 |
|
 |

 Bliskie ziemi dusze poruszają się w obrazach swojej przeszłości. Niejedna dusza „osacza” ludzi, aby spełniać do woli swoje życzenia

Bliska ziemi dusza, która nie może się jeszcze pogodzić ze śmiercią swojego ciała i przebywa nadal wśród opłakujących ją członków rodziny, będzie musiała boleśnie rozpoznać, że oni jej już nie słyszą.
„Żyjący” mówią o tak zwanym zmarłym i nie zauważają, że do ich uszu napływają fale, słowa pozbawionej ciała duszy, na przykład: „Ja żyję!” Tutaj rozmawiają o niej jako o „zmarłym” lub „zmarłej” – a ona przecież żyje! Fale, które od duszy docierają do uszu członków rodziny, nie są przez nich już odbierane, gdyż oni, „żyjący”, za bardzo zajmują się materią, śmiercią i zmarłym zamiast życiem, które nie zna zastoju.
Dla wielu ludzi, wskutek ich niewiedzy, liczy się tylko materia; oni na przykład myślą i postępują zgodnie z zasadą: „Nie obchodzi mnie, co będzie po mojej śmierci. Po nas choćby potop”. Podobnie myślał być może człowiek, którego opuściła dusza i teraz przebywa w obszarach astralnych. „Potop” osamotnienia i nagłe uświadomienie sobie, że ona, dusza, żyje, doprowadza wiele dusz do skrajnej bezradności i rozpaczy, tak że nie potrafią one sobie z tym poradzić.
Wiele z nich trzyma się wtedy kurczowo swoich aktywnych powłok, w których jest zakodowana część ich przeszłości – ta, która jest właśnie aktywna. W tych podobnych do kokonu powłokach, żyją one w obrazach ze swojej przeszłości. W tym „kokonowym” życiu znajdują się też ich krewni, członkowie ich rodziny. W nich również zakodowane są obrazy z młodości i wieku średniego, obrazy, które ukazują ziemskie życie w rozmaitych aspektach dnia powszedniego; w nich poruszają się te bliskie ziemi dusze, które jako ludzie zajmowały się tylko sobą, swoimi życzeniami i swoim chceniem.
Gdy materiał zawarty w obrazach kokonu nie wystarcza, aby w miarę zadowolić duszę, wtedy niejedna dusza szuka sobie kanału, aby móc w pełni się wyżywać. Jeżeli znajdzie człowieka, który ma podobne skłonności jak ona, to stara się wpływać na tego człowieka, aby żyć przez niego. Taki człowiek jest wtedy „osaczony”.
Właśnie w naszym świecie, w którym coraz więcej ludzi wierzy tylko w materializm, a więc spędza swój byt w uzewnętrznieniu, nie rzadkie są takie próby podłączania się dusz do ludzi. Niejedna dusza robi to z powodzeniem.
Istnieją na tej ziemi ludzie, na których wiszą całe grona niskich, a więc związanych z ziemią dusz, które nie chcą niczego innego, jak zakosztować poprzez tego człowieka energii, które w ziemskim życiu służyły im do zażywania rozkoszy, do odurzania, do rozpalania namiętności, zaspokajania popędów i nałogów wszelkiego rodzaju.
następny rozdział
|
 |