 |
|
 |

 Droga każdej duszy jest drogą powrotną do domu Ojca. Oddzielona od ciała dusza znajduje się w innym stanie skupienia

Im częściej będziemy zastanawiać się nad śmiercią, tym bardziej świadomie będziemy żyć. Jeśli żyliśmy zgodnie z prawami życia, jeśli nasze życie było nacechowane przez duchową etykę i moralność, to w godzinie śmierci ponownie dajemy naszej duszy – a w konsekwencji również naszemu prawdziwemu odwiecznemu jestestwu – wolność.
Dla duchowo rozbudzonej, a więc świetlistej duszy, ciało, śmiertelna powłoka, jest tylko pojazdem, pozwalającym ukończyć na tej ziemi szkołę życia rozpoznaniem i wewnętrzną dojrzałością, pozwalającym więc osiągnąć powrót w wyższe sfery życia, do królestwa, które znajduje się poza obrębem cierpienia i śmierci, gdyż dusza może powrócić do odwiecznej ojczyzny, do królestwa Bożego, skąd kiedyś wyszła, jedynie bez swoich powłok, bez cieni tego, co sprzeczne z Prawem, jedynie jako istota świetlista.
Droga każdej duszy jest drogą powrotną do domu Ojca. Jezus zapraszał nas do powrotu do domu następującymi słowami: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, czy powiedziałbym wam: Idę, aby przygotować wam miejsce? A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem ...” I powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście błogosławieni przez Mojego Ojca, weźcie w posiadanie Królestwo, które od stworzenia świata jest dla was przeznaczone...”
Ponieważ jest to droga każdej duszy – obojętnie ile razy będzie ona jeszcze dążyć do materialnej szaty, do stania się człowiekiem – powinniśmy przy łożu śmierci naszego bliźniego mieć jasność co do tego, że każdy proces umierania jest ważną i znaczącą fazą na drodze powrotnej tej duszy. Obojętnie, czy dusza łagodnie przesuwa się w zaświaty czy też umieranie jest walką człowieka ze śmiercią, a więc zmaganiem się ze śmiercią. Przy łożu śmierci powinniśmy się zachowywać spokojnie i z pełnym szacunkiem i być świadomi sytuacji, którą umierający teraz musi przezwyciężyć.
Gdzie znajduje się dusza po uwolnieniu się od swojej śmiertelnej powłoki? Czy jest sama? Czy też ktoś przy niej jest?
Kiedy dusza w pełni odłączy się od swojej śmiertelnej powłoki, znajduje się w innym stanie skupienia. Ma wtedy kształt, postać podobną do ludzkiej, ale substancja, która ją tworzy, jej konsystencja jest subtelniejsza i lżejsza.
Aby lepiej zrozumieć ten inny stan skupienia, zastanówmy się przez chwilę nad tym, co przedstawia nasz świat. Nasz świat, który nazywamy materią, jest niczym innym, jak niskim zagęszczonym promieniowaniem. Im bardziej zagęszczone jest to materialne promieniowanie, tym cięższa staje się materialna substancja, a więc materia. Stan skupienia materii jest więc niskim promieniowaniem, grubą, zagęszczoną substancją. Do tego należy też fizyczne ciało człowieka. Materia jako taka nie może przeniknąć bardziej subtelnych światów i dlatego człowiek nie może ich też zobaczyć. Natomiast subtelniejsza substancja, wyższy stan skupienia, a więc dusza, może widzieć niskie promieniowanie i przeniknąć je na tyle, na ile jest to możliwe dla już wspomnianej aktywnej powłoki, zgodnie z zasadą: dane wibracje przyciągają podobne wibracje i przenikają je.
Nasza dusza jest jednak – także jako człowiek – poprzez swoje podobne do kokonu powłoki w łączności z konstelacją tych planet, które zakodowały jej zamroczone strony.
Zaraz po fizycznej śmierci, jak już było powiedziane, dusza stoi obok swojego ciała. Może do niego nadawać, a więc na nie promieniować, ewentualnie jeszcze przepromieniowywać, gdy jest jeszcze ciepłe, ale nie może go już poruszyć i nie może się już przez zmarłą zagęszczoną substancję, przez ciało, wyrażać.
następny rozdział
|
 |