciała. Człowiek zjada ją razem z upieczonym kurczakiem. Ten kurczak w swoim krótkim bycie nie żył, tylko cierpiał.
Również rośliny nie mogą się rozwijać tak, jak to przewidział dla nich Stwórca. Każda roślina, czy mała, czy wielka, jest formą życia. Ona odczuwa. Co odczuwa, gdy zostaje zerwana, wyrzucona i świadomie maltretowana? Drzewa ścina się w pełni wegetacji; plony wyrywa się z gleby, roślinne formy życia spryskuje się trucizną. Również i tutaj sygnały krążą poprzez wiele tysięcy kilometrów wokół całego globu.
Ziemia stała się miejscem grozy.
Jeżeli czytasz to wszystko rozumem i sercem, a mimo to w dalszym ciągu jesz mięso, to nie możesz się dziwić, że pewnego dnia będziesz cierpiał z powodu tego, co razem z innymi spowodowałeś. Ponieważ prawo przyczyny i skutku odmierza każdemu sprawcy bardzo precyzyjnie jego udział, trafi cię to w takiej mierze, w jakiej przyczyniłeś się do tego, że zwierzęta cierpią z powodu bestii-człowieka. Co bowiem siejesz, to zbierzesz, oraz: żadna energia nie zanika.
Fundacja Gabrieli wzięła sobie za zadanie stworzenie ojczyzny dla zwierząt, w której mogą one żyć bez lęku i stopniowo znowu nabrać zaufania do ludzi, którzy kochają swoje współstworzenia.
W ciągu minionych 25 lat Duch Boży przemawiał przez swój instrument podobnie, jak Jezus do swoich uczniów. On, po pierwsze, wyjaśnił ludziom, na czym polega działanie zdziczałych ludzkich zmysłów i że zachcianki podniebienia oddziałują na zmysły, podniecają je i pobudzają do jadania mięsa. Po drugie, że niektóre dusze może już przez tysiące lat, w wielu inkarnacjach, w których jako ludzie polowały na zwierzęta i zjadały ich mięso, kodowały program jadania mięsa. Dlatego nie mogą tego porzucić z dnia na dzień.
Kiedy Duch Boży powierzył ludziom Ziemię wraz z jej minerałami, roślinami i zwierzętami, a więc oddał ją pod ich opiekę, wtedy przybliżył im też prawa życia, w których zawarte są także prawa naturalne. Bóg upominał, żeby obchodzić się ze zwierzętami, roślinami i minerałami zgodnie z Jego prawidłowościami miłości i jedności i nie zabijać umyślnie żadnego zwierzęcia ani go nie spożywać. Chrystus Boży w swoim Kazaniu na Górze, jak również w ciągu ostatnich 25 lat nauczał drogi do wysubtelniania zmysłów, aby człowiek stopniowo porzucił jedzenie mięsa i przyjmował jako swoje pożywienie to, co ziemia jest gotowa chętnie mu darować. Plony pól, zboże, warzywa, owoce i zioła, darują nam to, czego człowiek potrzebuje, aby utrzymać przy zdrowiu swoje ciało, które jest ciałem naturalnym.
Bóg, Odwieczny, przyglądał się przez wiele tysięcy lat, jak człowiek nadużywał Jego zaufania. Z nieskończoną cierpliwością i dobrocią upominał wciąż na nowo poprzez oświeconych, mężów i niewiasty, poprzez proroków i poprzez swojego syna Jezusa, Chrystusa. W ciągu ostatnich 25 lat Bóg upominał ponownie i wskazał drogę, która prowadzi z powrotem do jedności.
Jak już powiedziano, Jego posłanie, Jego upomnienia rozpowszechniane są przez rozgłośnie radiowe i telewizyjne na całym świecie. Również już od prawie 20 lat Słowo Boże i Jego wola przekazywane są telefonicznie każdej niedzieli rano do wielu miejsc prachrześcijańskich spotkań i udostępniane wszystkim ludziom, którzy chcą wolę Boga rozpoznać. Objawiona przez boski świat Wewnętrzna Droga, której głównym celem jest oczyszczanie duszy i oczyszczanie zmysłów, nauczana jest od około 20 lat.
Z tej wielkiej, rozpowszechnianej na całym świecie oferty Odwiecznego dla Jego ludzkich dzieci - z tego, co jak już było powiedziane, można usłyszeć w wielu miejscach tego świata, a więc na całej ziemi - skorzystało bardzo niewielu. Oni słuchali i słuchają posłań i upomnień Boga. Niejeden jest jednak zbyt wygodny, aby się wysilać w celu osiągnięcia wyższych, etyczno-moralnych wartości. Wielu zadowala się słuchaniem Słowa Bożego, a to oznacza, że nadal zatrzymują swoje dawne nawyki, a więc zakopują darowane im talenty.
Większość ludzi jest obojętna na to, czy ziemia jest wyzyskiwana, czy zwierzęta są nękane i w okrutny, poniżający sposób trzymane w zamknięciach; czy muszą służyć mordercom zwierząt do różnych celów, także doświadczalnych; czy muszą spożywać swoich zabitych towarzyszy w postaci mączki zwierzęcej; czy zwierzęta w rzeźniach z panicznego strachu przed śmiercią rozpaczliwie krzyczą; czy życie gleby, żyjątka i drobnoustroje niszczone są i zabijane przez obornik i gnojowicę i wiele innych. Wielu wie, że to wszystko nie jest zgodne z wolą Boga, a mimo to milczą i pozostają bierni.
Mimo to porcje mięsa mają być coraz większe i coraz tańsze, i przyprawione w coraz bardziej wyrafinowany sposób. Ma to na celu pobudzanie żądzy mięsa - żądzy rozkoszy, która swój wyraz znajduje też w perwersyjnym seksie, żądzy która nie ma już granic.
Z powodu takich przyczyn zwierzęta stały się towarem masowym. W naturalny przebieg płodzenia i rodzenia się zwierząt dekretem z dołu, od księcia podziemia, nastąpiła ingerencja. To służy jego celom, żeby wykluczyć Boga i Jego prawa, również Jego prawa naturalne dla tej ziemi. Tym samym człowiek stawia się ponad Boga, stworzyciela życia.
Broszura Fundacja Gabrieli. Saamlińskie dzieło braterskiej miłości do przyrody i zwierząt zawiera między innymi następujące słowa Wszechducha, Boga. On powiedział (1999):
Ludzkość powoli osiąga szczyt swego negatywnego działania. Przeciwnik Boga uważa, że przez zwyrodniałych ludzi, ingerujących w życie i mających się za stwórców, będzie mógł nade Mną triumfować. On zawsze się mylił. Również i tym razem mu się nie uda, gdyż Matka Ziemia jest Moja. (s. 12 )
Czasopismo Das Friedensreich. Dein Reich kommt - Dein Wille geschieht. Bete und arbeite (Królestwo Pokoju. Nadchodzi Królestwo Twoje - Staje się wola Twoja. Módl się i pracuj), które niesie nadzwyczajne posłanie dla życia, daje wgląd w działanie, jakie rozwija Fundacja Gabrieli. Saamlińskie dzieło braterskiej miłości do przyrody i zwierząt. Czytamy tam:
Najpierw umiera zwierzę... Zarazy pochodzenia zwierzęcego rozpowszechniają się! DLACZEGO?
Bóg darował ludziom przyrodę i zwierzęta, aby mogli żyć na tej ziemi. Nie dał On nam jednak nieograniczonej ilości energii na to, abyśmy z Jego stworzeniem robili, co nam się podoba.
Najpierw oszalały krowy, gdyż ich mózg opanowała choroba. Tracąc orientację i równowagę nie mogły utrzymać się na nogach. Teraz obolałe wargi i racice mają owce i świnie. Również one mogą poruszać się tylko powłóczą nogami i mają wysoką gorączkę: to pryszczyca. Jest tak, jak gdyby zwierzęta chciały się przez chorobę uchronić przed człowiekiem i raczej wolą zostać spalone, niż nadal pozwalać się nękać i pożerać. Przerażające obrazy prześladują nas codziennie: Płonące stosy, na których całe stada owiec znikają w dymie, gdyż zachorowało kilka z nich; piece, w których miliony krów ma być spalonych jak śmieci, aby cena wołowiny dalej nie spadała. Przerażające sceny cywilizacji, która wyraźnie znajduje się na rozdrożu, teraz zostaje trafiona przez cały łańcuch epidemii zwierzęcych. Mówi się już też o gruźlicy i wciąż na nowo o pomorze świń.
Teraz "analizuje się" i bada skąd to wszystko pochodzi - z trupiej paszy czy środków owadobójczych, z antybiotyków lub powszechnego stresu w masowej hodowli zwierząt. Może należałoby pójść o krok dalej i zapytać, w jaki sposób zwierzęta dzisiaj w ogóle powstają. Na przykład tych pięć milionów cieląt, które jedynie w roku 2000 urodziło się w Niemczech. Już od dawna nie jest to wiejski buhaj, który zapładnia krowy, aby co rok rodziły jedno cielę - które im się zaraz odbiera, aby użytkować je jako maszyny do produkcji mleka. Taki buhaj z dawnych czasów płodził rocznie tylko 50 do 100 sztuk potomstwa. To dla produkującego pełną parą przemysłu agrarnego już od dawna jest zbyt mało. Magicznym pojęciem jest tu "sztuczna inseminacja". Ponad 90% wszystkich hodowców zamawia dla swoich krów spermę z katalogu, zależnie od gatunku zwierząt i celów gospodarczych zakładów. Buhaj, który co tydzień kilkakrotnie pobudzany jest do produkcji nasienia, płodzi w taki sposób nie 50 czy 100, lecz 5000 cieląt. Za pomocą pipetki sperma jest wprowadzana do narządów rodnych krowy. Według praw natury krowa mogłaby urodzić tylko jedno ciele w roku. Ale i ją się oszukuje. W tym znowu przypadku słowem magicznym jest "transfer embrionów". Dziesięć dni po rui organizm krowy zostaje za pomocą hormonów pobudzany do produkcji nie jednego lecz do czterdziestu jajeczek. Zostają one sztucznie zapłodnione, a powstałe w ten sposób embriony po dwóch dniach są wypłukiwane z macicy. Z reguły 5 - 7 z nich jest zdolnych do życia i one rozwijają się potem w tak zwanych "matkach zastępczych". W ten sposób otrzymuje się z potencjału genetycznego "dobrej krowy" nie jedno, lecz sześć do siedmiu cieląt rocznie. To jest sztuczna multiplikacja życia.
Nie ma dusz dla "produktów mięsnych"
A może to życie, którym się tutaj manipuluje i które jest produkowane w technicznych procesach metodą taśmową, nie jest już wca le prawdziwym życiem? Czy można żywe, mające dusze istoty, traktować jak zlepek komórek i gwałcąc prawa naturalnych popędów, wtłaczać w życie, nie łamiąc przy tym jedności ich ciała i duszy? Ten, kto uświadomi sobie, że wszelkie życie pochodzi z kosmicznej jedności w Bogu, z Wszechducha, który wszystko w wolności przenika i ożywia swoją siłą stworzycielską, ten może sobie łatwo wyobrazić, co to znaczy, kiedy człowiek przez takie metody hodowania próbuje wyłączyć Stworzyciela i samemu panować nad zwierzętami i przyrodą.
Jak wiemy dzięki posłaniu Gabrieli, człowiek tym samym wytrąca się z boskiego strumienia życia i jego własne "stworzenia" nie należą już do boskiego kontyngentu energii dla ziemi, którym ożywiana jest materia. Zwierzęta są istotami obdarzonymi duszą. Zależnie od stopnia ich rozwoju, są one ożywiane tchnieniem duszy kolektywnej, na przykład gatunki zwierząt na niższym stopniu rozwoju, lub też - tak jak ssaki - mają pojedyncze dusze, które są w ścisłej komunikacji z danym gatunkiem zwierząt. Miliony krów, które jako "surowce mięsne" wtłaczamy w sztuczne "życie", aby je jak najszybciej utuczyć i zabić, nie posiadają już takich dusz, lecz obciążają pola energii swoich producentów, weterynarzy, hodowców i innych, a również "konsumentów" zwierzęcego życia. To są karmiczne więzy pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem.
Obieg śmierci załamuje się
Powstał jak gdyby osobny obieg energii, który odłączył się od boskiej siły życiodajnej i żyje tylko z konsumpcyjnej energii ludzkiej cywilizacji, która kontyngent energii danej jej na drogę przez Boga znieważyła, względnie już zużyła. Deficyt tej życiodajnej energii znajduje wyraz w utracie odporności człowieka i zwierzęcia. To jest środowisko, w którym mają urodzaj epidemie. Uaktywnienie prionów lub przenoszenie wirusów są potem następstwem ogólnego osłabienia. Teraz śmiertelny obieg ludzkiej samowoli stopniowo załamuje się. Wszechduch, źródło wszelkiego życia, nie jest już bowiem do dyspozycji, dopóki człowiek nie będzie gotowy żyć i postępować zgodnie z prawami Boga współdziałając ze zwierzętami i przyrodą.
Pierwsze kroki w Nowy Czas
Dlatego władza nad zwierzętami została człowiekowi zabrana. To, co dawno było zapowiedziane, teraz się stało. Bóg zawarł przymierze ze zwierzętami, z którego we współpracy z istotami duchowymi i duszkami przyrody wyłoni się nowa ziemia - Królestwo Pokoju, w którym ludzie ze sobą i ze zwierzętami żyją w pokoju. Ten pierwszy krok w Nowy Czas może uczynić każdy, kto żyje zgodnie z etyczną zasadą: Czego nie chcesz, aby tobie czyniono, tego nie czyń nikomu innemu - ani bliźniemu, ani dalszemu bliźniemu, zwierzęciu. Spójrzmy im, zwierzętom, w oczy i zapytajmy siebie: Jak im się powodzi w ciasnych pomieszczeniach masowej hodowli, w rzeźniach, zanim wylądują jako kawałek mięsa na naszych talerzach.
Leonardo da Vinci kiedyś powiedział: "Nadejdzie czas, w którym ludzie będą uważać zamordowanie zwierzęcia za takie samo przestępstwo jak zamordowanie człowieka". A Duch Chrystusa Bożego dzisiaj objawia: "Nadchodzi Nowy Czas, w którym krwawe ofiary i doświadczenia na zwierzętach skończą się, także i zarzynanie i pożeranie zwierząt, gdyż one są dalszymi bliźnimi człowieka". (To jest Moje Słowo, str. 375)
Przeczytaliście Państwo dobrze: Zwierzęta, które zostały stworzone w wyniku ingerencji człowieka w naturalne i zgodne z Prawem procesy - a są to nie tylko krowy, lecz także świnie i inne gatunki zwierząt - nie mają dusz częściowych. Żyją one z energii wszystkich tych, którzy coś podobnego wynaleźli, wykonują to i czerpią z tego zyski, jak również z energii tych, którzy to potwierdzają łącznie z konsumentami, a więc ludźmi, którzy popierają te okrutne ludzkie wynalazki stwarzania zwierząt jako towar masowy, aby potem je zabijać i delektować się smakiem mięsa.
Dlaczego to tak jest? Uświadommy sobie, że po pierwsze Bóg, który jest życiem, nie daje żadnej życiowej energii dla samowolnego, zwyrodniałego postępowania człowieka. Po drugie człowiek nie może stwarzać siły życiowej. On zabiera, jak gdyby kradnie substancję życia i z tego tworzy swój scenariusz.
Uświadommy więc sobie: Człowiek nie może wydać z siebie samego, z człowieka, siły życiowej, a jedynie - przez płodzenie - przygotować ciało do życia. W naturalnie spłodzonym dziecku jest dusza niosąca w sobie jądro życia, Boga. Bóg jest wtedy nosicielem życia duszy, a także nosicielem życia fizycznego ciała.
Tak samo dzieje się przy naturalnym zapładnianiu i poczynaniu zwierząt lub przy naturalnym zapylaniu różnych gatunków roślin. Bóg jest i pozostaje stworzycielem, a zatem życiem.
Skoro żaden człowiek nie może stworzyć siły życiodajnej, staje się przez to, co czyni, złodziejem. On chce się posługiwać daną przez Boga energią życia, aby według swoich wyobrażeń i dla swoich celów produkować z niej ziemskie ciała.
Następstwem tego zuchwałego zamiaru jest to, że Bóg wzniósł teraz do siebie Ziemię ze wszystkimi formami i wszystkimi siłami życia.
Powtarzam: Człowiek otrzymał od Boga wolną wolę, gdyż w głębi swej duszy nosi bosko-duchowe prawo wolności. Ponieważ to tak jest, Bóg powierzył ludziom ziemię. On nie udzielił im jednak prawa wznoszenia się ponad siebie i rabowania płynącej siły życiowej, którą jest sam Bóg, aby robić z nią, co się człowiekowi żywnie podoba.
Teraz widzimy co to znaczy zagarnąć substancję życia, którą jest Bóg i chcieć się nią posługiwać dla własnych celów. Sztucznie zapłodnione zwierzęta, które mają być zarzynane w celu masowej produkcji mięsa, wymykają się człowiekowi. One wolą raczej umrzeć i zostać spalone niż być ofiarą, łupem człowieka-złodzieja.
Uświadommy sobie raz jeszcze, że wszyscy ludzie, którzy przyczyniają się do tego potwornego przestępstwa, są - czy tego chcą, czy nie - dawcami, jak gdyby dostawcami swojej osobistej siły życiowej. Z nich odpływa życiowa energia do zwierząt, które zostały stworzone wbrew prawom naturalnym. To samo dotyczy ludzi, którzy manipulują materiałem genetycznym zwierząt, aby je klonować. Ten, kto dąży do tego, żeby klonować człowieka i ten, kto to w jakikolwiek sposób popiera, musi wiedzieć, że również klonowani ludzie nie mają duszy i "wiszą" na energii życiowej, na nitce życia swojego ludzkiego stworzyciela i dawcy genów.
Wśród krów, które na przykład są setkami i tysiącami "likwidowane" lub na skutek zarządzeń weterynaryjno-medycznych spalane, aby zapobiec spadkowi cen mięsa, jest wiele takich, które zostały spłodzone naturalnie. One mają dusze częściowe, które z tego powodu niewymownie cierpią i zostają uszkodzone. Towarzyszy temu fizyczne cierpienie milionów sztucznie produkowanych zwierząt.
To wszystko jest dziełem człowieka, a nie wolą Boga!
Gdy Bóg powierzył ludziom ziemię ze wszystkim, co jest w niej, na niej i ponad nią, nie było pomiędzy Bogiem a ludźmi żadnej umowy, iż dozwolone będą wszelkiego rodzaju brutalne wtargnięcia w życie.
Człowiek nie ma już szacunku wobec niczego: ani wobec bliźniego, swojego współbrata, ani wobec dalszego bliźniego, przyrody i zwierząt, ani wobec siebie samego. Jego życie seksualne jest - u jednego bardziej, u innego mniej - skierowane na zniszczenie.
Również wobec zwierząt lasów i pól chciwość i złośliwość człowieka jest niepohamowana. On pozbawia je przestrzeni życiowej. Z powodu potwora-człowieka, zwierzęta w lasach i na polach cierpią podobnie jak zwierzęta w stajniach, chlewach i oborach. Na całej ziemi zwierzęta nie są dla ludzi niczym innym, jak tylko towarem. Na wszystkich kontynentach są w najbardziej okrutny i brutalny sposób traktowane, pozbawiane wolności, uzależniane i zniewalane, ścigane i zabijane - dla korzyści i zysku człowieka.
A co się dzieje na polach? Życie gleby zostaje zniszczone przez sztuczne nawozy i przez stosowanie obornika i gnojowicy. Pola zostają wyjałowione w celu osiągnięcia wyższych zysków.
Uprzemysłowione rolnictwo nie potrafi swoimi "sztuczkami" zrównoważyć katastrofalnego wyjałowienia uprawnej warstwy gleby. Gleba też odmawia już posłuszeństwa.
Z powodu stosowania obornika i gnojowicy zdrowa równowaga życia gleby zostaje zakłócona. Przenikają do niej chorobotwórcze substancje, jak na przykład priony, odpadki zwierzęcej przemiany materii, jak również wydalone przez zwierzęta resztki leków psychotropowych, antybiotyków, anabolików, hormonów i innych leków, które były im podawane. Gleba przekazuje informacje tych obcych substancji roślinom. Jeśli one zostają zjedzone przez zwierzęta, to te informacje znajdują się też w ich ciele; albo poprzez rośliny albo poprzez zwierzęce mięso, te obce informacje docierają w końcu do człowieka i mogą w jego organizmie zdziałać niejedno.
Tuczarnia świń musi wykazać się dowodem, że dysponuje odpowiedniej wielkości obszarem pól i łąk, na które wywozi swoją gnojowicę. Przy hodowli na przykład 700 świń potrzeba na to 50 hektarów ziemi, która w ten sposób jest systematycznie zatruwana.
W czasopiśmie Das Friedensreich (Królestwo Pokoju) czytamy:
Na temat obornika i gnojowicy można powiedzieć, że szok nagłego zatrucia azotanami jest dla roślin i zwierząt (organizmów glebowych, zajęcy, saren, ptaków...) jeszcze ciągle olbrzymi. Czy my byśmy chcieli, żeby ktoś nam zrzucił na głowę obornik i wylał gnojowicę?
Także lasy, będące ojczyzną zwierząt, padają ofiarą samolubstwa i ignorancji człowieka. Drzewa będące w pełni wegetacji, są bezwzględnie ścinane. Świadomie roznieca się ogień, aby w olbrzymich pożarach leśnych wszystko unicestwić i zamienić w popiół. Ile zwierząt przy tym zginie, o to nikt nie pyta - żądza zysku zwycięża życie.
Człowiek niszczy podstawę swego życia, przyrodę. W ten sposób niszczy siebie samego.
Olbrzymie tropikalne lasy są brutalnie wycinane lub spalane w celu przekształcenia ich w plantacje. Cienka, uboga w minerały warstwa gleby już w przeciągu kilku lat ulega erozji. Pozostaje jałowa pustynia.
Przez nadmierne wypasanie łąk, niewłaściwe nawadnianie, przez stosowanie chemicznych i owadobójczych środki, monokulturę i używanie zbyt ciężkich maszyn rolniczych człowiek niszczy coraz więcej ziemi uprawnej. Pustynie rozprzestrzeniają się.
W międzyczasie przebiegają rokowania 172 państw pod kierownictwem sekcji do spraw pustyń ONZ na temat możliwości udzielenia pomocy krajom dotkniętym tą klęską. Konwencja dotycząca metod działania została uprawomocniona już w roku 1996. Jednak korzyści z tego są wątpliwe:
Wdrożenie [...] przeciąga się. Ubogie kraje, których to dotyczy, skarżą się na niedostateczne wsparcie ze strony krajów zindustrializowanych. Ostatnia konferencja, która odbyła się w Recife [Brazylia] w listopadzie 1999 r. zakończyła się wyjątkowo miernymi rezultatami i sporami dotyczącymi finansów. (Volksblatt, 20.12.2000 r.)
"Niedostateczne wsparcie" - każdy sam sobie jest najbliższy. Można by pomóc, ale jednak tego się nie robi. Przecież nie jest się tym bezpośrednio dotkniętym. Jeszcze nie!
Choroba BSE wstrząsnęła nieco arogancją, samolubstwem, obojętnością i ignorancją bogatszych i lepiej pod względem klimatycznym położonych europejskich uprzemysłowionych narodów. W bardziej ubogich i mniej uprzywilejowanych regionach chodzi o życie i śmierć. Das Friedensreich (Królestwo Pokoju) pisze na temat "następstw obłędu BSE":
Na skutek ekscesów w spożywaniu mięsa przez narody krajów przemysłowo rozwiniętych, już od lat w krajach "słabiej rozwiniętych" umierają lasy i głodują małorolni chłopi.
Połowa światowych zbiorów zboża przeznaczana jest na paszę dla zwierząt, które potem służą człowiekowi jako pokarm mięsny. Gdyby człowiek spożywał to zboże bezpośrednio, to natychmiast skończyłyby się klęski głodowe na świecie.
Das Friedensreich (Królestwo Pokoju) wyciąga wniosek: Jedynym prawdziwym rozwiązaniem problemu BSE jest zostanie wegetarianinem. (Wydanie 2/2001)
Stanie się wegetarianinem nie jest już więc prywatną i wyłącznie osobistą sprawą człowieka...
Bóg jest życiem we wszystkich formach życia. On daje nam swoją siłę w naszym roślinnym pożywieniu: w ziarnach zboża, warzywach, owocach i wszelkiego rodzaju ziołach. Jeżeli człowiek obchodzi się z nimi bez szacunku, jeżeli umyślnie dopuszcza do ich zniszczenia, to ponosi za to odpowiedzialność. Prawo siewu i zbioru pewnego dnia wyraziście i odczuwalnie pouczy go o tym, jak cenne jest to, co Stworzyciel daruje nam poprzez Matkę Ziemię.
Jakże bezmyślne są na przykład decyzje dotyczące zniszczenia części będącej do dyspozycji żywności w celu utrzymania wysokich cen. Pozwalamy innym ludziom umierać z głodu - a potem prosimy o datki, na przykład dla krajów Trzeciego Świata!
Ponieważ Bóg, Stworzyciel, który jest życiem, wzniósł ziemię do siebie, zwierzęta, rośliny i minerały nie muszą już uginać się przed dyktaturą człowieka i jego samowolą i znosić jego okrucieństwa i oziębłość serca. Ziemia wyzwala się z niewoli trwającej wiele tysięcy lat.
Teraz staje się to, co Pan, Bóg, Odwieczny, objawił w dziele To jest Moje Słowo:
Ziemia zaczyna się oczyszczać, strząsając z siebie wszystko to, co stoi na przeszkodzie, aby podniosła się jej wibracja. Dzięki temu daje ludziom możliwość życia na niej w taki sposób, jaki odpowiada Mojej woli, Mojemu Prawu. Ten potężny przełom czasów już nastał. Ja Duch Prawdy, czynię wszystko nowym. (str. 1045/1046)
Teraz więc stanie się wola Boga. Ziemia, zwierzęta, rośliny i minerały nie będą już służyć człowiekowi.
To oznacza, że choroby ludzi będą przybierać na sile zgodnie z prawem: Co człowiek sieje, to zbierze. Tak jak został uszkodzony system odporności zwierząt, tak też osłabnie system odporności człowieka. Prawidłowość "akcja równa się reakcji" spowoduje, że sprawcę trafią choroby, których lekarze nie znają, a wielu innych chorób nie będzie można już wyleczyć ze względu na osłabiony system odporności człowieka. To będzie oznaczać ułomność lub przedwczesną śmierć. Ludzie będą więc wcześniej umierać na skutek stworzonych przez siebie samych przyczyn.
W średniowieczu płonęły stosy, na których spalano martwe ciała ludzi, którzy padli ofiarą zarazy lub zostali skazani na śmierć i przekazani płonącym stosom; to spalanie było sankcjonowane przez kastę kapłanów, gdyż skazani rzekomo zawarli przymierze z diabłem. W dzisiejszych czasach zachodzi pytanie: Jak nazywa się diabeł, który obecnie panuje nad ludźmi? Dzisiaj szatan zarządza palenie zwierząt - jutro sam siebie podpali, gdyż dzisiejsze stosy dla zwierząt, jutro będą stosami płonącymi dla ludzi.
Stworzone przyczyny, wykroczenia wobec ziemi, przynoszą coraz więcej skutków. BSE, pryszczyca, katastrofy żywiołowe i wiele innych, to tylko początek. Człowiek - zaraza, rozniecił ogień, którego już zgasić nie można, dopóki szatan nie straci popleczników i sam siebie nie spali.
Na świecie zawsze byli tu i ówdzie ludzie, którzy ostrzegali. Tak więc znany badacz środowiska Dennis Meadows już 30 lat temu opublikował ważny raport pod tytułem "Granice wzrostu". W końcu 1999 r. kiedy jeszcze nie było mowy o dzisiejszej tragedii BSE, wyraził on pogląd, że wiele z tego, co człowiek uczynił ziemi, nie można już cofnąć. Człowiek - pisze Meadows - nieuchronnie steruje ziemią w kierunku zguby.
Ciekawe jest jakie wnioski wyciąga z tego badacz: Skoro z jego punktu widzenia globalne załamanie jest nieuchronne, to dla przyszłości ziemi i człowieka głęboka zmiana sposobu myślenia jest absolutnie konieczna. On żąda "nowej etyki" i proponuje opracowanie "nowych wzorów alternatywnych wizji przyszłościowych, które nasz gatunek na tej planecie mogą zjednoczyć i poprowadzić".
Wielu ludzi słucha jeszcze Kościołów i naukowców. W ostatnich stuleciach, jak już powiedziano, zarówno Kościół jak i naukowcy dowiedli, że nic nie wiedzą. To, co obowiązywało wczoraj, dzisiaj już jest nieważne. To, co dzisiaj wydaje się poprawne, jutro będzie błędne. Tak jest też z BSE, z pryszczycą i z tym, co zostało w badaniach i ich wynikach stwierdzone na zwierzętach. Również zanieczyszczona atmosfera i zniszczona warstwa ochronna ziemi przedstawiają przyczyny człowieka, które znowu na niego spadną.
Wszystko we wszystkim: Naukowcy łowią w mętnych wodach. To, co znajdują, okazuje się już dawno zbutwiałym źdźbłem ostatniej nadziei, którego się czepiają i wywodzą z niego swoje wnioski, a potem ogłaszają je pod płaszczykiem swojej mądrości. Ich wynalazki jednak nie są szczytem mądrości.
Nauka i Kościół idą w ślady tego, który chciał się wznieść i chce być samym Bogiem. W tym celu posługują się energiami z Boga, między innymi poprzez posłusznych im ludzi.
Zadaniem Kościoła, który ozdabia się imieniem Chrystusa Bożego, byłoby czynić to, co jest wolą Boga, i przyczynić się do tego, żeby Jego wola się stała. Zamiast tego Kościół wypaczył naukę Jezusa, wywrócił ją, zamieniając w wielu przypadkach w przeciwieństwo, wywierał na wiernych nacisk błędnymi naukami, uczynił z nich posłuszne narzędzia i spowodował - bezpośrednio lub pośrednio - upadek etyczno-moralnych wartości.
W wewnętrzną religię jedności, którą Jezus nam przyniósł, Kościół wprowadził uzewnętrznienie, tak że skostniała ona w dogmatach, rytuałach i ceremoniach. Zamiast na królestwie Pokoju Kościołowi zależało zawsze na wzniesieniu i zabezpieczeniu jego monopolu władzy. Występował on bezwzględnie, okrutnie i brutalnie, nie zatrzymując się nawet przed morderstwem wobec innowierców. W swoim postępowaniu - również wobec ziemi - wykraczał bezlitośnie przeciwko życiu. Ponieważ więc Kościół, zarówno katolicki jak i ewangelicki - zdradził Chrystusa, zagarnął naukę Dobrego Pasterza dla swoich celów, sfałszował ją i sprowadził swoje owieczki na manowce, ponosi główną odpowiedzialność i winę za zgubę tego świata, której ostatnią fazę teraz widzimy.
Również ludzi trafia współwina. Bóg dał człowiekowi rozsądek, aby ten się nim posługiwał.
Już jasnowidz z Patmos rozpoznał: Ludu mój, wyjdźcie z niej, abyście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli. Wtedy nie było jeszcze podatków kościelnych. Dlatego teraz to wezwanie brzmi: Ludu mój wystąpcie z niej, abyście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli.
Upadek ludzkości trwa dalej i nie można go już powstrzymać, gdyż masy ludzkie nie tylko pominęły upominające słowa Boga, lecz chcą je wręcz podeptać.
Ani przedstawicielom Kościoła, ani naukowcom, ani też politykom nie uda się wyłączyć Boga. Bóg jest i ziemia należy teraz do Niego.
Drodzy współbracia nie łudźcie się! Zaraza BSE nie dotyczy tylko choroby Kreutzfelda-Jacoba. Choroba BSE rozpętana przez człowieka, znajduje się we wszystkich komórkach ciała tych ludzi, którzy z rozkoszą i upodobaniem pożerali i pożerają mięso zwierząt, swoich braci mniejszych - często pomimo, iż wiedzą o co chodzi. Bóg upominał, żeby stopniowo zaniechać jadania mięsa i jednocześnie wysubtelniać swoje zmysły. Dzięki wysubtelnieniu zmysłów pożądanie zwierzęcego pokarmu zanika zupełnie.
BSE niesie ze sobą wiele zdrowotnych skutków. Ten jednak, kto nadal słucha naukowców, myśli, że choroba Kreutzfelda-Jacoba wybucha, o ile w ogóle, dopiero po wielu latach. Ale to jest przecież tylko jedna z wielu prób uspokojenia ludzi, którą niejeden daje się oszukać i nadal z przyjemnością zajada mięso zwierząt, swoich braci mniejszych. Jeżeli sobie uświadomimy, że system odpornościowy człowieka coraz bardziej słabnie, to wiemy co będzie tego skutkiem: różnorodne, często nieuleczalne choroby.
Obecnie (2001 r.) spala się setki tysięcy zwierząt - niebawem tysiące ludzi będzie umierać, gdyż wytworzone przez nich ich własne przyczyny coraz bardziej się uaktywniają i spowodują odpowiednie skutki, które ludzie będą musieli ponieść.
Po pierwsze, ciała zwierzęce produkowane są sprzecznie z prawem życia. W tej zbiorowej winie ma udział wielu, między innymi konsumenci mięsa i prawodawcy, którzy uchwalają ustawy lub ustalają subwencje, również dla tych, którzy przykazanie "Nie zabijaj" zmienili na "Nie morduj"*. Każdemu, kto choćby tylko z daleka ma coś do wspólnego z tym działaniem, prawo kauzalne odmierzy jego udział.
* np. w Niemczech - przyp. tłum.
Śmierć krów i straszny sposób ich umierania jest kolejnym czynnikiem. Znowu jest to karma hodowcy, który trzyma zwierzęta, aby dostarczały mięsa, karma tego, który je tuczy, karma zjadacza mięsa i tak dalej, i tak dalej.
Karmy odpowiedzialnych wśród polityków, naukowców i przedstawicieli Kościoła nie można w ogóle ocenić. Oni uspokajają prosty lud za pomocą specjalnych, niezgodnych z prawdą wypowiedzi. Przy tym żaden minister nie może zwierzożercom dać jakiejkolwiek gwarancji, że oferowane mięso jest wolne od BSE!
Niejeden, z tych którzy oficjalnie zapewniają obywateli, że jedzenie mięsa nie zagraża ich zdrowiu, być może prywatnie już dawno wyciągnął zupełnie inne wnioski i zdecydował się na odżywianie wegetariańskie. Dobry i uległy obywatel będzie jednak nadal wierzył w jego słowa, gdyż tak jest wygodnie, a on wcale nie jest przyzwyczajony do tego, żeby czuć się odpowiedzialny za swoje życie.
Prawo siewu i zbioru mówi: Każdy sam ponosi odpowiedzialność za wszystko, co czyni i czego nie czyni.
Nikogo by nie zadziwiło, gdyby Kasy Chorych też zaczęły stosować tę zasadę. Gdyby zaprotestowały przeciw taktyce dezinformacji i ogłupiania ludzi, praktykowanej przez osoby urzędowe, które zagrożenia związane ze zjadaniem mięsa bagatelizują i gdyby podniosły wysokość składki dla pożeraczy trupów. Ich fachowcy już od dawna wiedzą przecież z własnego doświadczenia, że bez mięsa żyje się zdrowiej.
Ale to jeszcze nie wszystko. Światowa apokalipsa jest w pełnym toku. Również zanieczyszczeniem wód morskich przez metale ciężkie i nienaturalnym umieraniem ryb prawo siewu i zbioru obciąża człowieka. Ryby łowi się bez skrupułów, zabija i bez skrupułów ludzie je zjadają. Z pewnością niejeden naukowiec jest zdania, że dla ciała trochę metalu ciężkiego nie może być aż tak szkodliwe, gdyż spotyka się go przecież na całej ziemi...
Sprawcą choroby zwanej pryszczycą u różnych gatunków zwierząt jest również bohater, człowiek, który myślał, że może ukraść Bogu ziemię. Tacy elokwentni bohaterowie powołujący się na naukowców myślą, że wystarczy usunąć wszystkie zwierzęta, które o pryszczycę są tylko podejrzane i zdezynfekować wszystko, aby opanować chorobę. Człowiek jednak, który sam jest zarazą, nie dezynfekuje siebie - on postępuje nadal tak, jak dotąd.
Kiedyż wreszcie nastanie czas, gdy zaraza wywołana przez ludzi spadnie na nich i tysiące ludzkich trupów również będzie spalanych, aby wytępić zarazę, człowieka?
Naukowcy uspokajają wzburzone i zalęknione masy, ogłaszając, że pryszczyca nie jest zaraźliwa. Różne środki zapobiegawcze służą tylko temu, aby jak najszybciej znowu uruchomić produkcję mięsa, aby pożeranie zwierzęcych trupów nie zostało przerwane. Ale sprawca tak łatwo nie umknie. Choroby zwierzęce - pryszczyca i BSE - już dawno znajdują się w krwi wygadanych bohaterów, którzy wierzą naukowcom. Te choroby są przenoszone wieloma drogami, również poprzez ofiary zwierzęce, które na stosach zostają składane bogu podziemia i jego poplecznikom.
Mord na zwierzętach jest śmiercią człowieka.
Naukowcy nadal łowią w mętnych wodach, zamiast zdemaskować tych, którzy część swojego potencjału energii, esencję, a więc siłę życia, dają dobrowolnie z żądzy zysku zwierzętom, stwarzając je dla swoich celów przez sztuczne zapładnianie.
Ludzkość przegrała. Rachunki trzeba wyrównać. Szatan coraz bardziej wikła się w swoich własnych pętach, gdyż to, co człowiek sieje, to zbierze.
Niejeden mógłby teraz spytać, gdzie się podziała miłość Boga i bliźniego. Miłość Boga i bliźniego polegała po pierwsze na zaufaniu Boga do ludzi. Po drugie pozostaje ona jądrem życia we wszystkich siłach przyrody, we wszystkich duszach ludzi i w duszach częściowych zwierząt.
Mimo że Wszech-Mądry wiedział o ekscesach ludzkiego samolubstwa i o ludzkich "poronionych pomysłach", powierzył On ludziom ziemię. Kiedy jednak zaufanie nie tylko jest nadużywane, lecz życie, którym jest Bóg, zostaje zaatakowane, to Bóg nie będzie walczył z atakującymi. On nie schodzi na poziom samowolnej ignorancji, aby prawować się z tymi, którzy sami chcą być Odwiecznym i wiecznością.
Na jaką zuchwałość ośmielają się naukowcy w swoich poczynaniach, które sławione są jako postęp, osiągnięcia i wielkie wyczyny! Począwszy od rozszczepienia jądra atomu i podbicia kosmosu, poprzez przeszczepianie narządów, manipulację genami roślin i zwierząt aż do klonowania zwierząt, klonowania człowieka i możliwości manipulowania człowiekiem, wynikającej z nowoczesnej inżynierii genetycznej - chodzi o to, żeby ingerować w stworzenie Boga i coraz bardziej wydzierać Bogu to stworzenie z ręki.
Jakie siły działają, aby w świecie, w państwie, w Kościele i w sferach naukowych napędzać rozwój w określonym ekstremalnym kierunku, można wyczytać z nie ukrywanego triumfu, który latem roku 2000 wywołała wiadomość w mediach, że "ludzki gen został rozszyfrowany". Chełpiono się zupełnie otwarcie, że wydarto Bogu Jego tajemnicę, plan budowy ludzkiego ciała, i obchodzono to wydarzenie jako decydujący krok w nowy czas, w którym teraz człowiek będzie panem stworzenia - to mówi samo za siebie.
Przypomnijmy sobie, co Bóg powiedział, kiedy w roku 1999 wziął jak gdyby ziemię z rąk ludzkości, zawarł przymierze z ziemią, przyrodą i zwierzętami i oddał je pod opiekę istot duchowych i duszków przyrody:
Ludzkość stopniowo osiąga punkt kulminacyjny swoich niskich poczynań. Przeciwnik Boga jest zdania, że przez zwyrodniałych ludzi, którzy wkraczają w życie i przypisują sobie możliwości stwórcy, może nade Mną triumfować. On przecież zawsze się mylił. Również i tym razem pomylił się, gdyż teraz Matka Ziemia jest Moja. (str. 12 broszury Gabriele-Stiftung. Das Saamlinische Werk der Nächstenliebe an Natur und Tieren - Fundacja Gabrieli. Saamlińskie dzieło braterskiej miłości do przyrody i zwierząt).
Teraz osiągnięty jest punkt przełomowy i wychodzi na jaw:
Jest tak, jak jest, niezależnie od tego, czy ktoś w to wierzy, czy nie.
27 lutego 2001 roku Bóg, Odwieczny, dał ludzkości następujące bardzo poważne i doniosłe posłanie, które przez wiele rozgłośni radiowych rozpowszechniane jest w różnych językach na całym świecie:
Stworzyciel powiedział:
JAM JEST Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Jam jest Bóg wszystkich prawdziwych Proroków.
Ja, BÓG, Wszechmogący, podnoszę swój głos poprzez Moją prorokinię i orędowniczkę i przemawiam do całej ludzkości.
Przestańcie pożerać wasze współstworzenia, które są waszym rodzeństwem - zwierzęta!
Przestańcie je dręczyć przeprowadzając na nich doświadczenia, odbierając im wolność przez hodowlę w zamknięciu, co jest niegodne zwierząt. Zwierzęta kochają wolność tak samo jak wy, ludzie.
Przestańcie zabijać mikroorganizmy, życie gleby, przez stosowanie sztucznych nawozów, obornika i tym podobnych!
Przestańcie wycinać lasy, wypalać je i zabierać przestrzeń życiową zwierzętom na polach i w lasach. Oddajcie im znowu ich przestrzeń życiową - lasy, pola i łąki; inaczej wasz los, który sami sobie nałożyliście zabierze wam wasze domy i zagrody i źródła waszego pożywienia przez kataklizmy na całym świecie, które sami spowodowaliście waszym wykraczaniem przeciwko życiu, przeciwko królestwom przyrody - łącznie ze zwierzętami.
Jeżeli ludzie ponownie rzucą Moje słowa na wiatr, to rozpęta się dla nich huragan - ciosy losu na światową skalę - i zmiecie z tej ziemi setki tysięcy ludzi; z jednej strony przez kataklizmy, a z drugiej przez choroby, które spadną na nich niczym zarazy, które przez swoje odwrócenie się od wszelkiej duchowej etyki i moralności nałożyli zwierzętom spalanym teraz tysiącami. Ten, kto nie zawróci, będzie musiał znosić podobny los.
Moje Słowo jest wypowiedziane. Globalna apokalipsa jest w toku. Ten, kto nie chce słuchać, coraz częściej będzie odczuwał skutki przyczyn, które sam sobie stworzył. Ja wzniosłem do Mnie ziemię i jej rośliny, zwierzęta i minerały. Ten, kto będzie nadal podnosił rękę na Matkę Ziemię ze wszystkim, co na niej żyje, poczuje skutki. Przestańcie nękać, zabijać i mordować!
Zaniechajcie, o ludzie, waszego bestialskiego postępowania, które trafia wyłącznie was samych, a nie kogoś innego, gdyż to, co czynicie najmniejszemu waszemu współstworzeniu, to czynicie Mnie i sobie samym.
Dosyć tego! Zawróćcie, inaczej nie ustaną zbiory tego, co zasialiście.
JA JESTEM, który JESTEM, zawsze Ten sam, wczoraj, dziś i jutro, na całą wieczność.
Powtarzam: Bóg upominał przez wszystkich sprawiedliwych mężów i niewiasty. Bóg, Odwieczny, posłał nawet swojego Syna, współrządcę niebios. Obecnie również posłał do ludzi proroka, jest to niewiasta, przez którą głosił On i głosi ludzkości na całym świecie swoje posłanie i upomnienia. Ale masy ludzkie, przede wszystkim kasta kapłanów, która za wszelkich czasów była przeciw prorokom Bożym, nie słuchała Słowa Bożego. Miłość ludzi do Boga oziębła, perwersja i ekscesy, również seksualne, zajmowały i zajmują pierwsze miejsce.
Ale cokolwiek człowiek myśli, jakkolwiek też postępuje, jakkolwiek się też zachowuje - miłość Boża pozostaje, gdyż ona jest życiem, jest niezniszczalna.
Temu, kto pragnie odnaleźć miłość Boga, nie wolno słuchać pieniaczy, przedstawicieli Kościoła i naukowców; on powinien uświadomić sobie naukę Jezusa, Chrystusa, który swoim życiem dał przykład urzeczywistniania Przykazań Boga danych przez Mojżesza i który wygłosił do nas, ludzi, swoje Kazanie na Górze.
Wewnętrzna Droga, wyprowadzająca nas z powikłań kauzalnych, była i jest nauczana. Ten, kto pragnie się zmienić, może z tej szansy skorzystać.
Bóg oczyszcza planetę Ziemię. On wycofuje stopniowo życie zwierząt, roślin i minerałów, aby oddać je znowu oczyszczonej ziemi. Po wszystkim tym przerażającym, co człowiek uczynił ziemi i jej zwierzętom, roślinom i minerałom, teraz przyszła kolej na niego.
To zdziczałe i zepsute społeczeństwo będzie wymierać, gdyż ludzkie ciało jest produktem ziemi i stanie się znowu ziemią, aby przez Boga, przez życie, zostać przeistoczone w bardziej świetlistą ziemską substancję.
Apokaliptyczny czas już się zaczął. Stanie się tak, jak to Bóg objawił. Powstanie nowe niebo i nowa ziemia. Na nowej ziemi będą żyli gotowi do pokoju ludzie, którzy są w jedności ze wszystkimi zwierzętami, gatunkami roślin i minerałami, i nie będzie już zła w Jego krainie. Śmierć będzie wtedy odjęta, gdyż skończy się zabijanie człowieka, zwierzęcia i przyrody.
Jeżeli pełni pokoju ludzie w Jego świętej krainie będą umierać, to ich duchowe ciała pójdą w odwieczny byt, gdyż jako ludzie żyli tak, jak chce tego Bóg. Również w królestwach przyrody nie będzie już zabijania, lecz umieranie, odchodzenie z tego świata, aby wejść w życie o subtelnej substancji, które trwa wiecznie.
To jest duchowa ewolucja, przejście ze świata grubomaterialnego w świat o subtelnej substancji, w prawdziwy byt.
powrót do listy broszur "Prorok"
|
 |