Instytucje kościelne popierają też tak zwane wojny obronne oraz mordowanie i zwalczanie zwierząt. Zdradziły one naukę Jezusa, robiąc to, co stanowi przeciwieństwo tego, czego nauczał Jezus. Zmieszały klarowną naukę Nazareńczyka z pogańskimi kultami. Dnia 8 kwietnia 2003 r. w programie ARD-Teletex, w rubryce zatytułowanej Z całego świata, można było przeczytać:
»Na Haiti uznano Woodoo za religię. Po dwustu latach od czasu otrzymania przez Haiti niepodległości, Woodoo zostało oficjalnie uznane za religię. Prezydent Jean Bertrand Aristide wydał odpowiednie rozporządzenie. Od tego momentu Woodoo zostało prawnie postawione na równi z wyznaniami chrześcijańskimi. Z ośmiu milionów Haitańczyków trzy czwarte to wyznawcy kultu Woodoo. Jest to religia politeistyczna, którą w XVIII wieku przywieźli ze sobą, wywiezieni jako niewolnicy z Afryki, przodkowie dzisiejszych mieszkańców Haiti, zmieszana z elementami chrześcijańskimi«.
Nauka Jezusa w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z »chrześcijańskimi elementami« zawartymi w Woodoo! Są to elementy instytucji kościelnych, które swoje pogańskie zabobony wymieszały z nauką Jezusa, Chrystusa, i wszystko poplątały. Encyklopedia Brockhausa informuje: »W Woodoo stopione są wraz z katolicyzmem elementy różnych religii, które od XVI wieku przywozili ze sobą czarnoskórzy niewolnicy z zachodniej Afryki [...] czczone są tu [...] boskie istoty z afrykańskiego świata wyobraźni, na które przeniesione zostały częściowo cechy katolickich świętych«.
Tę całą mieszaninę kultów określano po części jako »chrześcijańską«. Takie i podobne wypowiedzi, które mówią o tym, że religia Woodoo zawiera elementy chrześcijańskie, świadczą o tym, jak dalece wypaczona została nauka Jezusa, Chrystusa.
Fakt, że to Kościół spowodował niedolę, cierpienia zwierząt oraz przyczynia się do ich zabijania, stwierdził już w początkach lat dziewięćdziesiątych profesor teologii dr Erich Gräßer. Był on profesorem Nowotestamentowej Teologii na Uniwersytecie w Bonn, a dzisiaj wykłada na Wydziale Teologii Uniwersytetu w Greifswald. Mówiąc o tym w swoim wystąpieniu, powołał się na wypowiedzi byłego przewodniczącego Niemieckiego Związku Ochrony Zwierząt, dr Andreasa Grasmüllera, według którego stan ochrony zwierząt nie daje powodów do radości, lecz jest powodem do wstydu, że w ogóle jej potrzebujemy. Tego wstydu, pisze teolog, Kościoły chrześcijańskie nie podzielają: »Co mówi Kościół na temat ochrony zwierząt? [...] Jeśli kiedyś zostanie spisana kronika naszego Kościoła, to temat „Kościół i ochrona zwierząt” w XX wieku będzie w niej równie ponurym rozdziałem, jakim był niegdyś temat „Kościół i palenie czarownic” w Średniowieczu. Tak jak Kościoły zawiodły w sprawach natury socjalnej w XIX wieku i wypędziły robotników z Kościoła, tak samo dzisiaj nie spełniają swojego zadania, jeśli chodzi o ochronę przyrody i zwierząt, i wypędzają obrońców zwierząt z Kościoła, gdyż Kościół nie czuje się kompetentny w sprawie ochrony zwierząt«.
Profesor Gräßer wyjaśnia również historyczne przyczyny tej kościelnej pogardy dla zwierząt: »Skąd bierze się to zaniedbanie zwierząt w Kościele? Otóż bierze się ono z tego, że etyka, tak teologiczna, jak i filozoficzna, uważa, iż ma do czynienia wyłącznie z postawą człowieka wobec człowieka lub człowieka wobec społeczeństwa«. Profesor Gräßer cytuje Alberta Schweitzera, który powiedział kiedyś, że europejscy myśliciele zachowują się jak skrupulatne gospodynie domowe i »pilnują tylko, żeby żadne zwierzę nie przebiegło im po etyce«. Gräßer dodaje od siebie: »To wręcz niewiarygodne, na jakie bzdury sobie pozwalają, żeby utrzymać tradycję małoduszności i ją uzasadniać. Albo ignorują całkowicie współczucie dla zwierząt, albo starają się o to, żeby było tak nikłe, by nie odgrywało żadnej roli. To, co dzisiaj przeżywamy, to wyrachowana, wyrafinowana, straszna, piekielna gra, w której z naszych zwierząt domowych robimy w masowej hodowli zwierzęta-maszyny. Produkowana w ten sposób przez zachodnie społeczeństwa dobrobytu nadmierna ilość jaj, mięsa i masła, opłacona jest uwłaczającym ludzkiej godności męczeniem zwierząt. Napisane przez Alberta Schweitzera słowa o etyce pełnej szacunku dla życia, w świetle tej potworności, którą wszędzie się bezkarnie praktykuje, czyta się jak posłanie z innej planety. Natomiast Kościół, przemilczając to wszystko, ogłasza w ten sposób bankructwo własnych kazań o miłosierdziu!« (Źródło: Arbeitskreis gegen Vivisektion, Interlaken)
Są to przejrzyste słowa jednego z niezależnie myślących chrześcijan, który zrozumiał, czego Jezus, Chrystus, pragnął i czego nauczał, i jaka odpowiedzialność przypada w udziale każdemu prawdziwemu chrześcijaninowi!
Ponadto profesor Gräßer stawia wiele krytycznych pytań, które każdemu współcześnie żyjącemu człowiekowi i niejednemu kościelnemu chrześcijaninowi mogłyby dać impuls do zastanowienia się lub nawet coś mu uzmysłowić. Na przykład: »Co wiemy o historycznym Jezusie? Jakiego rodzaju są źródła z jakich czerpiemy wiedzę? [...] Czy nie powinniśmy zrezygnować z historycznych doniesień i zdać się na samo świadectwo wiary? Czy wiara nie stanie się niewiarą, jeśli uzależni się ją od historycznej wiedzy? Ponadto: Czy historyczny Jezus jest miarą wszystkich rzeczy, czy też wraz ze swoim posłaniem należy tylko do teologicznych przesłanek Nowego Testamentu?«.
Wyniki historyczno-krytycznych badań dotyczące życia i nauki Jezusa z Nazaretu nie są mi znane. Jednak istnieje dzieło w którym On, Chrystus, sam dokładnie wyjaśnia, co się działo, kiedy jako Jezus przebywał na ziemi. Dzieło to nazywa się »To jest Moje Słowo. Alfa i Omega. Ewangelia Jezusa. Objawienie Chrystusowe, jakie znają już prawdziwi chrześcijanie na całym świecie«.
Gräßer stawia również ciekawe pytanie: »Kto ma słuszność: Jezus i Paweł, Jezus czy Paweł?«.
Powróćmy do tematu ochrony zwierząt w wypowiedziach przedstawicieli Kościoła. Niektórzy z nich zaczynają mieć przebłyski zrozumienia, że wprowadzona przez instytucje kościelne pogarda dla zwierząt, jest skrajnie sprzeczna z Przykazaniami Bożymi. Przykładem jest radca Kościoła ewangelicko-luterańskiego Helmut Breit. W programie radia bawarskiego Auf ein Wort zwrócił on uwagę na smutny los zwierząt, który daje się codziennie zauważyć na naszych ulicach:
»W światłach samochodu prawie nic nie widać. Pośrodku jezdni leży rozjechany jeż. Niezliczona ilość samochodów rozjechała go już na placek. Okrąglutkiej sylwetki nie da się już rozpoznać. Przypomina mi się opowiadanie o zającach i jeżu, w którym jeż był sprytniejszy od zajęcy i wygrał z nimi. Wobec człowieka nie ma on żadnych szans.
Któż w przyrodzie może zmierzyć się z człowiekiem? Zadaję sobie pytanie: »Czy jeż został od razu zabity?« Czy ten jeż wiedział, co się dzieje? Czy miał rodzinę, dzieci? Czy poczują oni jego stratę? Dziwne myśli - powiecie Państwo - to przecież tylko jeż! Ileż to ludzi bez przerwy traci na drogach życie.
Czy człowiek jest więcej wart niż jeż? Oczywiście, ze swojego punktu widzenia każdy to potwierdzi. Ale na tym polega właśnie nasz błąd, nasz błąd myślowy. Życie ma zawsze tę samą wartość. Chrześcijanie powinni to wiedzieć. Bóg jest moim Stworzycielem i jest również Stworzycielem tego zmarłego jeża. Szacunek dla życia - tak to nazwał kiedyś Albert Schweitzer. Miał rację. Szacunek dla życia. W Biblii zapisano, że przyroda wzdycha pod ciężarem człowieka i z tęsknotą czeka na zbawienie. Również i ten jeż«. (Źródło: Igel-Bulletin, wydanie 9, maj 1993)
Postawa, z jaką człowiek bez żadnych skrupułów ingeruje w życie swoich współbraci i swoich współstworzeń, zwierząt, jest doprawdy zadziwiająca. Bez zastanowienia używa on swoich bliźnich i swoich dalszych bliźnich do własnych celów. Zależnie od potrzeby odbiera im na przykład części ciała, żeby sztucznie przedłużyć byt na ziemi jakiegoś człowieka, którego czas już właśnie dobiegł końca. Nie zważa na to, co w życiowym planie tego człowieka było przewidziane i czy pacjent może w ogóle sensownie wykorzystać te dodatkowe lata na ziemi w obliczu wiecznego życia.
Słychać obecnie wiele skarg dotyczących rosnącej liczby zarazków chorobotwórczych, wirusów, które powodują szerzenie się epidemii wśród ludzi. Zarazki pochodzą od niektórych gatunków zwierząt i przechodzą na ludzi. Jest to proces, wobec którego medycyna i nauka są bezradne. Jednak zastanówmy się, kto zaczął, kto przekroczył naturalną granicę między organizmem człowieka i zwierzęcia, na przykład poprzez przeszczepy narządów?
Kościół potwierdza zasadność przeszczepów. Jak bardzo to potwierdzanie sprzeczne jest z prawami Bożymi, pomału zauważają już co niektórzy teolodzy. Dr teologii Erhard Meier, wykładowca Nauk Religijnych na Uniwersytecie w Hildesheim i Kiel, który wykłada w akademiach katolickich i ewangelickich oraz w ośrodkach kształcenia dla dorosłych, zajął się intensywnie tematem etyki ochrony zwierząt. W jednym ze swoich odczytów powiedział:
»Watykan (Akademia Życia) nie sprzeciwia się zasadniczo transplantacji zwierzęcych narządów do organizmu ludzkiego«. I dalej Meier mówi: »Możliwość przeszczepu narządu (np. serca) ze zmarłej świni do organizmu chorego człowieka uważam za niedopuszczalne. Człowiekowi nie wolno w zaślepieniu, z pozycji wszechwładcy, wkraczać w życie swoich współstworzeń tylko dlatego, że zwierzęta nie potrafią się bronić. Zabrania tego także i Pismo Święte, które mówi o ochronie słabych i najsłabszych.
Podstawowym przekazem duchowym Biblii jest to, żeby pojąć wydarzenia związane z Chrystusem - narodziny, życie, działanie, śmierć, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie i powrót Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, to znaczy Mesjasza, powrót Baranka Bożego, do którego będziemy się modlić. Tu została nam objawiona przez Boga rozległa historia zbawienia, które jest zbawieniem wszystkich istot. W Liście do Rzymian (8,18), tak jak i w Apokalipsie, wyraźnie widoczne jest zasadnicze posłanie, które to objawienie przekazuje, a mianowicie poszanowanie tajemnicy samego życia oraz konieczność zawrócenia, tak aby żywe stworzenia zwracały się ku sobie z pełną miłości życzliwością.
Jako człowiek nie mam żadnego prawa do korzystania dla własnych celów z narządu żadnego zwierzęcia (ani człowieka), gdyż każde stworzenie jest wyrazem misterium życia, w którym wszyscy NA RÓWNI uczestniczymy. Szczególnie w obliczu nieskończenie dalekosiężnych i ciężkich wykroczeń ludzi (między innymi terroryzmu) słuszne byłoby skierowanie się do wnętrza w celu uzmysłowienia sobie, KIM MY, LUDZIE, JESTEŚMY - czyniąc to z godnością, którą przecież nie sami z siebie mamy, lecz z Bożej łaski [...]«.
Podsumowanie teologa brzmi: »Apeluję o opamiętanie, analizę, medytację, ascezę, modlitwę, wegetarianizm [...]«.
Ostatnie słowa Meiera pobudzają do refleksji: »Prawdziwe wartości życia oraz radość osiągamy przez spojrzenie na istniejące piękno stworzenia Bożego«.
następny rozdział