Jesteś tutaj: Strona początkowa > Proroctwo > Publikacje > Listy Gabrieli > Wielki List Gabrieli,
Nr 4

Rzekome »tajemnice Boga«
- do dzisiaj trwające dla wielu ludzi katastrofalne następstwa niewiedzy


Dlaczego Kościół katolicki i ewangelicki stale mówi o »tajemnicach Boga«, powołując się nawet na słowa: »Credo quia absurdum«, co oznacza: »Wierzę, bo jest to absurdalne«?

Wszechwładne, odwieczne, niezaprzeczalne prawo Boże nie jest absurdalne. Wręcz przeciwnie. Ono jest logiczne, mądre, wielkie, niezrównane i genialne w swojej prostocie, ono jest najwyższą świadomością, boską inteligencją, jasnością, prawdą - jest absolutne. I jak odwieczny Duch powiedział nam kiedyś poprzez prorocze słowo: »Absolutne jest absolutne. Ponad to nie ma nic więcej«.

Prawo Boże jest wszystkim we wszystkim. W każdym aspekcie prawa ujawnia się całość, która działa i żyje, i odwrotnie, Prawo Absolutne jako całość jest zgodne z każdym swoim aspektem. Wszystko jest więc jasne i absolutnie do siebie dostrojone, gdyż Bóg jest odwiecznym i niezmiennie tym samym JAM JEST.

Jednak ludzie do prawdy, która jest Bogiem, domieszali nieprawdę, kłamstwa, i taka mieszanina nie może już być logiczna i konsekwentna. Słusznie zatem jest określana jako absurd.

Jeśli dwie, wzajemnie wykluczające się wypowiedzi, dotyczące tej samej sprawy, umieści się obok siebie, to tylko jedna z nich może być prawdziwa i słuszna. Wtedy pozornie chrześcijańska nauka Kościoła mówi o »tajemnicach Boga«.

Bóg, Odwieczny, nie potrzebuje tajemnic. Potrzebują ich tylko ci, którzy szczycą się wykształceniem teologicznym, a jednak wiedzą o Bogu mniej, znają Go mniej niż niejeden prosty człowiek, który stara się świadomie żyć w Bogu i zachowywać pokój ze swoim bliźnim. Rzekome tajemnice Boga są skutkiem ludzkiego oddalenia się od własnej istoty, braku sumienia tych, których uczucia, myśli i zamiary są odmienne od tego, co wypowiadają i głoszą w swoich kazaniach, i których czyny odpowiadają myśli upadku.

»Tajemnice Boga« to jedynie kościelne wypowiedzi, gdyż instytucje te straciły z oczu całość życia.

Na soborze w Konstantynopolu w roku 553 większością głosów zostało potępione to, czego nauczał we wczesnym chrześcijaństwie Orygenes, a mianowicie, że dusze ludzi istniały już jako istoty duchowe przed fizycznymi narodzinami i że proces upadku wprowadził je w ziemskie ciało. Jednocześnie potępiono wiarę w to, że pewnego dnia wszystkie dusze i wszyscy ludzie powrócą do Boga. Na jej miejsce sobór wprowadził naukę o wiecznym potępieniu.

Na tym soborze ludzie odrzucili zatem naukę Jezusa z Nazaretu, posłanie o kochającym Bogu Ojcu, który nikogo nie potępia, a już na pewno nie potępia na całą wieczność, lecz wszystkie dusze i wszystkich ludzi sprowadza z powrotem - z pomocą siły zbawczej Chrystusa Bożego, która zaczyna działać przez spełnianie Jego nauki. Odrzucona została wiedza o preegzystencji duszy, która jest jedną z podstaw nauki o reinkarnacji, jaką głosił też Jezus z Nazaretu, na co wskazują liczne, wczesnochrześcijańskie źródła. Jest to nauka ściśle związana z prawem siewu i zbioru. Nauka o reinkarnacji pozwala nam zrozumieć, dlaczego ludzie w krajach Zachodu stali się takimi, jakimi dzisiaj są. Ludzie, którzy nie mogli lub nie chcieli pojąć posłania Boga - gdyż ich celem nie było spełnianie Jego woli - wypaczyli i zmienili nauki darowane z królestwa Bożego. To, co oświeceni i prorocy przekazali z boskiej mądrości niebios, zostało przez ludzkie zarozumialstwo wtłoczone w zawężenie spraw niepojętych.

 

W ciągu stuleci posłanie Boga nabrało coraz więcej ludzkich cech i w końcu zostało dopasowane do życzeń i ambicji uzewnętrznionych przywódców religijnych. Oni obraz Boga i prawa Boże, a także prawo reinkarnacji: »To, co dzisiaj zasiejesz, jutro lub w którymś kolejnym wcieleniu zbierzesz« przycięli i wypaczyli, jak im się żywnie podobało. Ponieważ rozmyta nauka oficjalnych Kościołów stała się sama w sobie coraz bardziej sprzeczna, »dostojnicy« kościelni nałożyli na nią płaszczyk »tajemnic Boga«.

Gdyby na soborze w Konstantynopolu w roku 553 tylko kilku z tych duchowo nieświadomych zdecydowało inaczej, to ta »tajemnica« zostałaby ujawniona i ludzie w krajach Zachodu wiedzieliby o egzystencji ludzkiej duszy przed jej fizycznym wcieleniem, a zatem znaliby podstawy nauki o reinkarnacji.

To fatalne postanowienie pozbawiło wielu ludzi wiedzy o sensie i celu ich życia na ziemi. Oni nie mogli poznać współzależności swoich losów, nie wiedzieli, że dalsza wędrówka duszy w innych światach, a więc w zaświatach, zależy od postępowania człowieka w jego ziemskim życiu, od tego, co człowiek myślał, mówił i czynił, nie wiedzieli, że ponowne wcielenie duszy powinno być wykorzystane do naprawienia tego, co człowiek w poprzednich inkarnacjach spowodował.

Uświadommy sobie: Człowiek wtedy - w roku 553 - zuchwale rościł sobie prawo do decydowania o tym, co jest prawdą i co jest słuszne, i tak jest też do dnia dzisiejszego. Jeżeli człowiek, chodzący do kościoła, stawia pytania, to ksiądz, który sfałszował Prawdę, zakrywa to tajemnicą Boga, uzasadnieniem: »Bóg nie pozwala zaglądać w swoje tajemnice«.

Rozmiarów fatalnych skutków tej błędnej decyzji nie da się w pełni pojąć.

Uświadommy sobie: Nieszczęsnym następstwem tej niewiedzy jest pozostawanie wielu ludzi w przekonaniu, że ich egoistyczny sposób myślenia i życia, poniżanie i uciskanie współbraci, nękanie, wykorzystywanie i mordowanie ludzi i współstworzeń, bezwzględna walka przeciwko życiu innych, chcenie bycia kimś i posiadania w różnorodnych wariantach i, i, i... umożliwia im bezkarnie osiąganie korzyści.

Bóg nigdy nie karze. Człowiek sam siebie karze, gdyż sam stworzył skutki, których potem musi doznać w tym ziemskim życiu lub też w krainach dusz, lub w kolejnych inkarnacjach - na samym sobie. Ten, kto wciąż na nowo wykracza przeciw prawu wolności, przeciw odwiecznej miłości, robiąc dalej to samo lub podobnie, kto więc tymi samymi myślami i słowami wykracza przeciwko prawu Bożemu, ten dryfuje w kierunku katastrofy: cierpienia, choroby lub nędzy.

Ale to jeszcze nie wszystko; nieszczęście, które wynika z duchowej niewiedzy, sięga o wiele dalej. Ponieważ człowiek nie zna kauzalnych współzależności siewu i zbioru, przyczyny i skutku, to i doświadczenie pełne bólu i cierpienia nie może być dla niego nauką, gdyż brak mu podstawowej wiedzy, bazy dla samo rozpoznania. Zamiast zgłębiać swoje własne błędy, swoją winę i współwinę, przeważnie przypisuje winę jedynie bliźniemu, oskarża go, potępia i osądza, i w ten sposób powiększa jeszcze obszary swojego własnego obciążenia, zamiast niejedno z niego usunąć.

 

Prachrześcijańska Wewnętrzna Religia zna drogę sprawdzania się, która jest drogą samorozpoznania, oczyszczenia i nie czynienia już więcej tego, co zostało rozpoznane. Istnieje też droga znoszenia: Zmazanie winy przez odcierpienie tego, co człowiek wcześniej uczynił - także królestwom przyrody. Bez rozpoznania swojego błędnego postępowania, własnej winy, rozwiązanie tego negatywnego potencjału energii nie jest możliwe. Jak człowiek ma siebie rozpoznać w doznawanych przeciwnościach losu, skoro nie wie, że zgodnie z prawem siewu i zbioru, sam jest ich sprawcą?

W efekcie wszystkie bóle i cierpienia są ostatecznie znoszone nadaremnie, wszelka bieda i nędza przecierpiana na próżno, gdyż nie prowadzą do rozpoznania i zawrócenia. A na tym świecie i w krainach dusz było i jest bardzo wiele cierpienia!

Widzimy więc jak fatalne i dalekosiężne konsekwencje, sięgające dnia dzisiejszego, miała dla wielu, bardzo wielu ludzi, także dla moralności i etyki w życiu prywatnym i publicznym, decyzja podjęta w Konstantynopolu w 553 roku! Siła zbawcza Chrystusa Bożego może zadziałać jedynie w niewielkim zakresie, skoro na przykład »sama wiara wystarcza«; w ten sposób wszelka duchowa wiedza i wszelkie doznanie Boga, wszelkie wewnętrzne życie religijne, zostają uznane za zbędne, za niebyłe i nieważne. Od czasu Konstantynopola to, co »chrześcijańskie«, przestało więc już być chrześcijańskie - »chrześcijaństwo« stało się narzędziem, instrumentem w rękach przeciwnika Boga, ciemności.

 

Ponieważ tak jest, Bóg, Odwieczny, posyłał wielu zwiastunów głoszących prawdę także po ziemskiej wędrówce Jezusa z Nazaretu. A dzisiaj, kiedy nie da się już powstrzymać upadku bezbożnego i dalekiego od Boga świata, wypowiada On ponownie i potężnie swoje słowo prawdy do trzymanej w ślepocie ludzkości, do tych czasów pełnych zamętu i zakłamania, aby światłem prawdy rozniecić światło rozpoznania w wielu nie wiedzących ludziach.

Powróćmy jednak do pytania: Dlaczego Kościół katolicki i ewangelicki stale mówi o »tajemnicach Boga«? Odpowiedź brzmi: Gdyż nie chcą być rozpoznane jako te, którymi naprawdę są: wasalami antyboskich sił, zgubą ludzkości, także przyrody i zwierząt - antychrystem.

następny rozdział

 

© 2009 Universelles Leben e.V. • E-mail: info@universelles-leben.orgImpressum