 |
|
 |

 Budowa boskiego dzieła i czyn - gospodarka według Kazania na Górze

Pytanie przyjaciela Chrystusa:
Gabrielo, dlaczego Chrystus Boży rozpoczął swoje dzieło pod nazwą: Dzieło Jezusa Chrystusa sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca? W dalszym przebiegu z dzieła Jezusa Chrystusa sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca wyrosło Życie Uniwersalne. Jak należy rozumieć tę ewolucję?
Odpowiedź proroka:
Dzieło Jezusa Chrystusa sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca było dziełem nauczania i objaśniania. Przed mniej więcej dwudziestu laty znana była już ezoteryka i było wiele wiedzy na temat boskich światów, także na temat prawidłowości Bożych. W Biblii jest Dziesięć Przykazań, które Bóg dał ludziom przez Mojżesza. W Biblii możemy też przeczytać najistotniejsze nauki Jezusa z Nazaretu, przede wszystkim Kazanie na Górze, które - gdy nauczymy się je rozumieć - dane jest dla wszystkich zakresów życia. Dla życia jednostki, rodziny, zarówno bliższej jak i dalszej i dla kręgu przyjaciół, a także dla zdrowego rozwoju zakładu. Mimo że w świecie było dużo duchowej wiedzy, objaśnienia, jak należy stosować przykazania Boga i nauki Kazania na Górze w dniu codziennym, były bardzo skąpe. W Dziele Jezusa Chrystusa sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca Duch Chrystusa Bożego nauczał wielu szczegółów z odwiecznego Prawa i objaśniał, jak mogłyby być praktykowane przez ludzi dzisiejszego czasu włącznie z Dziesięcioma Przykazaniami i Kazaniem na Górze. W pierwszych latach Dzieła Jezusa Chrystusa sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca Chrystus Boży objawiał, jak jednostki mogą kształtować swoje życie, żeby rozwinąć duchowo-etyczne i moralne wartości i jak mają odnaleźć swoje wnętrze, serce duszy, w którym mieszka Chrystus Boży. Bowiem w każdej duszy i w każdym człowieku jest wszechobecny Duch, Chrystus Boży. Chrystus nauczał w swoich objawieniach, że każdy człowiek jest świątynią Ducha Świętego i że w każdym jest boskie dziedzictwo, wszechobejmująca siła nieba, byt, nazywany także Jam Jest; jest to esencja wszechobejmującego prawa Bożego, miłości.
Po tym jak objawiający się Chrystus Boży przyniósł swoim ludzkim dzieciom wiele duchowej wiedzy w słowie i w piśmie, zaczął budować Wewnętrzny Kościół Ducha Chrystusowego i zaproponował Wewnętrzną Drogę, którą może kroczyć każdy chętny człowiek, krok za krokiem wypełniając przykazania Boże i Kazanie na Górze, które Chrystus Boży we wcześniejszych latach naświetlił z najróżniejszych stron, tak żeby każdy chętny wędrowiec na drodze do wnętrza, do Chrystusa Bożego, mógł zrozumieć jak stosować Jego nauki.
Dzieło sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca, dzieło nauczania i objaśniania wraz z Wewnętrznym Kościołem Ducha Chrystusowego i Wewnętrzną Drogą istniało przez dziesięć lat.
Po tym więc, jak Chrystus Boży przez lata przygotowywał w ten sposób duchowo podłoże, a więc rozszerzył świadomość wielu, tak że mogli zrozumieć Dziesięć Przykazań i Kazanie na Górze i zacząć stosować je w codziennym życiu, nawiązał do wypowiedzi, która została nam przekazana w Nowym Testamencie w ostatnich słowach Jego Kazania na Górze. Jest tam napisane: "Każdy więc, kto słucha słów Moich i wypełnia je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale nie zapadł się on, gdyż był postawiony na opoce. A każdy, kto słucha słów Moich i nie wypełnia ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował dom swój na piasku. I przyszedł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, a on zapadł się i wielki był upadek jego".
Spośród niezliczonych ludzi, którzy przez wiele lat słuchali objawień Pana, a więc przyjmowali Jego boskie nauki i pomoce, wielu poszło Wewnętrzną Drogą, aby stopniowo uwolnić się od swoich grzechów przez pomoc Chrystusa Bożego - przez centralną wskazówkę: Rozpoznaj swoje grzechy, pożałuj za nie, proś bliźniego o przebaczenie i przebacz temu, który wobec ciebie zgrzeszył i jeśli możesz naprawić jeszcze coś, co spowodowałeś w swoim życiu, uczyń to. Jeśli poszedłeś tą drogą oczyszczania, nie czyń więcej tego grzechu. Spełniaj w coraz większym stopniu przykazania życia. Jezus mówił w Kazaniu na Górze o prawidłowym czynie. Ten, kto słucha Jego nauki i ją czyni, jest mądrym człowiekiem. Tak więc za nauką i rozpoznaniem powinien następować czyn, zastosowanie nauki w codziennym życiu.
Kiedy Duch prawdy, Duch Boży wylał wiele prawidłowości niebios w słowie i w piśmie w wiele naczyń, a więc w świadomości wielu ludzi, wezwał w 1983 roku w wielu objawieniach rzemieślników, kupców, rolników, lekarzy, ludzi niemal wszystkich zawodów, aby zastanowili się, czy nie chcą stosować boskich praw we wspólnocie - chodziło o wypełnienie Kazania na Górze. W ten sposób sprawił, że z korzenia dzieła Jezusa Chrystusa sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca, dzieła nauczania i objaśniania, wyrosło drzewo urzeczywistnienia - boski czyn i działanie we wspólnocie: Życie Uniwersalne. W Życiu Uniwersalnym Chrystus Boży objawiał następne stopnie Wewnętrznej Drogi - nadal objawiał się w Wewnętrznym Kościele Ducha Chrystusowego, nauczał jednak i naucza nadal również wszystkich tych, którzy złączyli się w Zakłady Chrystusowe, żeby wspólnie pracować według praw Kazania na Górze, całkiem nowego, odpowiadającego Kazaniu na Górze systemu gospodarki, który dla nas, ludzi ziemi został przetransformowany z nieba.
Pytanie przyjaciela Chrystusa:
Gabrielo, czy mogę ci przerwać? Do tego co powiedziałaś miałbym kilka pytań. W Biblii możemy przeczytać Dziesięć Przykazań i Kazanie na Górze. Na Zachodzie za kompetentne w sprawach nauki Jezusa uznają siebie instytucje katolicka i ewangelicka. Dlaczego więc Chrystus objawia się na nowo, żeby ponownie nauczać między innymi Dziesięciu Przykazań i Kazania na Górze.
Odpowiedź proroka:
Gdyby Duch Boży, który ma do dyspozycji odpowiedni instrument proroczy, nie nauczał Prawdy, a przez to nie prostował i nie uzupełniał tego, co przez tak zwane chrześcijańskie kościoły zostało przekazane i jest przekazywane nadal z nauki Chrystusa w sposób niepełny, niewłaściwy, albo jest zmienione, to akceptowałby to, co istnieje, gdyż we wszystkich czasach Duch Boży wyjaśniał, korygował błędy, upominał i kładł palec w ranę.
Obie instytucje: katolicka i ewangelicka nauczają oczywiście aspektów z nauki Jezusa z Nazaretu; poszerzają je jednak o nauki kościelne, dogmaty, ceremonie i rytuały, tak że właściwie nie można już odnaleźć prostej nauki Jezusa z Nazaretu. Dostojewski w swoim >Wielkim Inkwizytorze trafnie ujął ten stan rzeczy w słowach Wielkiego Inkwizytora skierowanych do Jezusa, który pojawił się na nowo: "Poprawiliśmy twój czyn i zbudowaliśmy go na nowo na cudzie, na tajemnicy i na autorytecie".*
___________________ *F. M. Dostojewski "Der Großinquisitor", Insel-Bücherei Nr 149
Poza tym niektóre odłamy kościoła ewangelickiego nauczają, że wystarczająca jest sama wiara, a kościół katolicki kładzie większy nacisk na znaczenie sakramentów niż na urzeczywistnianie nauki Jezusa. W ten sposób obie instytucje odsuwają centralną wypowiedź Jezusa z Nazaretu o wypełnianiu Jego nauki.
Uświadommy sobie: Bóg już przez Mojżesza uczył wypełniania Dziesięciu Przykazań, gdyż mówił: "Powinieneś..." To oznacza: powinieneś urzeczywistniać Dziesięć Przykazań Boga, a więc czynić je. Bóg nie mówił przez Mojżesza: "Wierz w Przykazania i to już wystarczy." Przez to, że obie instytucje odsunęły tę istotną wypowiedź potężnego Ducha Stworzycielskiego przez Mojżesza "powinieneś" i centralną wypowiedź Jego Syna, Jezusa, Chrystusa w Kazaniu na Górze "Ten, kto słucha słów Moich i wypełnia je,...", gdyż Kazanie na Górze Jezusa jest dla nich utopią, a Jego naukę mierzą swoją miarą - np., że wiara lub sakrament miałby wystarczyć - sprowadzili chrześcijaństwo w oziębłość i zależność od instytucji. Ludziom, którzy przyjmują tę błędną naukę, zostało podświadomie zakodowane, że właściwie nie muszą więcej przyjmować odpowiedzialności za siebie i za swoje życie. Bezwarunkowe wypełnianie nauk kościoła uczyniło wiernych ślepymi. Z wierności Bogu została zrobiona wierność kościołowi; następstwem tego było popadnięcie w grzechy i w zależność.
Bóg jest ze swoimi dziećmi: z tymi, które mają szatę duchową i z tymi w szacie ziemskiej. Dlatego teraz Chrystus Boży, Zbawiciel wszystkich dusz i ludzi objawia na nowo swoją prostą naukę, którą przyniósł ludzkości jako Jezus z Nazaretu i uczy jednocześnie jej praktycznego zastosowania w naszych czasach.
Dla zwierzchników obu instytucji kościelnych jest to tylko zarozumiałość Chrystusa Bożego, że pozwala On sobie po dwóch tysiącach lat przemawiać przez usta prorocze jako Chrystus Boży, Syn Najwyższego, żeby na nowo przynieść dziś ludzkości to, co zwierzchnicy kościelni obu instytucji według słów Dostojewskiego "poprawili". Jak powiedział Wielki Inkwizytor: "Dlaczego więc przyszedłeś, żeby nam przeszkadzać? Dlaczego patrzysz na mnie tak cicho i przenikliwie swoimi łagodnymi oczyma? Gniewasz się na mnie, że nie chce więcej Twojej miłości, bo sam Ciebie nie kocham... Mam Ci wyjawić naszą tajemnicę? Może chcesz usłyszeć to z moich ust? Więc przyjmij: nie jesteśmy już z Tobą, lecz z nim (z przeciwnikiem). To jest nasza tajemnica. Już długo nie jesteśmy z Tobą, ale z nim. Już osiem wieków. Osiem wieków minęło od czasu, gdy wzięliśmy od niego to, co Ty z gniewem odrzuciłeś. Ten ostatni prezent, który Ci zaproponował ukazując przed Twoimi oczyma bogactwo ziemi. Otrzymaliśmy z jego ręki Rzym i miecz Cezara i ogłosiliśmy siebie panami ziemi, jedynymi, nawet jeśli nasze dzieło nie zostało jeszcze doprowadzone do końca. Kto jest temu winny? Och, nasze dzieło dopiero się zaczęło, ale jednak ma już swój początek; jeszcze długo musimy czekać na jego wypełnienie i jeszcze wiele cierpienia będzie na ziemi, ale wypełnimy je i będziemy panami ziemi. I dopiero wtedy przyjdzie czas, na myślenie o ogólnym wiecznym szczęściu ludzi. Przecież już wtedy miałeś możliwość zdobycia miecza Cezara. Dlaczego odrzuciłeś także ten ostatni dar?" "Kto powinien rządzić ludźmi, jeśli nie ten, który opanował ich sumienie i w którego rękach jest chleb? Przypasaliśmy sobie teraz miecz Cezara i w ten sposób zwyciężyliśmy Ciebie na wszystkie czasy i poszliśmy za nim". Jezus, Chrystus, który - nawet przez instytucje kościelne - nie daje się ograniczyć, dokonywał i wciąż dokonuje tego, co obiecał swoim uczniom: "Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie znieślibyście tego. Kiedy jednak przyjdzie Duch Prawdy wprowadzi was w całą Prawdę". Chrystus Boży daje nam, ludziom, wszystko, co możemy zrozumieć w dzisiejszych czasach za pomocą naszych ludzkich słów.
Obie instytucje przez swoje przekonanie, że wiara i sakramenty są ważniejsze niż chrześcijański czyn, źle zagrały z chrześcijaństwem. Przez to przywiązały wiernych do życzeń i dążeń teologów, do świata ich wyobrażeń i do kultów. Ponieważ ludzie w obu kościelnych instytucjach nie mieli prawie żadnego przykładu urzeczywistnienia nauki Jezusa i nie mają go nadal - bo przecież sama wiara lub sakrament są ważniejsze od czynu - każdy czynił to co chciał w nadziei, że jego kościół we właściwym czasie rozgrzeszy go, żeby mógł dostać się do nieba.
Bóg tego nie przykazał. Również Jezus z Nazaretu nie nauczał czegoś takiego. Skoro więc nie jest to wolą Boga - to do jakiego nieba mają iść ci, którzy idą w ślady instytucji kościelnych i ich zwierzchników. Czy to jest Boże niebo, czysty byt, nasza odwieczna ojczyzna - czy może "niebo" instytucji kościelnych? I jeśli tak, to jakby miało ono wyglądać?
Roszczenie instytucji kościelnych do decydowania o dobrobycie lub niedostatku ludzi, a także o ich nieśmiertelnych duszach doprowadziło między innymi do wynalezienia "wiecznego potępienia" - brak nadziei i zwątpienie dla tego, kto dostał się w kleszcze kościelnego sposobu myślenia. Jak to wygląda dla wiernego, jeśli na czas nie otrzyma "rozgrzeszenia" ze swoich ciężkich grzechów i przejdzie na drugą stronę z górą obciążeń. Czy rzeczywiście czeka go wieczne potępienie, o którym mówią obie instytucje?
W tym świecie jest wiele religii. Według mnie żadna z nich nie jest tak okrutna jak instytucje katolicka i ewangelicka, które straszą swoich wiernych wiecznym potępieniem. Trzeba przeanalizować słowo "wieczny", żeby zrozumieć, co to znaczy: wieczne smażenie się w ogniu piekielnym bez najmniejszej szansy i nadziei, że Bóg kiedykolwiek okaże łaskę tej duszy. Czy wtedy jakikolwiek ziemski ojciec, nawet ten nazywany surowym, nie byłby łaskawszy niż Ojciec niebieski? Dostojewski dał powiedzieć Wielkiemu Inkwizytorowi prawdę do Jezusa: "Gniewasz się na mnie, że nie chcę już Twojej miłości, bo sam już Ciebie nie kocham". Ta kościelna nauka o wiecznym potępieniu zrodziła się z przeogromnego braku miłości.
Z powodu tego, że na bazie nauki mówiącej, że wiara w dogmaty i w sakramenty jest ważniejsza niż chrześcijańskie życie wielu wiernych utraciło sumienie i stało się zależnymi, że ludzie czuli się coraz mniej odpowiedzialni za swoje myślenie i postępowanie, na całym świecie powstał chaos zarówno w świecie umysłu i zmysłów poszczególnych ludzi, jak i w rodzinach oraz w świecie gospodarki. Żadnego ze związanych z kościołem katolickim i ewangelickim ludzi nie nauczono, co to znaczy zbierać pozytywne siły, a negatywne, które powstają ze świata zmysłów, z myśli, uczuć i skierowanego na to co ludzkie chcenia pojedynczego człowieka, rozpoznawać z pomocą Chrystusa Bożego na drodze samorozpoznania, żałować za nie, oczyszczać je i więcej ich nie czynić. Wielki Inkwizytor Dostojewskiego powiedział: "Przekonamy ich już o tym, że mogą być wolni tylko wtedy, kiedy zrzekną się swojej wolności na naszą korzyść i poddadzą się nam". To jest systematyczne wtłaczanie innych w zależność i posłuszeństwo jako zasada władzy.
Wierni byli i nadal są bardzo powierzchownie nauczani, jak należy rozumieć i stosować Przykazania Boga, bo na pierwszej linii znajduje się wiara lub sakramenty. Obie instytucje: katolicka i ewangelicka nauczają, że Kazanie na Górze Jezusa jest utopią w dzisiejszym świecie. Generalnie miałoby być ono dane dla innego czasu i świata i z tego powodu należy je włożyć do obszaru utopii. Wiemy, że młyny Boga mielą wolno, że każdemu chętnemu daje On długi czas szansy do zawrócenia i oczyszczenia swoich błędów, ale przy odpowiednim promieniowaniu planet przyczyny niepowstrzymanie przechodzą w skutki. Także w życiu każdego człowieka podobnie jak i w losie ziemi i ludzkości przyjdzie kiedyś moment, w którym na zewnątrz pokaże się wszystko, co było budowane od tysięcy lat: chaos. To chaotyczne zachowanie rozpoznajemy teraz w całym świecie, w głowach kościelnych zwierzchników i ich zwolenników, w nauce, w gospodarce i w polityce. Nie tylko ludzkość jest w chaosie, ale także wszystkie stworzone przez ludzi struktury.
Rzućmy okiem na rozwój, który doprowadził do ogólnego upadku, a w samym centrum tej sieci znajdziemy głównego sprawcę tego wszystkiego: instytucje kościelne i ich zwierzchników, a wraz z nimi wszystkich, którzy mimo znajomości słów Jezusa z Biblii: "Kto słucha słów Moich i wypełnia je, będzie przyrównany do męża mądrego..." przyjęli tanią wyprzedaż jego nauki obojętnie czy stała za tym dobra wiara czy lenistwo. Zamiast wypełnienia przez ludzkość głównego przykazania Jezusa będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił, a bliźniego swego jak siebie samego na podłożu ludzkiego zapatrzenia w siebie i twardości serca wyrosły: zazdrość, nienawiść, wrogość, morderstwa, wojny, zniszczenie natury i atmosfery, a więc "czyste ego". Czy Bóg ma w obliczu tego wszystkiego milczeć? Odwieczny nie kieruje się życzeniami Wielkiego Inkwizytora. On mówi, kiedy chce i będzie wciąż na nowo mówił to, co jest Prawdą, czego już nauczał nas Jezus z Nazaretu i wiele więcej. Nie pozwoli na dłuższą metę działać kościelnym zwierzchnikom, którzy naukę Ducha Stwórczego i Jego Syna, Chrystusa Bożego nie tylko zakryli, ale zmienili. Niezwyciężone Prawo miłości, pokoju i mądrości, Bóg, nie pozwoli, aby nadal wprowadzano ludzi w zależność, zwodzono ich, a więc odwodzono od Niego w zewnętrzność, w mniemania, i kulty, które odpowiadają czasom pogaństwa. Długo trwała cierpliwość Boga. Pomyślmy o wyprawach krzyżowych, gdzie w imieniu Jezusa, Chrystusa, zabitych zostało miliony innowierców; przypomnijmy sobie o średniowieczu, gdzie w imieniu krzyża zbawienia zmuszano ludzi do fałszywych zeznań, torturowano ich, a wielu spalono na stosach, albo w inny, okrutny sposób zadano im śmierć.
Jak już powiedziano młyny Boga mielą powoli, ale w końcu przyjdzie chwila, w której przebierze się miarka. Nićmi losu związują się coraz bardziej i bardziej ci, którzy pletli je przez stulecia, a w końcu już przez tysiąclecia. Rozpoczął się nowy kosmiczny cykl. Chrystus, który zwyciężył na Golgocie i stał się Zbawicielem wszystkich ludzi i dusz, prowadzi wszystko, co wydawało się być zgubione z powrotem do odwiecznego bytu. Chrystus Boży mówił i mówi nadal. Prowadzi chętnych w nowy czas, w czas prawidłowości Kazania na Górze, które zawiera także kompletny, nowy, duchowo-etyczny i moralny system gospodarczy dla tego świata, wyrastający ze spełniania głównego przykazania miłości do Boga i bliźniego.
Pytanie przyjaciela Chrystusa:
Czy Życie Uniwersalne zawiera ten nowy system gospodarczy o którym mówiłaś? Czym właściwie jest Życie Uniwersalne?
Odpowiedź proroka:
Tak, ten nowy system gospodarczy jest w Życiu Uniwersalnym. Został przetransformowany dla nas ludzi z nieba. Odpowiada za wartości Kazania na Górze. Życie Uniwersalne oznacza uniwersalnego Ducha. Bóg, który jest wszystkim we wszystkim, naucza nie tylko swojego prawa miłości i jedności, ale pokazuje też swoim dzieciom, jak wypełniać odwieczne Prawo we wszystkich obszarach życia na ziemi włącznie z gospodarką. W "Ojcze nasz" od dwóch tysięcy lat chrześcijaństwo modli się: "Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi". W Życiu Uniwersalnym Chrystus naucza nas przez usta prorocze, co dla nas ludzi znaczy ta wypowiedź i jak może być ona urzeczywistniana na ziemi w dniu powszednim, we wszystkich zakresach życia, tak żeby zapanował pokój, a ludzkość spełniała wolę Boga.
Chrystus Boży nauczał i naucza przyjaciół Chrystusa, którzy się na to zdecydowali, jak w życiu codziennym - także w Zakładach Chrystusowych, które utworzyli - stosować zasady równości, wolności, jedności, braterstwa i sprawiedliwości. Chrystus dawał i daje nam skarb z nieba dla ziemi - jednak my ludzie mimo wiary i dobrej woli mamy trudności w wypełnianiu tych zasad. Jesteśmy jeszcze opanowani przez stare wzory chorobliwego systemu gospodarki: rozpychanie się łokciami, upadki zakładów, walka o władzę, postawa pracodawcy i pracownika. Upadek zakładu nie następuje przez to, że za mało się pracuje, ale przez to, jak się pracuje i gdzie poszczególni pracownicy znajdują się w czasie pracy w myślach.
Często pracownik daje z siebie mało dla zakładu, bo nie jest to jego zakład, ale należy do pracodawcy. On właściwie tylko pracuje w tym zakładzie, żeby zarobić na utrzymanie, a nic innego go nie interesuje. Tak więc nie zwraca uwagi na sytuację finansową i pozycję na rynku danego przedsiębiorstwa; rzadko troszczy się o plan, a prawie wcale o polepszenie gospodarności i podniesienie zysków. To, co zostało pracownikowi przydzielone z całej puli pracy, wypełnia tak dobrze lub źle, jak to odpowiada jego zdolnościom oraz przyzwyczajeniom życiowym.
Wielu pracowników, ale także wielu pracodawców ma typową postawę biorcy. Poszczególnym ludziom często chodzi tylko o to, żeby zachować miejsce pracy i pozycję. Nie wkładają nic w budowanie pozytywnej energii zakładu; to jest wyraźne, kiedy można zajrzeć w świat myśli i życzeń poszczególnego człowieka. Jak wyglądają myśli i życzenia pracodawcy i pracownika? Czy ich myśli są przy pracy? Czy rzeczywiście czują się współodpowiedzialni za zakład? Czy ich myśli i życzenia krążą wokół zakładu?
Każdy człowiek z pewnością pracuje i ma odpowiednią do swojego stanowiska odpowiedzialność - ale gdzie są jego myśli. Często przy problemach, przy sąsiedzie, z którym akurat jest w kłótni, przy kolegach lub koleżankach, którzy mają większe powodzenie u pracodawcy niż on, którzy ewentualnie mogli się wspiąć wyżej po drabinie sukcesu... albo też jest w myślach przy nieporozumieniu ze swoim współmałżonkiem albo z dziećmi... albo jego myśli są w przyszłości, budują piękne obrazy na zaplanowany urlop: przygotowania, odjazd, jakie należałoby wziąć ubranie, jak ukształtować ten urlop... albo zastanawia się, kiedy uda mu się zdobyć nowy samochód, czy będzie mógł zapłacić od razu, czy też na raty... albo jakimi metodami mógłby doprowadzić do czyjegoś upadku, aby zająć jego miejsce... albo zastanawia się w jaki sposób, jakimi słowami mógłby opisać swojemu pracodawcy kolegę z pracy, żeby ten stracił być może miejsce pracy, które zwolniło by się wtedy dla niego, bo wtedy zarabiałby więcej... albo myśli o przyjaciółce, albo o innej kobiecie; jaką drogę musi wybrać, żeby ją spotkać, tak żeby jej mąż niczego się nie dowiedział... itd., itd., itd.
Pracuje się na boku z tą resztką świadomości, która pozostaje. W ten sposób rodzą się błędy, które potem muszą być naprawione, przez co np. tracony jest czas pracy. To wszystko i wiele więcej idzie na koszt zakładu: energia zakładowa zostaje odciągnięta od przedsiębiorstwa
Spójrzmy na mass media, a będziemy czytać i słuchać o korupcji przede wszystkim u pracodawców i wiodących sił, o bezrobociu, o kłótniach, nienawiści, zazdrości, o zabójstwach, o walce w małym i dużym, o braku pokoju i o wojnie. Cały świat stoi w jednym wielkim płomieniu, w którym spalają się przede wszystkim zwykli pracownicy i drobni przedsiębiorcy. Tak zwani odpowiedzialni poszczególnych związków zawodowych dokładają jeszcze węgla, tak że jeszcze bardziej rozprzestrzenia się światowy pożar korupcji, bezrobocia, walki każdego z każdym, przestępczości przede wszystkim wśród młodzieży, co sprawia, że coraz więcej jest zabójstw i wojen.
Pytanie przyjaciela Chrystusa:
Czy możesz mi wyjaśnić, dlaczego tak ważne są myśli?
Prorok:
Nauka przekazała nam, że żadna energia nie jest stracona, ale niewielu wie, co jest energią. Chrystus Boży objawił nam: Każda myśl, każde słowo, każdy czyn są energią. Także nasze odczucia i uczucia są potencjałem energii. Naszym "narzędziem", naszym odczuwaniem, myśleniem, mówieniem i czynieniem nawiązujemy stałą komunikację z takimi samymi i podobnymi energiami, które tworzą się w miejscach lub na przedmiotach, tam dokąd w myślach nadajemy. Przyjaciołom Chrystusa w Zakładach Chrystusowych Chrystus Boży objawił dalej: każdy zakład można widzieć jako organizm. Pojedynczy pracownik jest porównywalny z organem albo z częścią organu, czyli komórką. Organizm zakładu może zdrowieć i pozostać zdrowym, oraz osiągnąć dobre cele tylko wtedy, gdy każdy organ jest w komunikacji z innymi, czyli kiedy pracownicy zakładu w pokoju ze sobą współpracują. Ponieważ wszystko jest energią, zakład może istnieć na dłuższą metę tylko jeśli pracownicy mają przy pracy myśli budujące, zgodne z celem zakładu i świadome odpowiedzialności. Zakład jako organizm jest znowu członkiem, organem w wielkim organizmie ogólnego dobra, żywej wielkiej całości, w której jeden działa dla wszystkich, a wszyscy dla jednego Chrystusa. Celem Zakładu Chrystusowego jest, żeby pozytywnymi siłami wszystkich biorących udział w przedsięwzięciu przynieść coś dobrego dla bliźniego i dla dobra wszystkich.
Pracownik, który kocha swoją pracę i dla którego ważny jest zakład nie ogranicza się do pracownia w swoim zakładzie, ale jest także zdrowym i aktywnym organem przedsiębiorstwa.
Ten, kto podczas pracy odbiega myślami od pracy i od przedsięwzięcia do życzeń posiadania, bycia kimś, do od dłuższego czasu istniejących problemów, urlopu, flirtu i innych spraw, nie daje swojej pracy zbyt wiele pozytywnej energii - przeciwnie, on zabiera z zakładu pozytywną siłę i sprawia, że wpływa ona w świat jego myśli i życzeń, który się tym żywi. Widać z tego, że taki człowiek szkodzi energii przedsięwzięcia, bo zabiera energię zakładowi; nie jest odpowiedzialny z zakład ani za swoją pracę, a wreszcie również brak mu odpowiedzialności za siebie samego, gdyż jego myśli krążą w różnych miejscach, ale nie są przy pracy.
W organizmie każdy organ jest zgrany z innymi. Każda cegiełka narządu ma swoje znaczenie, żeby organizm, czyli zakład, pozostał w zdrowiu i aktywności, żeby rósł i rozwijał się. Z tego powstaje równość w ocenianiu wartości wszystkich czynności i miejsc pracy. Następstwem tego jest to, że w zdrowym chrześcijańskim przedsiębiorstwie nie może być nadmiernych różnic płacy. I jeśli członek zakładu - a więc pracownik i pracodawca - jest częścią organizmu "przedsiębiorstwa", to obowiązuje także pytanie: czy rzeczywiście korzystne jest dla całego organizmu, kiedy jeden albo kilka organów żądają więcej energii, niż tego potrzebują do zdrowego życia i rozwoju. Gdyby np. komórki mózgu powiedziały: "Jesteśmy najważniejszymi komórkami organizmu i dlatego potrzebujemy 80% energii zakładu", co wtedy by się stało? Komórki mózgowe rosłyby coraz bardziej, byłoby ich coraz więcej, a inne komórki ciała byłyby coraz słabsze. Zachwiana zostałaby równowaga. Organizm zachorowałby, a być może nawet umarł. Jeżeli więc pracownicy albo pracodawca wymagają zbyt wysokiej zapłaty bez patrzenia na równowagę, na sytuację gospodarczą zakładu, to samo stanie się w organizmie "przedsiębiorstwie".
Także postawa pracodawcy i pracownika działa dzieląco, bo wtedy istnieje różnica. Jest wyżej postawiony i poddany, a więc rozkazujący i wykonujący rozkazy. W przedsięwzięciu, w którym istnieje góra i dół, wyżsi i niżsi, a więc gdzie nie ma równej wartości wszystkich, zabraknie świadomej odpowiedzialności współpracowników. Duch Boży objawił nam, że ludzie różnią się poziomami i zawartością świadomości. Jeden ma bardziej rozwinięte poczucie odpowiedzialności, drugi nie tak bardzo; jeden ma uzdolnienia w danym kierunku, inny tylko nauczył się zawodu; jeden ma zdolności przywódcze, inny ma tendencje, żeby dawać się prowadzić, ale każdy, kto chce wzrosnąć do współodpowiedzialności, może rozszerzyć swoją świadomość, jeśli przyjmie możliwość rozszerzenia zakresu swoich doświadczeń, co jest dla niego możliwe w dobrze prowadzonym zakładzie. W ten sposób będzie wzrastał w zakładzie jako współodpowiedzialny, gdyż z czasem będzie wnosił nie tylko wcześniejsze umiejętności, ale otworzy także następne zdolności, które stopniowo coraz bardziej się rozwiną.
Duch Chrystusa Bożego poradził przyjaciołom Chrystusa w Zakładach Chrystusowych, żeby zawsze tworzyć przejrzyste struktury zakładów, tak aby każdy współpracownik mógł przejrzeć system zakładu i jako współodpowiedzialny odczuć zakład, tak żeby każdy członek zakładu wrósł w ten zakład i żeby się nim interesował. Wtedy nie ma postawy pracodawcy i pracownika, za to wszyscy są współodpowiedzialnymi zakładu, a przez to współudziałowcami całego przedsiębiorstwa.
W ramach tej zasady zostały zbudowane przez przyjaciół Chrystusa Zakłady Chrystusowe. Wszyscy współodpowiedzialni w zakładach są odpowiednio do zewnętrznego prawa i wewnętrznej sprawiedliwości zebrani w związek pracowników Zakładów Chrystusowych, który ma udziały we wszystkich zakładach.
Niech będzie jasno powiedziane, że ten odpowiadający boskim prawom system gospodarczy może funkcjonować tylko wtedy, gdy każdy członek zakładu jest współodpowiedzialny i jest współudziałowcem, a zakład jest jakby jego interesem. Warunkiem takiego wspólnego działania i wspólnej pracy pojedynczych ludzi w Zakładach Chrystusowych jest stopniowe spełnianie Dziesięciu Przykazań i Kazania na Górze w życiu każdego z nich. Aby to umożliwić została już w czasie powstawania dzieła Jezusa Chrystusa sprowadzenia wszystkich dzieci Bożych do domu Ojca objawiona Wewnętrzna Droga, która teraz w Życiu Uniwersalnym jest przekazywana jeszcze bardziej szczegółowo.
Przyjaciele Chrystusa w Zakładach Chrystusowych zrobili dobre doświadczenie z tym prachrześcijańskim systemem gospodarczym. Nie wszyscy pojęli od razu tę boską zasadę równości. Dlatego można powiedzieć, że są dopiero na drodze, żeby całkowicie to pojąć i wprowadzić w życie. System gospodarczy Zakładów Chrystusowych znajduje się dopiero w stadium początkowym, mimo że w niektórych zakładach zostały już poczynione duże kroki naprzód i osiągnięte cele.
Zakład Chrystusowy, który jest organizmem, należy do wszystkich, gdyż żaden narząd nie może być podporządkowany innemu; wszystkie narządy mają jednakowe znaczenie dla funkcjonowania przedsięwzięcia, gdyż każdy narząd działa wspólnie z innymi według zasady równości, dawania i odbierania. Także tutaj mamy dobry przykład w naturze: czy ludzki organizm mógłby dobrze funkcjonować i rozwijać się, gdyby wszystkie komórki nie były połączone z innymi?
Co by się stało, gdyby komórka wątroby powiedziała do komórki nerwowej: "Nie przyjmę teraz od ciebie żadnej informacji ani wskazówki; będę produkować tyle żółci ile uważam za stosowne..." Czy nie zobaczylibyśmy wtedy, że szybko cały układ trawienny zacząłby cierpieć z powodu niedoboru lub nadmiaru żółci i przez to nastąpiłoby ciężkie zakłócenie równowagi? Albo co by się stało gdyby wątroba zastrajkowała i powiedziała: "Wszystkie substancje pokarmowe, które napływają do mnie przez krwioobieg zatrzymuję dla siebie; wy, inne komórki, zobaczycie, skąd dostaniecie substancje pokarmowe".
Chrystus objawił, że osobiste problemy i trudności, które wyłaniają się u każdego z nas w ciągu dnia, nie powinny być pozostawione przez dłuższy czas, ale od razu oczyszczane, żeby pracownik był myślami przy pracy. Tylko tak może być odpowiedzialny za zakład i być dla bliźniego. Pokojowe i harmonijne współżycie prowadzi do jedności i do zdrowego wzrostu zakładu oraz zysków. Zasada równości prowadzi do wolności poszczególnych współpracowników. Zdrowo rozwijające się przedsiębiorstwo przynosi też więcej energii zakładowej, która dla poszczególnych pracowników wyraża się między innymi w wyższej płacy, w wyższych udziałach z wyższego zysku.
Odnośnie problemów i trudności należy powiedzieć: człowiek, który przestrzega w swoim życiu Dziesięciu Przykazań i Kazania na Górze i w ten sposób wypełnia naukę Jezusa z Nazaretu nie musi iść przez życie przytłoczony kłopotami i problemami. Trudności nie muszą stawać się problemami jeżeli weźmiemy je jako okazje do rozpoznania się w nich i oczyszczania tego, co leży u podstaw sytuacji. Przez przeistaczającą siłę Chrystusa Bożego i stopniowe spełnianie boskich prawidłowości będziemy uwalniać się od osobistych obciążeń. Każdy, kto żywi swoje osobiste problemy i trudności, a więc w czasie pracy myśli o swoich osobistych wyobrażeniach zakłóca organiczny wzrost zakładu. Ten, kto nie wprowadza w swoje wewnętrzne i zewnętrzne życie porządku, kto wciąż jeszcze wisi na swoim osobistym, egoistycznym świecie życzeń, będzie działał przez swoją niedbałość i źle wykonaną pracę na porządek wzrastającego zakładu. Ten świat życzeń można porównać z wirusem, który przyczynia się do bałaganu w przedsiębiorstwie i przez to do jego gospodarczego upadku. Tacy pracownicy są proszeni przez przyjaciół Chrystusa o opuszczenie rosnącego Zakładu Chrystusowego, żeby tam, gdzie będzie im się to podobało manifestować swoje ludzkie, egoistyczne gry myślowe.
Jezus, Chrystus, nauczał i naucza nas braterstwa, co oznacza, że my ludzie z racji swojego kosmicznego pochodzenia jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami. Według boskich zasad gospodarki znaczy to, że każdy pracuje w zakładzie odpowiednio do swoich zdolności i jednocześnie wspiera swojego bliźniego.
Sprawiedliwość mówi, że w zakładzie każda kłótnia powinna być w krótkim czasie załagodzona, żeby z jej powodu nie ucierpiał zakład. W pewnych warunkach zakład może wręcz upaść, jeśli dwa organy się przeciw sobie buntują, tzn. jeśli ludzie pozostają w niezgodzie. Jeżeli dwie osoby żyją w kłótni, to rację ma nie tylko jedna z nich, ale także druga. Waga sprawiedliwości w chrześcijańskiej gospodarce dba zawsze o porozumienie, przez to, że obie osoby oczyszczają między sobą to, co doprowadziło do kłótni.
Pozytywne myślenie poszczególnych osób i dobre wzajemne stosunki są siłami, które pozwalają zakładowi na rozwój. Są zarazem najlepszymi (...). To samo dotyczy także rodzin oraz kontaktów z krewnymi i przyjaciółmi.
Z objawień Ducha Chrystusa Bożego wynika dalej: Zrób porządek na własnym podwórku, a wtedy również przedsiębiorstwo będzie dobrze funkcjonować.
Przyjaciele Chrystusa w Zakładach Chrystusowych, czyli my wszyscy, nie są doskonali; ale przeżywamy w tym systemie zakładowym cuda nad cudami. Boska zasada, motor Zakładów Chrystusowych - zastosowanie nauk Kazania na Górze w życiu osobistym, we wszystkich procesach w zakładzie i wobec klientów - przynosi efekty. Wiele braci i sióstr robi to doświadczenie codziennie. Życie i gospodarka według prawidłowości Kazania na Górze zawierają, jak już wspomniano, bardzo prostą zasadę. Uporządkuj według mierników Bożych swoje myśli, zaprowadź pokój w stosunkach z bliźnimi i żyj z nimi w jedności. Nie myśl "wszystko tylko dla mnie", ale myśl o wspólnym powodzeniu w życzliwości dla bliźnich, którzy są twoimi braćmi i siostrami, oraz dla zakładu.
Ucz się zachowywać komunikację z darami Boga: z pracą, którą wykonujesz, z przyrodą, która cię otacza, z każdą rośliną, którą przetwarzasz, z owocami, którymi się zajmujesz, z produktami, które sprzedajesz, z towarami, które proponujesz. Pozostań w twórczej, boskiej komunikacji z polami i wszystkim, co na nich rośnie.
Bądź w komunikacji z czterema żywiołami: z ogniem - słońcem - z wodą, ziemią i powietrzem. Uświadom sobie, że są to dary Boga dla tej ziemi. Pozostań w komunikacji ze zwierzętami żyjącymi w ziemi, na ziemi, w wodzie, w powietrzu, ale także w stajniach, oborach i chlewach i uświadom sobie, że z duchowego punktu widzenia są one częścią twojego Wewnętrznego Życia.
Cokolwiek czynisz - bądź świadomy, że chciałbyś dać to co najlepsze; wtedy również otrzymasz najlepsze. Zobacz klienta także jako brata lub siostrę i myśl o tym, że z duchowego punktu widzenia jest on częścią twojego duchowego życia. Klient jest nie tylko panem, ale częścią twojego serca.
Przyjaciele Chrystusa starają się codziennie dawać cesarzowi co cesarskie. Fachowcy prowadzą dokładną księgowość i płacą podatki oraz opłaty według przepisów państwowych. Zgodnie z nauką Jezusa dajemy też Bogu to, co się Mu należy. Naszym podziękowaniem dla Niego jest stopniowe spełnianie tego, co Jezus przykazał wszystkim ludziom: "Każdy więc, kto słucha słów Moich i wypełnia je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale nie zapadł się on, gdyż był postawiony na opoce".
W międzyczasie poznaliśmy "barometr świadomości". Reaguje on, gdy tylko kierujemy nasze myśli przeciw bliźniemu, oraz gdy nie jesteśmy w pozytywnej komunikacji z naszą pracą. Jeśli pracujemy bez koncentracji będąc myślami - a więc świadomością - gdzie indziej, np.: przy planowaniu urlopu albo weekendu, albo przy czymś, co działa jak magnes na nasze zmysły, to barometr natychmiast opada; towary i produkty tracą energię. Maleje ich pozytywne, przyciągające promieniowanie. Zmienia się np. smak owoców lub chleba - spada popyt, a wraz z nim zysk. Jeśli wobec klienta, naszego bliźniego jesteśmy obojętni, bo nie jesteśmy przy nim pozytywnymi myślami, bo jest nam on obojętny, albo nawet go poniżamy, to tracimy z czasem klientów, czyli rodzeństwo. Barometr zakładu spada.
Żaden człowiek nie jest doskonały. Wszyscy mamy swoje wahania, gdyż każdy dzień przynosi dla każdego zadania, coś do oczyszczenia, jakieś ostrzeżenia. Każdy musi więc pracować nad sobą, żeby osiągnąć równość, wolność, jedność, braterstwo i sprawiedliwość. Barometr zakładu pokazuje te nasze wahania; one powodują opadanie i wznoszenie się zakładu.
Te doświadczenia pokazały, że wzrastać można tylko wspólnie, a nie w niezgodzie.
W Zakładzie Chrystusowym każdy przyjaciel Chrystus ma równe prawa. Zarobki odpowiadają normom prawnym; szczególnie przyjaciele Chrystusa mający dzieci otrzymują wyjątkowo duży zasiłek rodzinny. Co kwartał następuje podział zysków. Kwotę wypłaty ustalają między sobą przyjaciele Chrystusa z danego zakładu. Ten chrześcijański system zakładowy, czyli gospodarczy, który odpowiada treści Kazania na Górze, umożliwia nam życie w równości, jedności, wolności, braterstwie i sprawiedliwości.
Świat ze swoim obecnym systemem gospodarczym stoi nad przepaścią. Będą się może jeszcze zdarzać "chwile wytchnienia", krótkie fazy pozornego spokoju, ale ogólnie wszystko dąży ku upadkowi, bo ten system nie ma fundamentu. Tam, gdzie panuje myślenie w kategoriach zwierzchnictwa i poddaństwa, rozwija się obojętność, bo jedni nie myślą o drugich. Nie może też powstać równość. Tam, gdzie codziennie przebiega walka między ludźmi, gdzie w gospodarce panuje wojna gigantów, nie może rosnąć wolność. Tam, gdzie jeden zgarnia nieprzeliczone pieniądze, a inni głodują, nie może powstać jedność między ludźmi. Tam, gdzie władza i pieniądz uciskają bezsilnych, nie może zmartwychwstać braterstwo. Tam, gdzie osoby publiczne przeforsowują swoje prawa, a traci na tym przeciętny człowiek, nie może wzrosnąć sprawiedliwość.
Ta nierównowaga prowadzi wciąż na nowo do niezadowolenia, nienawiści, zazdrości, morderstw, walk, wojen, zniszczenia i wielu innych. Zaślepione tym narody będą wciąż na nowo sięgały po broń w nadziei, że tak zaprowadzą pokój. Za pomocą broni można na pewno przywieść naród do ruiny, zniszczyć go lub w znacznym stopniu odebrać mu środki do życia. Jednak wojownicze, mordercze myśli nie mogą być zniszczone za pomocą broni, a jedynie przez to, że ludzie wypełnią to, czego Jezus uczył w swoim Kazaniu na Górze.
Tam, gdzie prachrześcijańskie zasady równości, wolności, jedności, braterstwa i sprawiedliwości pozostają pustymi słowami, które są ewentualnie wygłaszane w niedzielnym kazaniu, ale nie wypełniane w dniu powszednim, w rodzinie, w miejscu pracy, w zakładzie, tam nie idzie się w ślady Jezusa, który mówił o czynie - o wypełnieniu swojej nauki i który przez swoje życie był najlepszym tego przykładem. Ten, kto głosi wiarę, a neguje konieczność wprowadzenia jej treści w czyn np. w miejscu pracy, nie może pojąć, że wiara i życie powinny być jednym, nie rozumie Jezusa z Nazaretu ani Jego nauki - nie zna Go. Nie zna też właściwie Ustawy Zasadniczej naszego państwa. W której zasady równości, wolności i socjalnej sprawiedliwości mają centralne znaczenie.
następna broszura "Prorok" / powrót do listy broszur "Prorok"
|
 |