 |
|
 |

 Cofanie filmu życia. Do 50 – 58 roku życia, następuje rozbudowa matrycy dla kolejnej inkarnacji

„Film życia” każdego człowieka można przyrównać do taśmy filmowej, która zaczyna się w momencie jego narodzin, a kończy w momencie śmierci. Do pewnego, dla każdego człowieka innego, punktu życia, najczęściej między 40 a 48 rokiem życia, „film życia” biegnie do przodu i koduje. Po tym punkcie film życia zatrzymuje się na krótko, a następnie zaczyna biec wstecz. Taśma filmowa zostaje jak gdyby stopniowo zwijana – „film życia” biegnie wstecz.
W czasie wstecznego biegu „filmu życia” zostaje starzejącemu się człowiekowi pokazane przez impulsy z energii dnia to, co on podczas tej inkarnacji zakodował. Na końcu każdego dnia ten dzień zostaje zamknięty; taśma filmowa zwija się o kolejny odcinek.
Innym obrazem ilustrującym ten proces może być zwój papirusu. W momencie narodzin dziecka ten zwój zaczyna się stopniowo rozwijać, aż do wspomnianego punktu, który w ziemskim życiu człowieka następuje zazwyczaj między 40 a 48 rokiem życia. W tym czasie dopisywane są do już istniejących zakodowań nowe aspekty z myślenia i życia człowieka, z jego zgodnych i sprzecznych z Prawem czynów – kolejne obciążenia, wynikające z wykroczeń przeciwko prawom Bożym, jak również rozwiązanie istniejących zamroczeń przez oczyszczanie. Następnie zwój „zatrzymuje się” na krótki czas, aby potem stopniowo, w rytmie ziemskich dni, znowu się zwijać.
„Wsteczny bieg życia” jest więc sygnałem starzenia się. Jeśli podczas biegu „filmu życia” do przodu ukształtowaliśmy obraz naszego charakteru, to teraz, podczas wstecznego biegu, możemy go rozpoznać i wyciągnąć odpowiednie wnioski, które stopniowo umożliwią nam rozpoznanie części tego, co jest sprzeczne z Prawem; i wtedy z pomocą Wszechmogącego będziemy mogli niejedno naprawić.
W okresie od narodzin aż do chwili, gdy film życia zaczyna biec wstecz – między 40 a 48 rokiem życia – człowiek może stworzyć, przez nowe obciążenia i nie oczyszczanie już istniejących, swoją kolejną inkarnację. Te zarysy nowej inkarnacji powstają w materialnym kosmosie; jest to jak gdyby matryca, w której zakodowane są wszystkie cechy charakteru człowieka, jego losy, wszystkie jego dobre i mniej dobre dzieła, wszystkie wzory postępowania, które będą miały skutki w kolejnej wędrówce po ziemi. Jeśli dusza jest lekka, a więc tylko w małym stopniu obciążona, to może ona swojego „człowieka-matrycę” – tak chciałabym go nazwać – rozwiązać z pomocą Ducha Bożego w zaświatach.
Jeżeli jednak zmarły człowiek był bardzo skierowany na materię, to jego duszę cechuje pewna ciężkość i odpowiednio do tego wygląda też matryca, w której przewidziana jest jego kolejna inkarnacja, do której skłania się także dusza. Kiedy dusza poprzez swoją matrycę znowu się wciela, to powstaje z niej nowy człowiek, odpowiadający zakodowaniom z poprzedniej egzystencji. Teraz wszystko zależy od tego, czy ten nowy człowiek skieruje się w swoim ziemskim życiu na boskie prawidłowości czy będzie przeciwko nim wykraczał. Z jego sprzecznych z Prawem czynów może się ponownie utworzyć matryca, wskazująca na kolejne wcielenie.
Ważne jest, żeby każdy człowiek wiedział, że rytmy naszego ziemskiego życia do roku 40 – 48 są decydujące dla rozwoju naszej duszy, a także dla naszych kolejnych wcieleń. W tym czasie tworzymy nasz charakter, a zatem kodujemy wszystkie zawartości naszych uczuć, odczuć, myśli, słów i czynów w naszą duszę i w odpowiednie konstelacje planet.
Podczas wstecznego biegu „filmu życia”, pokazującemu człowiekowi to, co on podczas biegu „filmu życia” do przodu zakodował, starszy człowiek może kosmiczną matrycę poprawić poprzez rozpoznawanie, żałowanie i oczyszczanie swojego błędnego postępowania; może też wzmocnić to, co jest sprzeczne z Prawem, przy czym jednak nowe obciążenia nie są już tak znaczące, jak przy biegu „filmu życia” w przód.
To, co zawiera człowiek-matryca, zakodowane jest także w duszy i w konstelacjach planet. Każdy człowiek sam więc buduje swój przyszły fizyczny dom, który kształtuje już za życia w materialnym kosmosie, zależnie od tego, jak żyje na ziemi.
Drodzy przyjaciele, powinniśmy rozpoznać, że wszystko, co nas spotyka, czy to pozytywne czy negatywne, jest do czegoś przydatne i może nam się przysłużyć, jeśli z tego, co negatywne, wypracujemy to, co pozytywne, będziemy to potwierdzać i oczyścimy to, co jest sprzeczne z Prawem. Ten, kto rozbudowuje pozytywne siły, postępując zgodnie z nimi, dostaje do ręki narzędzia, które pomogą mu rozpoznać, jak naprawdę żyć. Tym rozpoznaniem może przezwyciężyć duchową śmierć.
następny rozdział
|
 |