|
|
|
Zasadnicze sprawy w naszym czasie Numer 9 Zwyk³y cz³owiek i prorok Zwyk³y cz³owiek:
O,
proroku, skoro ju¿ ciê widzê - ju¿ d³ugo obserwujê was prachrze¶cijan. Jak siê z
wami rozmawia, to jeste¶cie bardzo fajnymi lud¼mi, takimi otwartymi, tylko dziwnie
wierz±cymi. W miêdzyczasie my¶lê sobie, ¿e to, co mówi± wszyscy w ko¶ciele
niezupe³nie gra, bo mam z wami czêsto do czynienia. Wci±¿ kupujê co¶ w waszym
centrum handlowym, od czasu do czasu odwiedzam wasz ko¶ció³ - no, wy nazywacie to
"Wewnêtrznym Ko¶cio³em Ducha Chrystusowego" i chcia³em zobaczyæ co u was jest
innego ni¿ u nas, katolików lub ewangelików. Nie bardzo wiem do czego dopasowaæ wiele
z tego, co tam mówicie, ale co nieco mi ¶wita. W waszym ko¶ciele podoba mi siê, ¿e
wszystko jest tak na luzie i to, jak siê zachowujecie. ¯e w tej waszym Wewnêtrznym
Ko¶ciele Ducha Chrystusowego mo¿na siê po¶miaæ, ale ¿e mo¿na tak samo o wszystko
zapytaæ - to mi siê podoba najbardziej. Nie zawsze rozumiem wasz sposób mówienia, no
ale ka¿dy ma swój "dialekt". Tak my¶lê, ¿e mo¿e to, co jest inne u was
prachrze¶cijan, to te¿ jaki¶ dialekt.
Proroku, ju¿ dawno chcia³em o co¶ zapytaæ: Czy wy wszyscy
jeste¶cie tacy ¶wiêci, ¿e nie chodzicie do ¿adnej knajpy? Nie mo¿ecie sobie wypiæ
kufla piwa lub kieliszka wina? Dlaczego nie jecie kie³basy ani ¿adnego miêsa?
Odpowied¼ proroka:
Cieszê
siê, ¿e mnie zagadn±³e¶ i to tak otwarcie, swobodnie i bez zastrze¿eñ. My
prachrze¶cijanie - do których zaliczam tak¿e siebie, bo prorok, jak i ty mnie nazywasz,
nie jest niczym szczególnym - staramy siê braæ na powa¿nie przykazania Bo¿e i Kazanie
na Górze Jezusa i krok po kroku stosowaæ je w codziennym ¿yciu. Jednemu udaje siê to
lepiej, drugiemu gorzej, ale wielu siê stara i to jest istotny czynnik w naszym ¿yciu -
w ¿yciu nas wszystkich. Ten, kto codziennie siê stara mierzyæ swoje my¶lenie i
zachowanie przykazaniami Bo¿ymi i Kazaniem na Górze, osi±gnie kiedy¶ przezwyciê¿enie
tego, co w nim ludzkie, a wiêc najwiêkszych grzechów i w ten sposób bêdzie siê
bardziej podoba³ Bogu, bo bêdzie coraz czê¶ciej robi³ to, czego Bóg chce.
By³oby dobrze, gdyby niektórzy z tych, którzy nas obserwuj±
porozmawiali z tymi, których obserwuj±, tak jak ty, ca³kiem swobodnie. Wtedy szybko by
siê dowiedzieli, ¿e wielu, tak jak mówisz, jest "fajnymi lud¼mi", którzy na
powa¿nie bior± swoj± wiarê.
Czy¿ ca³e ziemskie ¿ycie nie jest staraniem siê, ¿eby osi±gn±æ
co¶, co uwa¿a siê za warte d±¿enia? Wielu z nas prachrze¶cijan chce znale¼æ
blisko¶æ Boga - to naturalnie nie przychodzi samo z siebie; trzeba byæ konsekwentnym
wobec siebie samego, ale je¶li tego chcemy i wk³adamy w to odpowiedni wysi³ek mo¿emy
zrobiæ wiele kroków do Tego, który jest Ojcem nas wszystkich. Mo¿e dlatego, ¿e
staramy siê robiæ kroki do Boga, wydaje ci siê, ¿e - jak mówisz - jeste¶my tak
"dziwnie wierz±cy".
Nie wiem czy jeste¶ protestantem czy katolikiem; nie jest to zreszt±
istotne. My, prachrze¶cijanie widzimy we wszystkich ludziach naszych braci i siostry, bo
mamy jednego Boga, jednego Ojca, którego dzieæmi wszyscy jeste¶my. My,
prachrze¶cijanie, wierzymy w Prawdê, któr± czê¶ciowo mo¿na znale¼æ tak¿e w
Biblii. Tê Prawdê z Biblii mo¿na wydobyæ tylko wtedy, kiedy codziennie stara siê
zbli¿yæ do Boga przez stopniowe wype³nianie przykazañ Bo¿ych. Przez to rozszerza siê
duchowy horyzont i cz³owiek staje siê bardziej wyczulony na Prawdê i nieprawdê.
Mówi±c o "dialekcie", na który - jak mówisz - zwróci³e¶
uwagê w Wewnêtrznym Ko¶ciele Ducha Chrystusowego, na spotkaniu wszystkich szukaj±cych
Boga, nie masz na pewno na my¶li najró¿niejszych sposobów wymowy, które pochodz±
st±d, ¿e my, prachrze¶cijanie, przybyli¶my tu z ró¿nych miejsc, z ca³ego obszaru
niemieckojêzycznego i z wielu innych krajów tej ziemi.
To, co byæ mo¿e ró¿ni nas od wielu - nie od wszystkich -
chrze¶cijan ko¶cielnych, to to, ¿e wierzymy, ¿e wszystko, co wysy³amy w my¶lach,
s³owach i czynach, z powrotem do nas wróci, i ¿e przez to sami tworzymy swoj± rado¶æ
i swoje cierpienie. Dlatego reagujemy ca³kiem inaczej na wszystko, co nas spotyka, i
mówimy tak samo inaczej, ni¿ niektórzy katolicy lub protestanci - ale nie dlatego, ¿e
jeste¶my kim¶ innym.
Czy jeste¶ katolikiem czy protestantem, w waszej Biblii jest przecie¿
napisane: Bóg nie pozwoli z siebie kpiæ, gdy¿ wszystko, co cz³owiek sieje, bêdzie
te¿ zbiera³. Byæ mo¿e dlatego mamy inny sposób mówienia, bo wszyscy wierzymy w t±
prastar± chrze¶cijañsk± naukê.
Cieszê siê, ¿e siê zastanawiasz - czego wielu nie czyni - a wiêc
my¶lisz o tak zwanych zwierzchnikach ko¶cielnych i nie wierzysz w ich s³owa bez
sprawdzenia ich. Zawsze by³o tak, ¿e ko¶cio³y urzêdowe nazywa³y i wci±¿ jeszcze
nazywaj± sekt± wszystko i wszystkich, którzy nie kieruj± siê na ludzi, na ludzkie
dzie³a i prawa, ale d±¿± do tego, ¿eby wstêpowaæ w ¶lady Jezusa, a wiêc
spe³niaæ prawo Bo¿e. Do tego nie potrzeba oczywi¶cie ¿adnego zewnêtrznego
ko¶cio³a, ¿adnych rytua³ów, ceremonii i dogmatów; gdy¿ Jezus czego¶ takiego nie
naucza³. Do tak zwanych pe³nomocników do spraw sekt do³±czaj± siê te¿ inni
jednostronnie zorientowani na instytucje i niektórzy kap³ani, którzy boj± siê, ¿e
ich owieczki przejd± do prachrze¶cijan przez co taki kap³an i jego urz±d stanie siê
zbêdny.
Ka¿dy my¶li, a kto sprawdza swoje w³asne my¶li, ten stopniowo
poczuje co inni ukrywaj± w swoich s³owach. Wtedy osi±gnie rozpoznanie, ¿e wszyscy,
którzy s± zorientowani jednostronnie na instytucje i przez tê stronê s± op³acani,
musz± poni¿aæ innych, ¿eby wyró¿niæ siê w oczach swoich prze³o¿onych.
Tak¿e mali duchem, którzy pusz± siê, ¿eby wydawaæ siê wielkimi
wstêpuj± w ¶lady tak zwanych pe³nomocników do spraw sekt lub kap³anów.
Dowarto¶ciowanie przez "prze³o¿onego" jest wtedy ich "zap³at±". Niektórzy
id± ¶cie¿k± znies³awiania innych równie¿ po to, ¿eby nie by³o widaæ ich
w³asnych niskich stron. Instytucje ko¶cielne równie¿ musz± odwróciæ uwagê, ¿eby
nie mo¿na by³o rozpoznaæ ich machinacji. Dlatego ¶wiec± innym w oczy swoimi pozorami
- pozorn± ¶wiêto¶ci±, która w znacznym stopniu utraci³a ju¿ swój "po³ysk".
Mówisz, ¿e od czasu do czasu odwiedzasz Wewnêtrzny Ko¶ció³ Ducha
Chrystusowego i ¿e my czêsto ¶miejemy siê tam z ca³ego serca. Dlaczegó¿ by nie?
Bóg jest te¿ Bogiem rado¶ci. Bóg nie jest Bogiem teologii, która chce Go wprasowaæ w
schemat nazywany sakramentem, rytua³em czy prawd± wiary, którego zawarto¶æ i przez to
warto¶æ jest mieszank± ludzkich intelektualnych wyobra¿eñ wymy¶lonych samowolnie,
¿eby uzyskaæ w³adzê nad szukaj±cymi Boga, aby ich zwi±zaæ i zatrzymaæ w zwi±zaniu
- Nie jest to jednak prawo Bo¿e, Jego ¶wiêta wola, z której wytryska woda ¿ycia.
Ludzie przypisali Bogu, Odwiecznemu, posêpno¶æ, gro¼no¶æ,
niemi³osierno¶æ i chêæ karania, ale to nie jest niczym innym jak tylko
odzwierciedleniem ich w³asnego braku mi³o¶ci. Zaciemnienie obrazu Boga dokona³o siê,
kiedy wiedzê o prawie siewu i zbioru, którego naucza³ jeszcze Jezus, odebrano
cz³owiekowi, ¿eby ten nie by³ wiêcej w stanie rozpoznaæ, ¿e wszystko, co go spotyka,
jest nastêpstwem jego w³asnego my¶lenia i postêpowania. Niewyt³umaczalno¶æ swojego
losu cz³owiek przypisa³ wtedy nieobliczalnemu, niemi³osiernemu Bogu i szuka³ swojego
zbawienia u tych, którzy dowodzili, ¿e tylko oni maj± je w swoich rêkach. O mi³o¶ci
Boga mówi³o siê jeszcze wprawdzie i mówi - ale który ze znajduj±cych siê w
beznadziejnej nêdzy i k³opotach mo¿e rzeczywi¶cie w to wierzyæ.
Czyn Zbawczy Jezusa, Chrystusa, Dobra Nowina, tak¿e pozosta³
zamglonym wyobra¿eniem, bo nikt w³a¶ciwie nie wie, z czego mia³by siê cieszyæ, gdy¿
w ka¿d± niedzielê ma przed oczami przybitego do krzy¿a Jezusa, który zamêczony i
zadrêczony ¿a³o¶nie wisi na krzy¿u. Obraz nêdzy i bezsilno¶ci. ¦piewa siê
wprawdzie "Jezus ¿yje, z Nim i ja", ale niejasne pozostaje w jaki sposób, czy to
Prawda. Tylko boskiemu sednu naszej duszy, sile zbawczej Chrystusa w naszym sercu
zawdziêczamy to, ¿e iskra nadziei nie mog³a zgasn±æ w cz³owieku.
Zwyk³y cz³owiek:
Proroku,
czy prachrze¶cijanie rozmy¶laj± w Wielki Pi±tek o cierpieniu i umieraniu Jezusa i czy
¶wiêtuj± te¿ w Wielkanoc Jego zmartwychwstanie?
Prorok:
Masz
szczególny dar poruszania dra¿liwych tematów. Teraz drogi bracie ja mam dla ciebie
zagadkê. Przez wszystkie lata w dó³ i w górê, w dó³ i w górê, w górê i w dó³,
w górê i w dó³. Co to jest?
Zwyk³y cz³owiek:
Nie
wiem co masz na my¶li. My¶lisz mo¿e o katolickim ko¶ciele, w którym klêka siê i
wstaje podczas mszy? Albo o wstawaniu i siadaniu w czasie mszy ewangelickiej? Je¶li to
masz na my¶li, to muszê ci powiedzieæ, ¿e to po prostu nale¿y do naszej tradycji.
Prorok:
Nie
to mia³am na my¶li, ale przebieg tak zwanego roku ko¶cielnego. Ka¿dego roku na nowo.
Pod tradycj± w dó³ i w górê, w górê i w dó³, rozumiem z jednej strony o ¶wiêta
Bo¿ego Narodzenia a z drugiej Wielkanoc. Na Bo¿e Narodzenie jest tak: przynosi siê
woskowe i drewniane figurki ze strychu, odkurza siê je i wk³ada na kilka dni do
¿³obka, przy którym zgodnie ze zwyczajem ¶piewa siê sentymentalne nabo¿ne pie¶ni,
¿eby potem po ¶wiêtach Bo¿ego Narodzenia zanie¶æ wszystko z powrotem na strych. A
wiêc najpierw w dó³, a potem na górê. Po Bo¿ym Narodzeniu czar pryska. Zaczyna siê
karnawa³ i zapusty. Na Wielkanoc jest podobnie jak na Bo¿e Narodzenie. Ka¿dego roku
powtarza siê to samo. Przed ¶wiêtami okrywa siê krzy¿ fioletowym materia³em i w ten
sposób ukrzy¿owany znika. W tym czasie powinno siê, podkre¶lam ¶wiadomie, powinno
siê - bez wzglêdu na to, czy katoliccy chrze¶cijanie to czyni± czy nie -
rozpamiêtywaæ cierpienie i ¶mieræ Jezusa. W Wielki Pi±tek znów ods³ania siê cia³o
na krzy¿u, a w niedzielê wielkanocn± ko¶cielni chrze¶cijanie ¶wiêtuj±
zmartwychwstanie Pana. Wtedy czêsto pokazuje siê krzy¿ bez cia³a. Kilka dni pó¼niej
wiesza siê Jezusa zgodnie z tradycj± znów na krzy¿. A wiêc równie¿ w czasie
Wielkiego Tygodnia jest "w dó³" przez ¶ci±gniêcie cia³a i po odkryciu krzy¿a
znów "w górê" przez powieszenie cia³a. A wiêc równie¿ w ¶wiêta wielkanocne w
dó³ - i w górê.
My, prachrze¶cijanie upamiêtniamy cierpienie i ¶mieræ Jezusa
dziêkuj±c Chrystusowi za to, ¿e wypi³ dla nas, ludzi, ten kielich goryczy. W
podziêkowaniu Mu le¿y te¿ nasza obietnica, ¿e krok po kroku bêdziemy czyniæ to, co
przykaza³ nam w swoim Kazaniu na Górze: "A kto tej Mojej nauki s³ucha i czyni j±
bêdzie przyrównany do m±drego cz³owieka, który zbudowa³ swój dom na skale." Nie
jemy te¿ w Wielki Pi±tek ¿adnych ryb ani wêdzonej i po¶wiêconej szynki w niedzielê
wielkanocn±. W ogóle nie jemy miêsa ani ryb, ani ¿adnych innych zwierz±t. Nie chcemy
byæ wegetarianami tylko w zakresie chronienia zwierz±t. Chcemy staæ siê tak¿e
duchowymi wegetarianami przez to, ¿e my¶limy coraz bardziej po wegetariañsku co
oznacza, ¿e staramy siê coraz mniej wystêpowaæ przeciwko ¿yciu, a wiêc coraz mniej
grzeszyæ, ¿eby pój¶æ w ¶lady Tego, który jest ¿yciem, Jezusa, Chrystusa.
Na Bo¿e Narodzenie Jezus, Chrystus, jest przedstawiany jako ¶liczny i
zabawny noworodek; na Wielkanoc dzieje siê podobnie, kiedy wci±¿ na nowo siê Go
krzy¿uje, mimo ¿e ju¿ dawno temu zmartwychwsta³. Mo¿na siê zastanawiaæ dlaczego
utrzymano tradycjê ukrzy¿owanego cia³a. Mo¿e ma to na celu miêdzy innymi wywo³anie
wyrzutów sumienia u wiernych, ¿eby nadal z g³êbokim szacunkiem sk³adali ho³d tym,
którzy utrzymuj± wielce czcigodn± tradycjê i ¿eby wierny pozosta³ wierny - czyli
zale¿ny - i nadal p³aci³ podatek na ko¶ció³. Tylko wielebni rzecznicy tradycji
mówi±, ¿e Jezus, Chrystus, ma milczeæ zgodnie ze s³owami Wielkiego Inkwizytora z
ksi±¿ki Dostojewskiego. Wielki Inkwizytor mówi do Jezusa: "Co mo¿esz powiedzieæ?
Wiem dobrze co chcesz powiedzieæ; ale Ty nie masz prawa, ¿eby dodaæ choæby jedno
s³owo do tego, co kiedy¶ zosta³o powiedziane przez Ciebie samego..."
"Wszystko zosta³o kiedy¶ przekazane przez Ciebie papie¿owi i
wszystko jest teraz u papie¿a. Uczyñ nam tylko jedn± grzeczno¶æ i nie przychod¼ z
powrotem i nie przeszkadzaj nam w tym czasie!"
Zwyk³y cz³owiek:
Czê¶ciowo
te¿ to tak widzê, ale co mo¿na zrobiæ ze ¶wiêtami Bo¿ego Narodzenia i z
Wielkanoc±. Nie znajdujê ¿adnego rozwi±zania.
Prorok:
Przyjmij
rozwi±zanie które mówi: Uwolnij siê od tradycjonalnego my¶lenia i mówienia, gdy¿
czego¶ takiego nie przekaza³ nam Jezus. ¯yj krok za krokiem tak, jak uczy³ nas Jezus.
Wtedy nie potrzebujesz kap³anów tradycji, a bêdziesz oddawa³ cze¶æ temu, któremu
wszelka cze¶æ siê nale¿y.
Zwyk³y cz³owiek:
Ale to jest
trudne, kiedy my¶lê o mojej rodzinie i moich krewnych, którzy wszyscy s± zwi±zani
tradycj±.
Prorok:
Gdyby
wulkan my¶la³ tak jak ty, to nigdy nie móg³by wybuchn±æ, bo jego lawa zalewa du¿y
obszar, ¿eby potem znów sta³ siê ¿yzny. Je¶li teraz pozwolisz siê wstrz±saæ swoim
my¶lom, ale na zewn±trz bêdziesz wci±¿ siedzia³ cicho, ¿eby pozostaæ w
³±czno¶ci ze swoimi krewnymi, to zadusisz swój wewnêtrzny rozwój w zarodku i nigdy
nie zachêcisz swoich bli¼nich do owocnego ¿ycia. Oni pozostan± ¶lepi i przywi±zani
do kap³anów tradycji, ¿eby zachowaæ wierno¶æ tradycji, która nie ma nic wspólnego
z aktywn± nauk± Jezusa, Chrystusa.
Gdyby Bóg by³ taki, jak przedstawiaj± Go instytucje ko¶cielne, to
nie by³oby nam wszystkim do ¶miechu, ale Bóg jest mi³o¶ci±, rado¶ci±, pokojem.
Bóg jest z nami i dla nas wszystkich, gdy¿ jeste¶my Jego dzieæmi. Boga nie ma w
ko¶ciele z kamienia, w którym nie wolno mówiæ ani siê ¶miaæ, gdzie rz±dzi
surowo¶æ sakramentu, a krucyfiks z cia³em wpaja wyrzuty sumienia ka¿demu, kto
dok³adniej nañ spojrzy.
Jezus, Chrystus zmartwychwsta³. To powinno byæ dla nas rado¶ci±,
gdy¿ przez Jego wielki Czyn Zbawczy równie¿ my mo¿emy zmartwychwstaæ, je¶li
skierujemy siê do Zmartwychwsta³ego, a nie do martwego cz³owieka na krzy¿u, który ma
nam jak widaæ wpajaæ poczucie winy, ¿eby¶my okazywali szacunek ko¶cio³om, które
wiêksz± wagê przyk³adaj± do martwego cz³owieka ni¿ do zmartwychwsta³ego Chrystusa.
Na bazie wyrzutów sumienia ludzi chodz±cych do ko¶cio³a, do czego ma nas sk³aniaæ
wci±¿ na nowo cz³owiek na krzy¿u, niektórzy p³ac± swój datek w nadziei, ¿e Bóg
wybaczy im, biednym grzesznikom, ich grzechy.
Jednak Bóg nie pozwala sobie p³aciæ za to, co dla nas czyni. On nas
kocha i tak, jak zwracamy siê do Niego w wewnêtrznej modlitwie i w czujno¶ci wobec nas
samych, zbli¿amy siê do Boga w naszym sercu. Obowi±zuje wiêc bycie czujnym, czy to
korzystamy z dnia, czy zawieramy pokój z naszym bli¼nim i pokój utrzymujemy. Nale¿y
czuwaæ nad tym, co my¶limy, mówimy o naszych bli¼nich, jak wobec nich postêpujemy i
czy poprawiamy siebie ¿a³uj±c za nasze rozpoznane grzechy z pomoc± naszego Zbawiciela,
prosz±c o przebaczenie, przebaczaj±c bli¼niemu i nie czyni±c wiêcej tego grzechu. Nie
musimy wiêc p³aciæ Bogu, ale powinni¶my po¶wiêciæ siê Jemu stopniowo czyni±c to,
co przykaza³ nam Jezus: "Mi³ujcie siê wzajemnie jak Ja - chodzi tu o Jezusa - was
umi³owa³em i jak On was wiecznie kocha".
Ten, kto w dobrej wierze idzie w niedzielê do ko¶cio³a, rzadko pyta,
czy Chrystus rzeczywi¶cie chce tego, co ko¶cielne autorytety wmawiaj± swoim wiernym
podaj±c im teologiczny, intelektualny gmach nauki i ceregiele, czego Jezus nigdy nie
pragn±³.
Aposto³owie i uczniowie Jezusa byli z pewno¶ci± swobodnymi lud¼mi.
Jak mo¿na przeczytaæ, rozmawiali z Jezusem na ty, jak z kim¶ równym sobie. Dlaczego my
nie mieliby¶my dzisiaj równie¿ rozmawiaæ w ten sposób z Chrystusem? On s³yszy i
rozumie nas, gdy¿ Jego duch w nas ¿yje. Poniewa¿ my, prachrze¶cijanie, rozmawiamy z
Jezusem w modlitwie i przez stopniowe urzeczywistnianie Przykazañ Bo¿ych i Kazania na
Górze, a tak¿e d±¿ymy do tego, ¿eby byæ z naszym bli¼nim, a nie przeciw niemu, mamy
- tak jak my¶lisz - z pewno¶ci± inne wyra¿enia, ale nie jest to specjalny
prachrze¶cijañski "dialekt". Poniewa¿ Bóg jest Bogiem mi³o¶ci, wolno¶ci i
rado¶ci i poniewa¿ ¿ywy Chrystus Bo¿y uwalnia nas od cieni naszej przesz³o¶ci,
które ukazuj± siê w sytuacjach dnia codziennego mo¿emy te¿ ¶miaæ siê równie¿ w
naszych Wewnêtrznych Ko¶cio³ach Ducha Chrystusowego na spotkaniach wszystkich
szukaj±cych Boga.
My prachrze¶cijanie zmienili¶my zreszt± nazwê Wewnêtrzny
Ko¶ció³ Ducha Chrystusowego, poniewa¿ wielu szukaj±cych Boga razi³o s³owo
"ko¶ció³", gdy¿ ³±cz± je oni z instytucjami ko¶cielnymi. "Wewnêtrzny
Ko¶ció³ Ducha Chrystusowego" oznacza jednak ko¶ció³ wnêtrza, co mówi, ¿e
jeste¶my ¶wi±tyni± Boga i ¿e mieszka w nas Duch Chrystusa. Poniewa¿ nie mo¿emy
wci±¿ na nowo wyja¶niaæ sensu zwrotu "Wewnêtrzny Ko¶ció³ Ducha Chrystusowego"
prachrze¶cijanie spe³nili pro¶bê wielu szukaj±cych Boga z ca³ego ¶wiata i tre¶æ
s³ów "Wewnêtrzny Ko¶ció³ Ducha Chrystusowego" ujêli w now± nazwê: Miejsca
prachrze¶cijañskich spotkañ - Spotkania wszystkich szukaj±cych Boga. Kosmiczna Szko³a
¯ycia. Chrystus, Klucz do wrót ¯ycia.
Bóg chcia³by, ¿eby¶my byli radosnymi z serca dzieæmi ludzkimi i
nie obci±¿ali siê bez przerwy poczuciem winy. Je¶li jednak to robimy, nie idziemy
drog±, któr± wskaza³ Jezus i nie przyjmujemy Jego zbawienia.
Drogi przyjacielu. Czy mogê zwracaæ siê do ciebie jako do brata?
Jeste¶my z pewno¶ci± wierz±cymi lud¼mi, ale nie ¶wiêtymi. Nie wierzymy w tak
zwanego "Ojca ¦wiêtego", papie¿a, nie celebrujemy ¶wiêta Wszystkich ¦wiêtych,
bo wierzymy w Jednego ¦wiêtego, w Boga, który jest Ojcem nas wszystkich i Chrystusa,
naszego Zbawiciela. Czy chcesz w to wierzyæ czy nie, my te¿ od czasu do czasu chodzimy
do gospody i chêtnie wypijamy jeden lub dwa kufle piwa albo kieliszek wina; nie upijamy
siê jednak. To nie ma nic wspólnego z nietrze¼wo¶ci±, tak robi równie¿ niejeden
prachrze¶cijanin. Kto mia³by nam tego zabroniæ? Nie Chrystus - a ju¿ zupe³nie nie ja.
Bo ja nie rozporz±dzam nawet je¶li mówi± tak o mnie ko¶cielni odpowiedzialni, którzy
nakre¶lili mój obraz nie maj±cy nic wspólnego z rzeczywisto¶ci±.
To prawda nie jemy wêdlin, miêsa. Widzimy w zwierzêtach ¿ycie
Stworzyciela i wiemy - w koñcu z w³asnego do¶wiadczenia i to mo¿esz mi z pewno¶ci±
potwierdziæ - ¿e zwierzêta czêsto maj± subtelniejsze odczucia ni¿ my ludzie. Jezus
powiedzia³ mniej wiêcej tak: Czego nie chcesz, ¿eby tobie czyniono, nie czyñ i innym
albo: Co chcesz, aby tobie czyniono uczyñ najpierw innemu. "Inni" to dla nas nie
tylko pozostali ludzie, ale tak¿e zwierzêta, nasi dalsi bli¼ni. To, co im czynimy
równie¿ wtedy, kiedy zabijamy je dla w³asnych celów, jest zadawaniem gwa³tu i kiedy¶
trafi nas samych. To obowi±zuje tak¿e dla my¶listwa i odstrza³u zwierz±t w lasach i
na polach. Ten, kto nie chce ¿eby postêpowano z nim tak, jak to siê czêsto zdarza
zwierzêtom powinien postêpowaæ wobec tych stworzeñ, tak jak chcia³by, aby
postêpowano wzglêdem niego.
Zwyk³y cz³owiek:
A wiêc to tak.
Wydaje mi siê, ¿e chyba jeste¶cie lepsi ni¿ my. Jestem ewangelikiem...
Prorok:
Stop, drogi
bracie! Nie jeste¶my lepsi od ciebie. Wszyscy jeste¶my braæmi i siostrami i jeste¶my
równi przed obliczem Boga. równie¿ je¶li kto¶ jest ewangelikiem. Prosimy ciê, nie
rób ró¿nic miêdzy protestantami i prachrze¶cijanami. Mamy wszyscy tego samego Boga,
bo w koñcu jest tylko jeden Odwieczny. Jeste¶my wszyscy Jego dzieæmi. Od ko¶cielnych
chrze¶cijan ró¿nimy siê jedynie tym, ¿e nie wierzymy w to, co nakazuj± obie
ko¶cielne instytucje: ewangelicka i katolicka, ani w ich dogmaty. Nie wierzymy te¿, ¿e
sama wiara w zbawienie przez Chrystusa wystarczy, ¿eby otrzymaæ przebaczenie grzechów
jak to podaje nauka luterañska. Gdyby tak by³o, to g³upcem musia³by siebie nazwaæ
ka¿dy, kto mierzy swoje ¿ycie Dziesiêcioma Przykazaniami i Kazaniem na Górze. Do czego
potrzebowaliby¶my wtedy przykazañ i Kazania na Górze, gdyby sama wiara wystarczy³a.
Gdyby Jezus tak powiedzia³, to zgadza³a by siê wypowied¼ Marcina Lutra: "Grzesz
dzielnie, ale wierz jeszcze dzielniej", co mia³oby oznaczaæ, ¿e nie chodzi o to czy
cz³owiek pope³nia nieprawo¶æ, je¶li tylko ma w³a¶ciw± wiarê. Bo przecie¿ wtedy
dziêki Chrystusowi zostanie wszystko mu wybaczone. Gdyby to, czego naucza³ Luter -
"Grzesz dzielnie, ale wierz jeszcze dzielniej." - odpowiada³o woli Bo¿ej, to po co
Bóg wyja¶nia³ by nam w Dziesiêciu Przykazaniach, a Jezus w Kazaniu na Górze, jak mamy
siê zachowywaæ.
Jezus mówi³ o urzeczywistnianiu Jego nauki, ¿e ten, kto Jego s³owa
wype³nia, podobny jest do m±drego cz³owieka, który zbudowa³ swój dom na skale.
Naucza³ nas te¿, ¿e ten, kto s³yszy Jego naukê, ale jej nie wype³nia, podobny jest
do cz³owieka g³upiego, który swój dom buduje na piasku. My prachrze¶cijanie staramy
siê wype³niaæ naukê Jezusa i odpowiednio do tego postêpowaæ.
Zwyk³y cz³owiek:
Rozumiem, ¿e
nie by³oby dobrze inaczej mówiæ i czyniæ ni¿ siê my¶li i ni¿ siê wie, ¿e by³oby
to dobre. Pojmuje stopniowo, ¿e wy, prachrze¶cijanie nie jeste¶cie inni - patrz±c z
tej strony - ni¿ my.
Ale jak ju¿ jestem przy pytaniach: Jak wy, prachrze¶cijanie,
postêpujecie, kiedy jeden z was, a wiêc prachrze¶cijanin umiera? Sami go chowacie, albo
co w ogóle robicie?
Odpowied¼ proroka:
Je¶li jeden z
nas jest ciê¿ko chory i przeczuwa, ¿e jego ziemska ¶mieræ jest coraz bli¿ej, to
mówi swoim krewnym, jak chcia³by byæ pochowany. Najczê¶ciej jest tak, ¿e chwilê
przed zasypaniem trumny, a wiêc przed pochówkiem, nastêpuje krótkie ukierunkowanie i
mówi siê kilka wewnêtrznych modlitw; ¶piewamy te¿ dwie lub trzy chrze¶cijañskie
pie¶ni. Potem trumna jest oddawana ziemi - oczywi¶cie przez pracowników zak³adu
pogrzebowego. Na wspólnych prachrze¶cijañskich spotkaniach z zasady nie mamy ¿adnego
ceremonia³u. Tak postêpujemy te¿ przy pogrzebie prachrze¶cijanina. Je¶li
prachrze¶cijanin umiera, a nie zdecydowa³ o szczegó³ach swojego pogrzebu, to decyduj±
w tej sprawie krewni. Jest wiele zak³adów pogrzebowych, które oferuj± zmar³emu du¿o
piêkniejsze odprowadzenie na miejsce ostatniego spoczynku ni¿ ksi±dz, który przez
dziesi±tki lat cytuje te same miejsca z Biblii, mówi te same modlitwy i przeprowadza
przekazanie cia³a ziemi wed³ug sta³ego rytua³u.
Wszyscy ludzie mniej lub bardziej boj± siê ¶mierci. Ale dlaczego
czuj± tak wielk± obawê, ¿e nie bêd± mieli do¶æ dostojnego pogrzebu? Czy ¿ywy
patrzy na to, ¿eby jeszcze jako martwy by³ uznawany i ¿eby krewni pochowali go tak
dostojnie, jak odpowiada to jego jeszcze istniej±cej czcigodno¶ci? Je¶li to mo¿liwe w
tak sensacyjny sposób, ¿eby przyjaciele, znajomi, s±siedzi zobaczyli, co siê posiada.
Drogi bracie, czy wierzysz, ¿e Bóg zwraca uwagê na to, jak zmar³y by³ pochowany? Bóg
patrzy jak ten martwy ¿y³ jako cz³owiek. Odpowiednio do tego otrzymuje dusza wed³ug
zasady: co posia³e¶, to zbierzesz.
Zwyk³y cz³owiek:
Proroku, widzê,
¿e nie masz ¿adnego pietyzmu, ¿adnego szacunku dla ¶mierci.
Odpowied¼ proroka:
Je¶li s±dzisz,
¿e brak mi pietyzmu, ¿e nie mam szacunku dla ¶mierci, to jest to po prostu twoje
zdanie. Nie bêdê siê usprawiedliwiaæ. Powiem ci tylko, jaki jest mój sposób
my¶lenia o ¶mierci. Czy w to uwierzysz czy nie - pozostawiam to tobie.
S³owo "¶mieræ" oznacza "wyj¶cie" dla ziemskiego cia³a,
które nie jest niczym innym jak tylko przemijaj±c± otoczk±. Ona rozpada siê, gdy
tylko ucieka ¿ycie mieszkaj±ce w duszy. Nie mogê przecie¿ mieæ "szacunku" dla
czego¶, co przesta³o egzystowaæ. Mam szacunek dla istoty, która by³a w cz³owieku i
opu¶ci³a go w chwili ¶mierci. To, co zostaje, to pusta otoczka, której w szacunku
towarzyszy siê do miejsca ostatniego spoczynku, gdy¿ ma siê szacunek do istoty, która
pozostawi³a tê otoczkê. W istocie, która opu¶ci³a otoczkê jest ¿ycie, Bóg; wobec
Niego czujê nie tylko szacunek, ale i ogromn± cze¶æ. Jednak równie¿ w martwym ciele
nie widzê odpadu produkcyjnego, ale czê¶æ ziemi, gdy¿ cia³o sk³ada siê z wody i
ziemi i wraca do substancji ziemi. Szanujê prawa natury. Dlatego uszanujê te¿ cia³o,
od³o¿one ubranie, ale nie bêdê go stawiaæ wy¿ej od duszy wêdruj±cej do Boga.
Pogrzeby ko¶cielnych chrze¶cijan nie zawsze odpowiadaj± te¿ pietyzmowi - kiedy np. na
zakoñczenie wyprawia siê huczn± stypê, a mo¿e nawet k³óci siê o dziedzictwo. Jak
ty to widzisz bracie?
Zwyk³y cz³owiek:
Proroku,
pokazujesz mi ca³kiem nie¼le, gdzie pope³niam gafê - to mi siê podoba! Kiedy tak tego
s³ucham, widzê, ¿e jest co¶ w tym, co mówisz. W³a¶ciwie te¿ ju¿ czasem tak
my¶la³em. I kiedy tak ca³kiem wyra¼nie mówisz, jak ty to widzisz - czujê mimo to,
¿e nie chcesz mnie przekonywaæ. Tak, to jest dobre; bez przymusu; mam wolno¶æ.
Proroku, nie rozumiem jednego. By³em przedtem po prostu zuchwa³y
wobec ciebie i powiedzia³em, ¿e brak ci pietyzmu i innych rzeczy. Wtedy nie
powiedzia³a¶ nic przeciw temu. Zrozumia³bym, gdyby¶ mi za to przygada³a, ale tego nie
zrobi³a¶. Proroku, dlaczego siê nie bronisz?
Odpowied¼ proroka:
A dlaczego
mia³abym siê broniæ? Przy tym zderzaj± siê tylko ró¿ne mniemania. Przychodzi coraz
wiêcej nieporozumieñ, a na koniec ludzie rozchodz± siê w braku jedno¶ci, a nawet w
k³ótni. Ka¿dy twierdzi potem, ¿e mia³ racjê. Nie podpieram siê racj± i chêci±
jej posiadania, ale sprawiedliwo¶ci±, a ni± jest Bóg. Wed³ug prawa: co cz³owiek
sieje, to zbiera lub wed³ug przys³owia: Bo¿e m³yny miel± powoli, ale pewnie. Tak
pewnego dnia wszystko wyjdzie na ¶wiat³o dzienne. Je¶li nawet nie w tym ziemskim
¿yciu, to w innym bycie, a nawet w krainach oczyszczania, w których znajduj± siê
dusze. My, prachrze¶cijanie, mamy zasadê nie k³ócenia siê o religijn± wiarê.
Mówimy wprost, jak my to przyjmujemy i prostujemy. Bli¼ni mo¿e to przyj±æ lub nie.
Zwyk³y cz³owiek:
Aha! Chcesz mi
teraz pokazaæ, ¿e jest co¶ w reinkarnacji, ¿e przychodzimy wci±¿ na nowo jako ludzie
na ten ¶wiat. Ale to jest przecie¿ nie chrze¶cijañskie, ale wschodnie.
Odpowied¼ proroka:
Nie chcê ci
niczego pokazaæ, gdy¿ nie misjonujê. Równie¿ w sprawach reinkarnacji. Wierzê w
powtórne wcielanie siê duszy; jest to te¿ jedyne wyja¶nienie dla wielu rzeczy,
których bez tej wiedzy bym nie zrozumia³a: dlaczego jednemu cz³owiekowi, który np.
jest wyzyskiwaczem albo poni¿a innych ludzi, z³odziejowi, mordercy lub wielu, wielu
innym wiedzie siê dobrze; kto¶ inny z kolei, kto od dziecka postêpuje zgodnie z
w³asnym sumieniem, prowadzi skromne ¿ycie, musi ewentualnie przez ca³e ¿ycie znosiæ
wiele cierpieñ i bólu. Ten ostatni nie móg³by sobie przypomnieæ, gdyby go spytano,
"siewu", a wiêc spowodowania w tym ¿yciu czego¶, co mog³oby przynie¶æ tak pe³ny
cierpieñ "zbiór". Zbiór mo¿na odczuæ: choroba, bieda, ból, cierpienie. Skoro to
zbiera, musia³ to posiaæ. Tylko ten, kto wie, ¿e ju¿ przed obecnym ziemskim ¿yciem
¿y³ jako cz³owiek, mo¿e sobie wyja¶niæ taki los. Nie bêdzie te¿ wtedy zrzuca³
winy za to, co go spotka³o, na los albo na Boga, czy konkretnych ludzi, a ten kto dzisiaj
grzeszy i w tym ¿yciu nie do¶wiadcza odpowiedniego dzia³ania mo¿e byæ pewien, ¿e
bêdzie musia³ prze¿yæ to w nastêpnych egzystencjach. Wtedy, kiedy nie jest ¶wiadomy
³aski Boga, która stale sk³ania sumienie do przypominania, ¿eby rozpoznane grzechy,
które pokazuj± siê w my¶leniu, mówieniu i czynieniu, oczy¶ciæ na drodze, której
uczy³ Jezus: po¿a³uj za rozpoznane grzechy, popro¶ poszkodowanego o przebaczenie,
przebacz temu, kto zgrzeszy³ wobec ciebie, zado¶æuczyñ, je¿eli to jeszcze jest
mo¿liwe i nie powtarzaj ju¿ tego grzechu.
Wiedza o reinkarnacji wyklucza te¿ paniczny strach ko¶cielnych
chrze¶cijan przed wiecznym potêpieniem, ogniem piekielnym, a wiêc przed kar± piek³a.
Czy nie jest to nieraz psychoza lêku, w którym ¿yj± ko¶cielni chrze¶cijanie? To
prawid³owe, ¿e reinkarnacja nie jest nauk± ewangelick± lub katolick±, niemniej jest
jednak Prawd±, któr± mo¿na znale¼æ nie tylko we wschodnich naukach, ale która by³a
te¿ czê¶ci± sk³adow± nauki i wiary pierwszych chrze¶cijan przed oko³o dwoma
tysi±cami lat, dawnych prachrze¶cijan, jak dowodz± tego apokryfy. Jezus nie by³ ani
katolikiem, ani ewangelikiem. Dlatego obie instytucje nie nauczaj± reinkarnacji.
Nauczaj± po katolicku lub po ewangelicku, ale nie nauki Jezusa z Nazaretu.
Zwyk³y cz³owiek:
To wszystko jest
dla mnie nowe. Czy mo¿esz udowodniæ, ¿e istnieje reinkarnacja?
Prorok:
Wiary w
reinkarnacjê nie mo¿na udowodniæ. Dlatego te¿ nie misjonujemy. Nie chcemy
przekonywaæ. Nauczamy naszej wiary, np. na prachrze¶cijañskich spotkaniach - gdzie
mo¿e przyj¶æ ka¿dy, kto tego chce, ale nie zmuszamy nikogo, aby przyj±³ nasz±
wiarê. Religijn± wiarê udowadnia siê najlepiej przez to, ¿e wierni czyni± to, w co
wierz±. Nasza prachrze¶cijañska dewiza brzmi: nie tylko mów o swojej
chrze¶cijañskiej wierze, ale te¿ czyñ to, w co wierzysz. To jest bardziej
przekonuj±ce ni¿ wiele s³ów. U prachrze¶cijan nie ma wiêc misjonowania.
Zwyk³y cz³owiek:
To, co mówisz
wydaje mi siê ca³kiem prawdopodobne. To jest naprawdê ciekawe. My¶l, ¿e mo¿e ju¿
raz ¿y³em i mam przed sob± jeszcze dalsze ¿ycia, budzi we mnie zainteresowanie.
Proroku, powiedz mi proszê wiêcej o reinkarnacji! Dlaczego musimy wci±¿ na nowo
powracaæ? Jaki to ma sens?
Zreszt±, muszê ci to powiedzieæ: Jeste¶ chyba orygina³em! Podobasz mi siê coraz bardziej.
Prorok:
Czy¿ nie
jeste¶my wszyscy orygina³ami. Ka¿dy jest przecie¿ na swój sposób oryginalny. Ka¿dy
ma swoje ziarno i plewy. Mo¿e z tego da siê wyprowadziæ reinkarnacjê.
Je¿eli we w³a¶ciwy sposób podejdziemy do reinkarnacji, to nie
nale¿y widzieæ jej jako kary, ale jako szansê, na bazie której nasza dusza mo¿e znów
wcieliæ siê w fizyczne cia³o, ¿eby jako cz³owiek w krótkich latach zmazaæ winy i
rozpoznaæ grzechy, po¿a³owaæ za nie i oczy¶ciæ je z pomoc± Chrystusa Bo¿ego.
Centralna nauka Jezusa z Nazaretu, której nie przypominamy sobie wcale dostatecznie
czêsto, mówi miêdzy innymi: po¿a³uj za grzechy, pro¶ o przebaczenie bli¼niego wobec
którego ¼le post±pi³e¶ w my¶lach, s³owach i czynach i przebacz temu, kto tobie
zrobi³ krzywdê. Je¶li potem nie powtarzamy ju¿ oczyszczonego z³a, nasza dusza staje
siê bardziej ¶wietlista i nam jako ludziom wiedzie siê lepiej. Jeste¶my wtedy bardziej
rado¶ni i coraz bardziej dla naszych bli¼nich, co znaczy, ¿e ¿yjemy ¶wiadomiej i
zdrowiej. Je¶li stosujemy centraln± naukê Jezusa, Chrystusa, to mówi ona te¿: kochaj
Boga, twojego Ojca z ca³ego serca, z ca³ej duszy, ze wszystkich swoich si³, a
bli¼niego jak siebie samego. Wtedy bêdziemy te¿ coraz mniej zazdro¶ciæ, nienawidziæ,
poni¿aæ bli¼nich i uwa¿aæ ich za ni¿szych rang±. Nastêpstwem tego bêdzie pokój.
Zwyk³y cz³owiek:
Proroku, czy
mogê ci przerwaæ? Zrozumia³em, ¿e reinkarnacja ma sens. Mówisz, ¿e centralna nauka
Jezusa, Chrystusa, to ¿a³owanie za grzechy, pro¶ba o przebaczenie, przebaczenie,
zado¶æuczynienie i nie powtarzanie tego, co wcze¶niej robili¶my ¼le, krzywdz±c prze
to innych. Czy widzê to prawid³owo? A je¶li zgadza siê, ¿e ka¿dy zbiera tylko to, co
kiedy¶ sam posia³, to wed³ug nauki reinkarnacji wszyscy, którym ¿ycie przynosi co¶
z³ego, byliby sami winni tego z³a. Gdzie znajdujesz tu miejsce na ³askê? Jak mo¿na
pogodziæ z ³ask± to, ¿e w³a¶nie w naszych czasach niezliczeni ludzie cierpi± z
powodu g³odu, choroby, bezdomno¶ci, bezrobocia i wielu innych. A potem my¶lê o
ogromnej przestêpczo¶ci. Z dnia na dzieñ wzrasta i jest coraz gorzej. Tak wielu
brutalnych, okrutnych i pod³ych, wrêcz diabelskich zbrodni nie by³o jeszcze nigdy.
Gdzie znale¼æ tu ³askê Boga?
Odpowied¼ proroka:
Drogi bracie,
czy twierdzisz, ¿e Bóg jest winien tej ca³ej nêdzy? Spójrzmy na nasz wymiar
sprawiedliwo¶ci, który zawsze udowadnia winê sprawcy i karze sprawcê. Gdyby Bóg by³
winien tego wszystkiego, co dzieje siê w ¶wiecie, to by³by ostatecznie sprawc±
wszystkich tych wystêpków, a wobec tego istot±, która nie tylko zas³ugiwa³a by na
potêpienie, ale wrêcz na zwalczanie. Wtedy nasze s±dy musia³yby w³a¶ciwie ukaraæ
tego pierwotnego sprawcê, a nie sprawcê cz³owieka.
Dla lepszego zrozumienia chcê daæ ci przyk³ad, który pasuje do
naszego ¶wiata i z którego mo¿emy wyprowadziæ równie¿ postêpowanie Boga.
W³a¶ciciel ziemi ma trzech synów i dwie córki, i wielki maj±tek.
Pi±tka jego dzieci to dojrzali ludzie, których on, ojciec, szanuje i kocha. Pewnego dnia
mówi do swoich dzieci: "Mój maj±tek jest nieskoñczenie wielki. Chcê go przekazaæ
waszej pi±tce. Do ka¿dego z was nale¿y wszystko, jednak ka¿dy z osobna otrzymuje
odpowiednio do swoich zdolno¶ci obszar, w którym ma pracowaæ i który ma powiêkszaæ.
Nie chcê rozdzielaæ wielkiego maj±tku i tworzyæ parceli, ale jak ju¿ wspomnia³em
daæ ka¿demu z was jednakowo. Poniewa¿ jednak ka¿dy z was ma inne zdolno¶ci, powinien
zgodnie z nimi zagospodarowaæ i powiêkszaæ ten obszar, który odpowiada jego twórczym
sk³onno¶ciom. Nie chcia³bym posiadaæ niczego dla siebie, ale czujê siê zwi±zany z
wielkim maj±tkiem."
Drogi bracie, wierzysz przecie¿ w s³owa Biblii. Przypowie¶æ o
dziedzictwie jest w Biblii w obrazie talentów, to jest w przypowie¶ci o powierzonych
pieni±dzach.
To jest tak, jak z cz³owiekiem, który wyruszy³ w podró¿. Wezwa³
on swoje s³ugi i powierzy³ im swój maj±tek. Jednemu da³ piêæ talentów, drugiemu
dwa, a trzeciemu jeden. Ka¿demu wed³ug jego zdolno¶ci. Potem wyjecha³.
S³uga, który otrzyma³ piêæ talentów zacz±³ natychmiast robiæ
nimi interesy i zarobi³ jeszcze piêæ. Tak samo ten, który mia³ dwa talenty, zarobi³
jeszcze dwa dodatkowe. Ten jednak, który otrzyma³ jeden talent poszed³, wykopa³
dziurê w ziemi i ukry³ pieni±dze swojego pana.
Biblia opowiada te¿ co siê sta³o, gdy ten cz³owiek wróci³ ze
swojej podró¿y. Dwaj pierwsi s³udzy zachowali siê w³a¶ciwie. Trzeci nie wykorzysta³
powierzonego mu talentu, gdy¿ ba³ siê, ¿e pope³ni b³±d.
Ojciec z naszego obrazu da³ wiêc swoim dzieciom ca³y maj±tek.
Wszyscy s± dziedzicami ca³o¶ci i s± te¿ odpowiedzialni za swoje postêpowanie. Co
powiedzieliby dziedzice, gdyby teraz ojciec, który podarowa³ im wszystko, wtr±ci³ siê
w sposób ich postêpowania i zmusza³by swoje dzieci do robienia tego, czego on, ojciec,
chce. Skutkiem by³by bunt dzieci. Gdyby czyni³y jeszcze to, co nakazuje ojciec,
pozosta³yby niepe³noletnie. Nie mog³yby rozwin±æ swoich zdolno¶ci. Skutkiem tego
by³oby to, ¿e wcale nie zarz±dza³y by swoim dziedzictwem, a z czasem nie by³yby w
stanie tego robiæ, bo ojciec odebra³ im wolno¶æ twórczego rozwoju. Ten, kto nie robi
b³êdów, lub komu ich robiæ nie wolno, nie mo¿e siê ze swoich b³êdów uczyæ, nie
mo¿e te¿ m±drze uporz±dkowaæ swojego dziedzictwa ani go powiêkszyæ. Jak to jest w
stosunku do Boga, naszego odwiecznego Ojca?
U¶wiadommy sobie, ¿e przed upadkiem byli¶my czystymi niebiañskimi
istotami, a przez Chrystusa, naszego Zbawiciela, znów wrócimy do naszej ojczyzny jako
czyste istoty, jako synowie i córki Boga. Odwieczny niebiañski Ojciec da³ swoim czystym
dzieciom - tak¿e nam, którzy kiedy¶ byli¶my czystymi istotami - ca³±
nieskoñczono¶æ, niebo z jego wszystkimi formami ¿ycia i si³ami jako dziedzictwo.
Nasze czyste cia³o duchowe jest esencj± boskiego dziedzictwa, które z kolei jest prawem
Boga, prawem mi³o¶ci, dobroci i wolno¶ci.
Wszystkie czyste istoty s± wiêc dziedzicami czystego w ca³ej
nieskoñczono¶ci. Wszystkie boskie si³y bytu s± prawid³owo¶ciami Boga, mi³o¶ci,
dobroci, wolno¶ci i jedno¶ci. Ka¿da czysta istota daje wyraz swojej boskiej
mentalno¶ci, w której czynne s± ró¿norodne zdolno¶ci w tym wielkim i zgodnym z
Prawem biegu stworzenia. Poniewa¿ Bóg podarowa³ czystym istotom ca³±
nieskoñczono¶æ jako boskie dziedzictwo i poniewa¿ jest jako strumieñ i si³a ¿ycia
niezmierzonym ¼ród³em stworzenia dalszych darów, jest te¿ zwi±zany z nieskoñczonym
dziedzictwem, które powiêksza w cyklach, wpromieniowuj±c dalsze prasi³y, które czyste
istoty odbieraj± jako dalsze dziedzictwo.
Bóg da³ wiêc swoim czystym dzieciom ca³± nieskoñczono¶æ jako
dziedzictwo, a wraz z tym równie¿ woln± wolê tworzenia i kszta³towania. Poniewa¿ s±
one jednym z prawiecznym dziedzictwem - które jest te¿ wszechw³adnym prawem w boskich
formach takich jak minera³y, ro¶liny, zwierzêta i czyste istoty - s± te¿ absolutnie
wolnymi istotami i przez to nieograniczonymi w swoich postêpowaniach pe³noletnimi synami
i córkami Boga, którzy dzia³aj± i kszta³tuj± w jedno¶ci z odwiecznym Ojcem i Jego
wielk± stwórcz± si³±.
Bóg jest i tego, co da³ swoim czystym istotom, nie bêdzie im te¿
odbiera³ - tak¿e wtedy, gdy czê¶æ Jego stworzeñ odwróci³a siê od Niego i
postêpowa³a i postêpuje przeciw Niemu. On jest zawsze ten sam. Jest zawsze dawc±,
który nie wkracza w bieg wydarzeñ, gdy¿ Jego dzieci s± dziedzicami nieskoñczono¶ci.
Drogi bracie, czy chcesz w to teraz uwierzyæ czy nie - Bóg, nasz
wieczny Ojciec, widzi nas, ludzi, którzy dzia³amy wbrew naszemu boskiemu dziedzictwu nie
tylko jako grzeszników i nie jako nieletnich, gdy¿ nie wkracza w nieskoñczone dary, w
nasze boskie dziedzictwo. On wci±¿ widzi w nas, ludziach, dziedziców nieskoñczono¶ci,
swoich synów i córki niebios, nawet wtedy, kiedy dzia³amy przeciw naszemu boskiemu
dziedzictwu, przeciw prawu mi³o¶ci, dobroci i pokoju. Bóg nie wkracza w nasze grzechy,
bo inaczej uczyni³by nas nieletnimi lud¼mi, którzy potem równie¿ w odwiecznym niebie
byliby nieletnimi istotami. Bóg da³ nam esencjê z naszego boskiego dziedzictwa. To
Dziesiêæ Przykazañ i Kazanie na Górze Jezusa. Je¶li bêdziemy siê orientowaæ
wed³ug tego, to wkroczymy te¿ z powrotem ¶wiadomie w nasze boskie dziedzictwo, bo
bêdziemy czyniæ to, co odpowiada prawu Boga, które jest mi³o¶ci±, dobroci±,
wolno¶ci±, jedno¶ci±, sprawiedliwo¶ci± i, i, i.
W³a¶nie nam, chrze¶cijanom jest wiêc przykazane orientowanie siê
wed³ug nauki Jezusa, ¿eby Jezus, Chrystus, móg³ nas poprowadziæ z powrotem do domu
Ojca. Je¶li spe³niamy prawid³owo¶ci, Dziesiêæ Przykazañ i Kazanie na Górze, które
s± ostatecznie naszym boskim dziedzictwem, to doznamy wielkiej ³aski Boga, która podaje
nam rêkê przez Chrystusa, naszego Zbawiciela i wyprowadza nas z ko³a ponownych wcieleñ
do naszego boskiego dziedzictwa, do domu Ojca, gdzie od wieczno¶ci s± nasze mieszkania.
£aska Boga, która jest dla nas pomoc± w rozpoznaniu naszych
grzechów i nie czynieniu ich wiêcej, mo¿e byæ nam udzielona tylko wtedy, kiedy tego
chcemy, a wiêc jeste¶my gotowi uczyniæ kroki lub kroczki do naszego boskiego
dziedzictwa, do Boga, naszego Ojca.
Tu chcia³bym przytoczyæ przypowie¶æ o synu marnotrawnym, który
odszed³ na obczyznê i zosta³ przyjêty przez swojego Ojca dopiero, kiedy w skrusze
powróci³. Ze ¶wiata, w którym ¿y³ do chwili powrotu do domu, nie przyniós³ nic;
przyniós³ ojcu siebie samego, co znaczy: jego serce by³o oczyszczone i jego dzieciêca
mi³o¶æ, czyste serce znalaz³o dostêp do domu ojca. Podobnie jest z nami, lud¼mi.
Je¿eli pozostawimy ¶wiat grzechu, oczy¶cimy nasz± duszê u pomoc± naszego Zbawiciela,
to równie¿ przyniesiemy do domu Ojca czyste serce i to jest znowu nasze boskie
dziedzictwo, to, co czyste, szlachetne, subtelne - mi³o¶æ, dobroæ, ³agodno¶æ,
wolno¶æ i jedno¶æ. A wiêc tak¿e w oddaleniu od Boga jest nam pozostawiona wolno¶æ,
któr± otrzymali¶my z wiecznego bytu. I wobec tego wolna wola, aby czyniæ to, czego
chce Bóg i co jest ostatecznie naszym boskim dziedzictwem - albo te¿ odwróciæ siê od
naszego boskiego dziedzictwa i tworzyæ nasze grzeszne dziedzictwo, które na bazie prawa
siewu i zbioru przyniesie nam z czasem chorobê, biedê, cierpienie, ciosy losu i wiele
innych. To jest to, co stworzyli¶my w ró¿nych ziemskich ¿yciach i czego nie
oczy¶cili¶my z pomoc± Chrystusa Bo¿ego. To nasze grzeszne dziedzictwo, które wraca do
nas, jak wraca do nas nasze boskie dziedzictwo, gdy czynimy to, co przykaza³ nam Bóg w
Dziesiêciu Przykazaniach i Jezus w Kazaniu na Górze.
Drogi bracie, przemy¶l to. Bóg niczego nam nie rozkaza³, tylko
przykaza³ i przez to powiedzia³: Masz wolno¶æ ze Mnie i woln± wolê, aby obj±æ
swoje boskie dziedzictwo i byæ wolnym lub stworzyæ swoje grzeszne dziedzictwo, które
znów do ciebie wróci.
Mo¿na wiêc powiedzieæ: to, co nas spotyka, to czê¶æ naszego
grzesznego dziedzictwa; to to, co sami stworzyli¶my. Postawmy te¿ sobie pytanie: kto
ponosi g³ówn± winê - ¶wiadomie podkre¶lam: g³ówn± winê - za stan tego ¶wiata.
Tak zwane chrze¶cijañskie ko¶cio³y urzêdowe nauczaj± swojej mieszanki rytua³ów,
kultów i ceremonii. Prosta nauka Jezusa z Nazaretu jest wspominana tylko okazjonalnie i w
czê¶ci i nie jest w pe³ni wyja¶niona, a ona jest najistotniejsza dla ¿ycia ka¿dego
chrze¶cijanina: rozpoznaj swoje grzechy, ¿a³uj za nie z ca³ego serca i oczy¶æ je; to
znaczy: pro¶ o przebaczenie, przebacz, zado¶æuczyñ - je¶li to jeszcze jest mo¿liwe i
nie powtarzaj tego grzechu. Centralna nauka Jezusa, Chrystusa mo¿e byæ wyra¿ona te¿ w
nastêpuj±cy sposób: Czego nie chcesz, aby tobie czyniono, tego nie czyñ innemu. Lub:
To, co chcesz, aby tobie uczyniono uczyñ najpierw drugiemu.
Gdyby wszyscy, którzy nazywaj± siebie chrze¶cijanami, orientowali
siê wed³ug tej centralnej nauki Jezusa w ¶wiadomo¶ci, ¿e to, co cz³owiek sieje,
bêdzie te¿ zbiera³ - chyba ¿e wykorzysta szansê ³aski rozpoznaj±c swoje grzechy w
zdarzeniach dnia i id±c drog± ¿alu, skruchy i oczyszczania swoich grzechów - to
by³oby w tym ¶wiecie o wiele mniej ofiar i sprawców. Ludzie we wstrz±sach swoich
uczuæ i odczuæ, w swoich negatywnych my¶lach i ¿yczeniach, które mog³yby pchn±æ
ich do dzia³ania, rozpoznawaliby na czas grzeszne chcenie i odk³adaliby je na drodze
nauki Jezusa skruchy i oczyszczenia. Nie potrzebowaliby¶my wtedy ko¶cio³ów
urzêdowych, papie¿a z jego przepychem, kardyna³ów, biskupów, proboszczów, kap³anów
czy pastorów. Wtedy Jezus Chrystus by³by naszym g³ównym nauczycielem, w którego
¶lady by¶my szli, tak jak On nam przykaza³: Id¼cie w Moje ¶lady.
Chrze¶cijanom przykazano, ¿eby zanie¶li na ca³y ¶wiat naukê
Jezusa, a wiêc ewangeliê mi³o¶ci, pokoju i wolno¶ci, przy czym naturalnie nie chodzi
tu o samo s³owo, o literê, a wiêc o wiedzê, ale o ¿ywy przekaz, urzeczywistnione
s³owo, w którym dzia³a si³a Boga - czyn w Jego Duchu. Je¶li spojrzymy w
przesz³o¶æ, to wygl±da³o to inaczej. Chrze¶cijanie szli z mieczami i w³óczniami -
patrz wyprawy krzy¿owe - z drewnem i pochodniami do budowania stosów, ¿eby podpalaj±c
je daæ wyraz swoim urojeniom wed³ug których ich bli¼ni mieliby byæ diab³ami.
Powinno siê zrozumieæ, jaki przyk³ad swoim ko¶cielnym owieczkom
dali reprezentanci ko¶cio³a, którzy co¶ takiego zarz±dzali i przeprowadzali i co
spowodowali ci rzekomi duszpasterze w duszach i ludziach, którzy najczê¶ciej byli
przyzwyczajeni do ¶lepego ich na¶ladowania. Sk³aniali do poni¿ania bli¼niego, a nawet
do denuncjacji. Okrutn± gr± palenia ludzi, których nazywano np. "heretykami i
wied¼mami" - a którzy byæ mo¿e byli w³a¶nie wiernymi, stanowczo szukaj±cymi Boga
- poruszali najni¿sze, najbardziej nikczemne instynkty w tych ludziach, którzy tworzyli
¿±dny widowiska i sensacji t³um.
To wszystko dzia³o siê pod znakiem krzy¿a i pod imieniem
"Chrystus". Towarzyszy³o temu wzywanie Boga. Ci, którzy tak postêpowali, którzy
torturowali, mêczyli, skazywali, mordowali, nazywali siebie "chrze¶cijanami". Có¿
za kpina z Chrystusa. I zaprawdê nawet najmniejszego impulsu, ¿eby wzi±æ na powa¿nie
naukê Nazareñczyka: rozpoznaj siebie we wzburzeniu twego umys³u i oczy¶æ belkê z
w³asnego oka; nie czyñ drugiemu, co tobie nie mi³e.
Grzech o¶lepia, to znaczy: przez ci±g³e postêpowanie wbrew
przykazaniom Boga stêpia siê sumienie, a w koñcu ca³kiem milknie. Nasze sumienie jest
jednak napominaniem w prawie siewu i zbioru. Reinkarnacja ka¿demu daje szansê
oczyszczenia nawet ciê¿kich grzechów. Nie ka¿da dusza, która na nowo jest
cz³owiekiem, przyjmuje tê szansê.
Dzi¶ nie ma ju¿ stosów. Chêtny widowiska i ¿±dny sensacji
chrze¶cijanin zaspokaja siebie przed telewizorem, grami wideo, jako u¿ytkownik Internetu
i, i, i... Reprezentanci ko¶cio³a nie pal± ju¿ na stosach ¿adnych heretyków. Zamiast
pojêcia "heretyk" istnieje dzisiaj "sekta". Inkwizycja te¿ nie istnieje ju¿ pod
swoim imieniem.
Dzi¶, w tym ¶wiecie, s± tak zwani odpowiedzialni do spraw sekt,
którzy znów prze¶laduj± wszystkich, którzy nie nale¿± do istniej±cego od setek lat
przymierza do prze¶ladowania bli¼nich, ale którzy w ró¿ny sposób brali i bior± na
powa¿nie naukê Jezusa. Reprezentanci urzêdowych ko¶cio³ów i ich poddani zawiedli.
Obecnie ¶wiat jest taki, jaki jest.
Zmartwychwsta³y Jezus, Chrystus, ¿yje przez tych ludzi, którzy
oddaj± cze¶æ Jezusowi, Chrystusowi, a nie niszcz±cej potêdze.
Zwyk³y cz³owiek:
Nad tym, co tu
mówisz, bêdê siê musia³ zastanowiæ.
Prorok:
¯eby to
wszystko zakoñczyæ, chcia³abym ci daæ jeszcze jeden przyk³ad, ¿eby¶ móg³ jeszcze
lepiej poj±æ reinkarnacjê.
Powrót do domu Ojca i reinkarnacja daj± siê uj±æ w obraz balonu na
uwiêzi. W balonie jest gaz. Na dole balonu wisi kosz. W nim znajduj± siê ludzie i worki
z piaskiem. Waga worków w wiêkszym lub mniejszym stopniu decyduje o wysoko¶ci lotu
balonu. Balon w naszym obrazie przedstawia nasz± duszê. W duszy jest Duch Bo¿y, który
chcia³by j± unie¶æ na najwy¿sze poziomy, do wiecznego domu Ojca. Kosz z workami
piasku, to obci±¿enie duszy. Im wiêcej worków z piaskiem jest w koszu, tym bli¿ej
ziemi jest balon. Je¶li w duszy s± ciê¿kie obci±¿enia, to po ¶mierci cz³owieka
zostaje ona blisko ziemi i od razu ponownie siê wciela.
My, czyli ten, kto siedzi w koszu, sami decydujemy, czy w³o¿ymy do
niego nastêpne worki z piaskiem, czyli czy stworzymy dalsze grzechy i w ten sposób
przeszkodzimy wzniesieniu siê w wy¿sze sfery, a wiêc w czyste obszary dusz, czy te¿
stopniowo bêdziemy wyrzucaæ balast, worki z piaskiem, a wiêc odk³adaæ nasze grzechy i
przez to d±¿yæ w górê.
Je¶li dusza po ¶mierci cia³a nie mo¿e wej¶æ w wy¿sze sfery, a
wiêc na wy¿sze niwy za¶wiatów poniewa¿ jest obci±¿ona ciê¿arem grzechu, to ma ona
mo¿liwo¶æ powrócenia jako cz³owiek z konkretnymi zadaniami do nauczenia siê na
swojej drodze ¿ycia.
Ziemia jest wiêc szko³± ¿ycia dla ¿ebraków i królów. Dla ciebie
i tak¿e dla mnie, dla ka¿dego cz³owieka. Ten, kto wie o reinkarnacji, pojmuje te¿
coraz bardziej ³askê Boga, która wspiera wêdrowca do odwiecznej ojczyzny w uwalnianiu
siê od grzechów. Reinkarnacja pomaga nam te¿ w g³êbi poj±æ, ¿e Bóg nie jest
Bogiem karz±cym, ale Bogiem ³aski, dobroci, mi³o¶ci i pomocy. Reinkarnacja wskazuje
nam te¿ prawid³owo¶ci siewu i zbioru, które mówi±: to, co siejemy, bêdziemy te¿
zbieraæ. Ukazuje nam te¿ jednak, ¿e nie istnieje miejsce zwane piek³em czy ogniem
piekielnym, gdy¿ mo¿emy przyj¶æ z powrotem, ¿eby oczy¶ciæ to, czym obci±¿y³a
siê nasza dusza i przez co - jak w obrazie balonu - nie mo¿e pój¶æ wy¿ej, a wiêc
staæ siê woln±.
Prawid³owo¶æ "co cz³owiek sieje, to zbierze" oznacza miêdzy
innymi, ¿e sami stwarzamy nasze piek³o lub ogieñ piekielny. Piek³o i piekielny ogieñ
s± stanami ¶wiadomo¶ci w nas. Przez odpowiedni, piekielny siew, np. przez nienawistne,
zazdrosne, ¿±dne zemsty my¶lenie i postêpowanie, przez z³o¶liwe mówienie i
czynienie stwarzamy sobie stan, który mo¿e byæ piek³em. Kiedy zbieramy wtedy to, co
posiali¶my, to mog± to byæ mêki piekielne jak: choroba, ból, cierpienie, bieda i
wiele wiêcej. Wtedy mamy - w formie znoszenia - "piek³o" lub "ogieñ piekielny"
na ziemi. W nas samych jest miejsce nieba lub piek³a.
Ka¿dy ma wiêc swoje ziarno i swoje plewy. Plewami s± grzechy,
obci±¿enia. Dobrym ziarnem jest uwalnianie siê od grzechu, droga do niebios. W ten
sposób pojedynczy cz³owiek jest orygina³em zale¿nie od swego siewu. Orygina³ jest
jedyny w swoim rodzaju, a tak¿e to, co kszta³tuje orygina³, to co oryginalne, jego
"osobowo¶æ".
¯aden cz³owiek nie jest identyczny z drugim. Jednakowe nie s± te¿
grzechy jednego i drugiego. Je¶li nawet s±dzimy, ¿e dwóch ludzi ma identyczny sposób
my¶lenia i ¿ycia, to to co le¿y ka¿dorazowo w ich uczuciach i odczuciach, w ich
my¶lach, s³owach i czynach, jednak ich ró¿ni. Zawarto¶æ tego, co my¶limy i czynimy,
jest decyduj±ca i to ona kszta³tuje charakter cz³owieka, jego ¿yciowe przyzwyczajenia
i styl ¿ycia.
Ostatecznie nasze czucie, odczuwanie, my¶lenie, mówienie i czynienie
tworz± nasze zachowanie. Tak tworzymy nasze przyzwyczajenia. Z tego rodzi siê wygl±d
naszego cia³a. Jeste¶my wiêc naznaczeni. Znak przyjmujemy sami z zawarto¶ci tego, co
przyjmuje piêæ naszych zmys³ów: wzroku, s³uchu, wêchu, smaku i dotyku. Te komponenty
doznawania, które wp³ywaj± na nasze czucie, odczuwanie, my¶lenie, mówienie i
postêpowanie, a tak¿e które s± przez to kszta³towane, mo¿na porównaæ z
przeró¿nymi pêdzlami umoczonymi w ró¿nych farbach, które maluj± nasze cia³o i
kszta³tuj± nasze zachowanie. Odpowiedni do tego jest te¿ potem nasz los.
Zwyk³y cz³owiek:
A wiêc wszyscy
ludzie s± ró¿ni i wed³ug tego, co wcze¶niej wyja¶ni³a¶, ró¿ny musi byæ te¿ los
ka¿dego cz³owieka. A propos losu: kiedy o tym my¶lê, czujê siê ju¿ ca³kiem
inaczej.
Proroku, wyja¶nij mi proszê jeszcze raz ³askê Boga.
Odpowied¼ proroka:
Chêtnie! £aska
oznacza: we w³a¶ciwym czasie otrzymujesz ³askê jako pomoc, zanim jedna z twoich wielu
przyczyn zacznie dzia³aæ, zanim wiêc twój siew uderzy w ciebie jako zbiór w postaci
ciosu losu. £aska jest si³± do po¿a³owania za swoje grzechy i oczyszczenia ich -
oczywi¶cie tylko wtedy, gdy tego chcesz. Decyduj±ce jest, ¿e ty tego chcesz. Do tego
Jezus powiedzia³ mniej wiêcej tak: Pro¶cie, a bêdzie wam dane; szukajcie, a
znajdziecie; pukajcie, a otworz± wam.
Je¶li nie prosimy o wsparcie i pomoc w rozpoznawaniu i usuwaniu
naszych grzechów, to chcemy grzeszyæ dalej. Kto ma nam zabraæ nasze grzechy, je¶li
chcemy grzeszyæ? Czy ³aska ma nas zmusiæ, ¿eby¶my wiêcej nie grzeszyli? Od nas
samych zale¿y wiêc, czy ³aska Boga mo¿e dzia³aæ czy nie. Czy bêdziesz anga¿owa³
swoj± energiê, gdy wiesz, ¿e twój bli¼ni nie chce pomocy, ¿e chce on dalej
postêpowaæ tak, jak postêpowa³? Nasz los le¿y w naszych rêkach.
Zwyk³y cz³owiek:
Proroku, nie
mogê tego tak bez niczego prze³kn±æ. Nie chcê wierzyæ w to, co mówisz, je¶li nawet
wydaje mi siê to logiczne. Nagle nie poznajê ju¿ siebie. To, co mówisz o Bogu - to nie
jest ju¿ ten Bóg, którego znam ze szko³y, z lekcji religii. Mo¿e istnieæ tylko jeden
rodzaj Boga. Który jest prawdziwy? W co nale¿y wiêc jeszcze wierzyæ?
Odpowied¼ proroka:
Z wiar± jest
pewien problem, gdy¿ ona - jak ju¿ mówi³am - nie jest do udowodnienia. Nikt inny nie
da ci dowodu na to, co jest prawdziwe. Tylko ty sam mo¿esz przekonaæ siê o prawdzie
stopniowo, powierzaj±c siê Bogu.
Zwyk³y cz³owiek:
Jak. Czy masz
jak±¶ receptê?
Prorok:
Nie mam recepty,
ale mogê ci powiedzieæ, jak ja mog³am i mogê doznaæ Boga.
Jakie¶ dwadzie¶cia piêæ lat temu nie by³am jeszcze narzêdziem
Ducha Bo¿ego, ale po ciê¿kim ciosie losu zaczê³am stawiaæ pytania Bogu instytucji
katolickiej, o którym wiedzia³am - jak wielu katolików - ¿e jest On gdzie¶ nad
chmurami w niebie i rozdziela dobroæ, mi³o¶æ i karê. Moje pytania brzmia³y mniej
wiêcej tak: Czy Bóg w ogóle istnieje? Je¶li tak, to gdzie jest? Czy jest ¿ycie po
¶mierci? Je¶li tak - zastanawia³am siê, to musi byæ nadrzêdna istota, która jest
¿yciem, równie¿ tak zwanego martwego. Gdzie s± nasi zmarli krewni? Je¶li istniej±
za¶wiaty, gdzie s± np. "biedne dusze"? Gdzie ja siê znajdê, kiedy umrê?
Nadal stawia³am - na pocz±tku w niewiadome - pytania do Boga, które
brzmia³y mniej wiêcej tak: Czy mo¿esz mnie us³yszeæ? Czy mo¿esz mnie zrozumieæ? Czy
przyjmujesz w ogóle grzeszników? Czy op³aca siê modliæ, skoro jeste¶ tak daleko? Czy
mo¿esz i czy w ogóle chcesz s³yszeæ modlitwy ludzi, czy mo¿e nie masz czasu, bo
jeste¶ zajêty zapisywaniem plusów i minusów pojedynczych osób w Twoich ksiêgach?
Dlaczego karzesz niewinnych i zabierasz z ziemi dzieci i ludzi w kwiecie wieku? Dlaczego
dopuszczasz tyle cierpienia, tak¿e wobec zwierz±t? Mo¿e w ogóle nie istniejesz?
Dlaczego ukrywasz siê przed nami, lud¼mi? Dlaczego mówi siê o Tobie, o Bogu, ¿e
jeste¶ Ojcem wszystkich ludzi? Dobry Ojciec troszczy siê o swoje dzieci, a ty przecie¿
zaniedbujesz wielu ludzi i zabijasz ich, gdy s± jeszcze m³odzi. Têskniê do
sprawiedliwego Boga, który ma byæ moim Ojcem. Z jednej strony chcia³abym wierzyæ, ¿e
istniejesz, ale kiedy widzê cierpienie ludzi nie mogê w to wierzyæ. Czy wszyscy ludzie
musz± robiæ z Tob± takie ceregiele, jak katoliccy kap³ani, ¿eby nastroiæ Ciê
³askawie? Do tego nie mam si³ i chêci; muszê Ciê wiêc zostawiæ.
Nagle przysz³a my¶l: sprawdzê, czy istnieje Bóg, który bêdzie dla
mnie ³askawy nawet wtedy, gdy nie bêdê robi³a takich ceregieli. Krótko potem kto¶
podarowa³ mi ksi±¿kê i powiedzia³: ty szukasz Boga. Mo¿e znajdziesz tu kilka
punktów zaczepienia. Tre¶æ ksi±¿ki wydawa³a mi siê logiczna. Nastêpnym krokiem
by³o to, ¿e otworzy³am Bibliê w ciemno i znalaz³am u Mateusza Kazanie na Górze.
Przeczyta³am je i pomy¶la³am: a wiêc to chce mi powiedzieæ Jezus. Wci±¿ na nowo
bra³am kilka wypowiedzi z Jego Kazania na Górze i rozmy¶la³am na ich temat.
Zdumiewaj±ce - coraz bardziej siê wycisza³am. Gniewne my¶li przeciw Bogu odp³ynê³y
i wypowiedzi z Kazania na Górze wydawa³y mi siê coraz bardziej logiczne. I jak grom z
jasnego nieba przysz³a my¶l: mo¿e jednak powinnam siê modliæ. Zaczê³am siê
modliæ, ale nie sz³o mi zbyt dobrze. Wci±¿ na nowo wyp³ywa³ we mnie obraz Boga,
który siedzi gdzie¶ na tronie. Wci±¿ na nowo przychodzi³y te¿ jednak my¶li na temat
wypowiedzi Kazania na Górze. Przesta³am be³kotaæ swoje modlitwy i pomy¶la³am: takich
modlitw Bóg z pewno¶ci± nie mo¿e wys³uchaæ. To by³o tylko paplanie.
Znów zajmowa³y mnie my¶li o Bogu. Nagle pomy¶la³am: On nie mo¿e
byæ tak odleg³y. Je¶li jest Ojcem wszystkich ludzi, to jest te¿ m o i m Ojcem. M±dry
Bóg nie mo¿e byæ tak odleg³y, a wiêc musi s³yszeæ moje modlitwy. Znalaz³am sobie
cichy k±t w domu i próbowa³am teraz modliæ siê w koncentracji. Nagle zauwa¿y³am,
¿e przez modlitwê stawa³am siê spokojniejsza, bardziej rozlu¼niona. By³o tak, jakbym
otrzyma³a odpowied¼ od Boga. Ten spokój i to opanowanie dobrze robi³y mojemu
zranionemu, szukaj±cemu sercu, które by³o drêczone kolejnymi ciosami losu.
Wci±¿ na nowo szuka³am modlitwy. Nagle rozpozna³am, ¿e moje
modlitwy zupe³nie siê zmieni³y. Ju¿ nie wypowiada³am oczekiwañ, ale zaczê³am
swobodnie rozmawiaæ z Bogiem w modlitwie. Np.: Je¶li jeste¶ moim Ojcem, to chcê w
pe³nym zaufaniu przyj¶æ do Ciebie i powiedzieæ Ci, ¿e boli mnie serce, gdy¿
straci³am ukochanego cz³owieka. Proszê Ciê, chroñ duszê w Twojej dobroci, mi³o¶ci
i mi³osierdziu. Nagle zwróci³am uwagê - jak mogê siê tak modliæ, sk±d to
przychodzi, kto podpowiada mi takie modlitwy? Do tej pory zna³am tylko modlitwy odmawiane
przez kap³anów lub te ze ¶piewników ko¶cielnych.
Coraz bardziej ci±gnê³o mnie do mojego k±cika, do modlitwy. I
wci±¿ po modlitwie by³am wzmocniona, radosna, weso³a, pe³na nadziei. My¶la³am: to
mog³aby byæ odpowied¼ Boga. By³am coraz odwa¿niejsza i mówi³am do Boga jako do
Ojca. Jako dziecko przychodzi³am do Niego w modlitwie, sk³ada³am Mu wszystko, co mnie
uciska³o, ale mówi³am te¿, co mnie ucieszy³o, lub co mnie poruszy³o i zdenerwowa³o.
Po modlitwie mia³am uczucie, ¿e nie powinnam siê denerwowaæ, nie powinnam mieæ
sprzecznych z Prawem my¶li i znów zaczyna³am siê modliæ i mówi³am: Panie, chcê
siê Tobie powierzyæ. To jest takie trudne. Nagle zauwa¿y³am, ¿e to jest trudne tylko
dlatego, ¿e Mu nie ufam, bo nie darujê Bogu mojego zaufania, ale chcê sprawdziæ Jego,
Boga, czy w ogóle istnieje.
Teraz pomy¶la³am sobie: Te zbyt ludzkie my¶li zw±tpienia, troski,
k³opotów, my¶li przeciw bli¼niemu oddam Bogu. Uczyni³am to w modlitwie i poczu³am
si³ê. Po modlitwie te my¶li by³y jakby zmazane. Czu³am si³ê w sobie i
przeczuwa³am, czym jest zaufanie. Co to znaczy przyj¶æ jako dziecko do Boga, do
odwiecznego Ojca i z³o¿yæ wszystko w Jego rêce. Wci±¿, wci±¿ na nowo tak
czyni³am. Zaufanie do Boga, odwiecznego Ojca, ros³o i w koñcu zaczê³o p³on±æ
malutkie ¶wiate³ko mi³o¶ci do Boga; to by³a mi³o¶æ do Ojca, który nape³nia³
mnie spokojem, który mi pomaga³ w okazaniu Mu zaufania, który stopniowo pomaga³ mi
uwierzyæ w Niego.
Nagle zaczê³am siê cieszyæ i rado¶æ wp³ynê³a do mojego serca.
Czu³am, ¿e jest Bóg, który mnie s³yszy, jest Bóg, który mnie rozumie i jest Bóg,
który mi pomaga. Moje modlitwy stawa³y siê coraz bardziej wewnêtrzne i g³êbokie, a
moje ¿ycie zmienia³o siê. Wci±¿ na nowo bra³am Kazanie na Górze w rêkê i
czyta³am, np.: Co chcesz, aby ci inni uczynili, najpierw uczyñ im. Z czego wynika: Czego
nie chcesz, aby tobie czyniono, tego nie czyñ innym. To by³o trudne, ale próbowa³am
tego w zaufaniu wobec Boga. Zawsze wtedy, gdy mi siê poszczê¶ci³o czu³am rado¶æ i
wdziêczno¶æ do Boga. Czu³am, ¿e stajê siê coraz bardziej wolna i mniej obci±¿ona.
Wkrótce moim ca³ym d±¿eniem by³o znów modliæ siê do Niego. Zbli¿yæ siê do Niego
w modlitwie.
Drogi bracie, tak do¶wiadczy³am, ¿e istnieje bliski Bóg, Bóg
mi³o¶ci, Ojciec, do którego wszyscy mo¿emy przyj¶æ. On nie bêdzie zawsze czyni³
tego, czego sobie ¿yczymy. On postêpuje wed³ug swojego sprawiedliwego i ¶wiêtego
prawa mi³o¶ci.
Po piêciu latach pop³ynê³o przeze mnie s³owo Bo¿e, a wiêc boski
proroczy Duch. Od dwudziestu dwóch lat Bóg nazywa mnie swoj± prorokini±, a ja siebie
Jego dzieckiem. Kocham Boga mojego Ojca. Wiem, ¿e On nie chce ceremonii, pozbawionych
sensu zewnêtrznych form i dogmatów. On pragnie pe³nego zaufania serca swojego dziecka,
tego ¿eby¶my przyszli do Niego w rado¶ci i cierpieniu, ¿eby¶my krok po kroku
wype³niali Jego ¶wiête Przykazania i Kazanie na Górze. Kiedy wiêc pop³ynê³o przeze
mnie prorocze s³owo, dowiedzia³am siê przez mowê serca: Kroki do modlitwy i
do¶wiadczenia przed i po modlitwie - spokój, odprê¿enie, rosn±ce zaufanie do Boga,
wewnêtrzna rado¶æ i nadzieja i ¿e Bóg jest Bogiem bliskim, pomoc± w wyj¶ciu z
w±tpliwo¶ci, k³opotów i trosk, ma³e ¶wiate³ko mi³o¶ci, które nagle rozpali³o
siê dla Boga i wiele wiêcej - to by³y pierwsze do¶wiadczenia w doznawaniu Boga. W
dalszym przebiegu dwudziestu dwóch lat czu³am wtedy jak moja dusza zanurza³a siê w
strumieñ ¿ycia, którym jest Bóg i jak coraz silniejsza stawa³a siê komunikacja z
Bogiem. Po dwudziestu dwóch latach jestem w sta³ej komunikacji z Duchem Bo¿ym w sednie
mojej duszy. To jest mowa serca, która mówi do mnie i przeze mnie, to jest Bóg,
nieskoñczona mi³o¶æ.
Ze stopniowych ma³ych doznañ Boga powsta³ pe³en têsknoty strumieñ
komunikacji z Tym, który w najmniejszych do¶wiadczeniach Boga pozwoli³ mi zasmakowaæ,
co to znaczy byæ z Nim ¶wiadomie w komunikacji i doznaæ, jak to jest, kiedy dusza
zanurzona jest w potê¿nym wszechstrumieniu, w BOGU. To jest podobnie jak z ryb±, która
przebywa w swoim ¶rodowisku, w wodzie i tam czuje siê bezpieczna.
Do¶wiadczy³am, tak jak do¶wiadcza tego wielu moich braci i sióstr
na wewnêtrznej drodze, która nauczana jest w ¯yciu Uniwersalnym, co to znaczy dla
cz³owieka wydobyæ siê z w±tpliwo¶ci, strachów, k³opotów, ciosów losu i powierzyæ
siê Temu, który sam jest ³ask± i pomoc± i który jest Jedynym, który mo¿e nas
uczyniæ radosnymi i szczê¶liwymi i daje nam poznaæ w najmniejszych do¶wiadczeniach
Boga, co to znaczy coraz bardziej zbli¿aæ siê do Niego. To oczywi¶cie zak³ada
konieczno¶æ tego, ¿e na pocz±tku trzeba skonfrontowaæ siê ze swoim ziemskim bytem w
pytaniu: Czy chcê zostaæ taki, jaki jestem, czy te¿ wolê osi±gn±æ wy¿sze
etyczno-moralne warto¶ci? Czy w ogóle chcê sobie postawiæ cel zbli¿enia siê do Boga?
Je¶li tak, to na pocz±tek jest przede mn± walka z samym sob± i rozstanie siê z
w³asnym napêcznia³ym ego, które stawia siebie ponad innych i wszystko wie lepiej,
nawet lepiej ni¿ Bóg.
Drogi bracie, to co przedstawi³am nie jest ¿adn± recept± - mo¿e
pomoc± dla ciebie, a mo¿e te¿ pomoc± dla wielu, którzy przeczytaj± ten ma³y zeszyt,
"Proroka".
Zwyk³y cz³owiek:
Czy mogê to
wypróbowaæ? Czy powinienem wypróbowaæ Boga?
Odpowied¼ proroka:
Wiesz, ¿e nie
misjonujê. Je¶li chcesz, mo¿esz uczyniæ podobnie, aby odczuæ, ¿e Bóg jest ca³kiem
bliski tobie i nam wszystkim.
Zwyk³y cz³owiek:
Czy stanê siê
wtedy prorokiem?
Odpowied¼ proroka:
Prorokiem nie
mo¿na siê staæ. U podstaw proroctwa le¿y polecenie z góry, a wiêc od Boga. Kiedy
przychodzi czas dla urzêdu proroka, wtedy Bóg przygotowuje cz³owieka do urzêdu
proroka. Podobnie jak ja zosta³am przygotowana przez cios losu i prowadzenie do
prawdziwego Boga, tak dzia³o siê z wszystkimi prorokami. W duszy przysz³ego proroka
le¿y zlecenie od Boga bycia jako cz³owiek prorokiem. Kiedy przychodzi czas, Bóg
powo³uje cz³owieka do urzêdu proroka. Bóg zna wiele dróg do obudzenia proroczego
cz³owieka, którego dusza niesie polecenie dla urzêdu proroka. W moim przypadku najpierw
przyszed³ cios losu, a potem nast±pi³o bez mojego ¶wiadomego wówczas udzia³u piêæ
lat przygotowania do urzêdu proroka. Mia³am oko³o czterdziestu lat, kiedy Bóg
powo³a³ mnie na proroka.
Tak jak powiedzia³am, nikt nie mo¿e staæ siê sam z siebie
prorokiem. Wielu s±dzi, z pewno¶ci± tak¿e ty, ¿e urz±d proroka - chcia³abym
powiedzieæ: jarzmo proroka - to co¶, do czego warto by³o d±¿yæ. Mogê ci powiedzieæ
tylko z mojego do¶wiadczenia: to nie jest naprawdê warte d±¿enia, gdy¿ prorok w
zakresie swojej misji nie ma wolno¶ci. On musi wype³niæ urz±d proroka, gdy¿ to le¿y
w jego duszy. Przez to jest jak gdyby wiê¼niem Boga.
Drogi bracie, mo¿esz mi wierzyæ, ¿e ju¿ czêsto chcia³am porzuciæ
urz±d proroka. On, wielki Bóg, wci±¿ na nowo mnie chwyta³, a ja muszê przyznaæ, ¿e
pozwala³am siê schwytaæ. Spytasz: dlaczego, skoro urz±d proroka jest jarzmem? Nie
mogê ci tego powiedzieæ. W duszy proroka le¿y gotowo¶æ do ponoszenia ofiar, chêæ
ofiarowania siê, oddanie siê Bogu, który wci±¿ na nowo przezwyciê¿a proroka,
cz³owieka i jednocze¶nie wciska go w swoje jarzmo - robienie tego, co jest wol± Boga.
Gdy czyta siê historiê proroków Starego Testamentu, stwierdza siê, ¿e wszyscy z
powodu swojej boskiej misji niewypowiedzianie cierpieli. Niejeden z proroków zwraca³
siê przeciw Bogu - a mimo to wraca³ z powrotem i na nowo wchodzi³ w jarzmo proroka, aby
czyniæ to, co jest wol± Boga.
Kiedy spogl±dam na te dwadzie¶cia dwa lata, podczas których by³am w
jarzmie proroka, muszê spytaæ siebie, cz³owieka: Jak to przetrwa³a¶? Literalnie
przesz³am przez "piek³o", które stworzyli mi moi bli¼ni i czê¶ciowo wci±¿
jeszcze stwarzaj±. Dzia³o siê ze mn± tak, jak z drêczonym zwierzêciem, które jest w
rêkach cz³owieka i w koñcu nie mo¿e przerwaæ pasma udrêk, gdy¿ ludzie tego nie
chc±. Musia³am np. doznaæ, jak ludzie, którzy dali Bogu najwiêksze przyrzeczenie,
odk³adali je znowu bez wyrzutów sumienia, gdy jeden lub kilku z ich bli¼nich napominali
ich z powodu niestosownego zachowania, albo przypominali im o przyrzeczeniu wobec Boga
dotycz±cym pojednania z bli¼nim i utrzymywania pokoju. Albo to, ¿e tak zwani ko¶cielni
odpowiedzialni za oczernianie innowierców dyskryminowali nas, prachrze¶cijan, ³±cznie
z moj± osob± i oczerniali i rozpowszechniali najgorsze k³amstwa o dziele Chrystusa i o
mnie, co nadal dzieje siê dzisiaj. Dlaczego? Wiem to dobrze: Nie chodzi tu tylko o mnie,
o moj± osobê - chodzi o to, ¿eby publicznie zdyskredytowaæ wszystkich tych, którzy
podjêli siê urzeczywistniania Kazania na Górze i w rezultacie tak¿e zrehabilitowania
na ca³ym ¶wiecie Chrystusa, w którego imieniu w minionych stuleciach uczyniono tak
wiele hañbi±cych rzeczy.
Wci±¿ i wci±¿ na nowo podnosi³am siê, otrz±sa³am z najgorszych
oczernieñ i dyskryminacji i kierowa³am siê do Boga wypowiadaj±c zdanie, którego
trzyma³am siê dwadzie¶cia dwa lata: "O Bo¿e i Panie nie pozostawiê Ciê, gdy¿ Ty
mnie b³ogos³awisz!"
Drogi bracie nie wierz, ¿e inkwizycja i ¶redniowiecze nale¿± do
przesz³o¶ci. Dzisiaj mamy nowoczesn± inkwizycjê. W ¶redniowieczu ludzie byli
oczerniani, twierdzono, ¿e s± czarownicami lub heretykami i wielu z nich na oczach
tysiêcy ludzi zosta³o spalonych na stosach. W ci±gu minionych dwudziestu dwu lat
kr±¿y³y na temat dzie³a Chrystusa Bo¿ego i o mnie jako widocznej tarczy wszelkie
mo¿liwe k³amstwa; byli¶my oczerniani i pozbawiani prawa do szacunku. Na oczach wielu
milionów Niemców by³am postawiona w radiu i w telewizji pod prêgierzem i obrzucona
brudem, który jest w³a¶ciwy tym, którzy chcieli mnie przez to maltretowaæ. Mieli oni
i maj± dobr± broñ w rêkach, gdy¿ ich k³amstwa, oczernianie, dyskryminacja i
pogardzanie by³y i s± im odpuszczane w niemieckich s±dach jako tak zwane wyra¿anie
w³asnych pogl±dów, a wiêc zarazem zosta³o im to dane do rêki, ¿eby mogli
systematycznie i celowo obrzucaæ brudem dzie³o Boga i mnie.
Zwyk³y cz³owiek:
Jak znosisz to
wszystko?
Odpowied¼ proroka:
Tak jak Jezus
powiedzia³ mniej wiêcej: Prze¶ladowali Mnie i tak bêd± prze¶ladowaæ i was.
W³a¶nie to, ¿e dzie³o i ludzie, którzy s± prachrze¶cijanami ³±cznie z moj±
osob±, s± tak prze¶ladowani i dyskryminowani jest znakiem, ¿e bierzemy na powa¿nie
s³owa Jezusa, z czego wynika, ¿e Bóg jest z nami. Pomog³a mi wiedza o reinkarnacji,
gdy¿ podobnie jak dwa tysi±ce lat temu zachowywali siê w stosunku do Jezusa faryzeusze
i uczeni w Pi¶mie, a potem Neron, cesarz Rzymu, który rzuca³ pierwszych chrze¶cijan
lwom na po¿arcie, podobnie dzia³o siê te¿ pod przykrywk± "Chrystus" w
¶redniowieczu w wyprawach krzy¿owych i w os³abionej formie dzieje siê do dzisiejszego
dnia. Za czasów Nerona by³y cyrki, dzi¶ jest to forum radia, telewizji i prasy. Nie
jest siê zabijanym, ale piêtnowanym jako trêdowaty w spo³eczeñstwie.
W Duchu Bo¿ym dwa tysi±ce lat to nie wiêcej ni¿ dzieñ. Czym s±
dwa tysi±ce lat w obliczu reinkarnacji! Je¶li ci sami przychodzili dziesiêæ czy
dwadzie¶cia razy z tymi samymi obci±¿eniami, to wcale jeszcze nie znaczy, ¿e za
dwudziestym pierwszym razem zmienili by siê na lepsze. Nie chcê wyrokowaæ, ale wygl±da
na to, ¿e ci, którzy blisko dwa tysi±ce lat temu rozprzestrzeniali k³amstwa o Jezusie,
Chrystusie, oczerniali Go i wyszydzali, którzy prze¶ladowali i rzucali lwom pierwszych
chrze¶cijan, którzy w ¶redniowieczu zajmowali siê piêtnowaniem innych i popierali
wyprawy krzy¿owe, wystêpuj± dzi¶ znów jako ludzie, ¿eby kontynuowaæ swoje dzie³o
przeciw dzie³u Boga i przeciw wszystkim ludziom, którzy d±¿± do tego, by czyniæ
kroki do Chrystusa.
Gdybym pozosta³a np. gospodyni± domow± i odrzuci³a urz±d proroka,
a wiêc gdybym nie pozwoli³a przemawiaæ przeze mnie Duchowi Chrystusa Bo¿emu,
szczególnie publicznie, to nie prze¶ladowa³by mnie i nie dyskryminowa³ jako gospodyni
domowej, ¿aden odpowiedzialny od spraw sekt, nikt nie rozpowszechnia³by o mnie k³amstw.
Ale poniewa¿ czyni³am i czyniê to, czego chce Bóg - mianowicie, ¿ebym by³a Jego
instrumentem - spotyka mnie to wszystko. Je¶li dok³adniej przyjrzysz siê ca³emu,
skierowanemu na mnie potencja³owi ataku k³amstw, dyskryminacji, o¶mieszania, to
przekonasz siê, ¿e nie jest atakowana kobieta, ale proroczy Duch, który wzywa ludzi,
¿eby zawarli miêdzy sob± pokój, utrzymali pokój i mierzyli swoje negatywne my¶lenie,
mówienie i postêpowanie przykazaniami i sprawdzali, czy odpowiada to nauce Jezusa.
Poniewa¿ Jezus, Chrystus, ponownie mówi dzisiaj przeciw ko¶cielno-instytucjonalnym
ceremoniom, nie mo¿e byæ wed³ug ko¶cielnych wyobra¿eñ objawiaj±cym siê Chrystusem
Bo¿ym. Gdyby potwierdzili to, to straciliby pracê papie¿, kardyna³owie, biskupi,
proboszcze i ksiê¿a. Wtedy jednak te¿ lepiej sta³oby pañstwo ze swoimi wp³ywami z
podatków, gdy¿ odpad³yby subwencje na rzecz instytucji ko¶cielnych, wysokie pañstwowe
zarobki kardyna³ów i biskupów, a ko¶cielny wierny uwiêziony przez rzekome wieczne
potêpienie cz³owiek, móg³by odetchn±æ w ¶wiadomo¶ci: Bóg jest wszechobecny, a
Jego wielka mi³o¶æ do wszystkich ludzie jest Jego ³ask± a wiêc Jego pomoc±.
Upad³aby obawa przed karz±cym Bogiem i niejeden podniós³by siê przez stopniowe
spe³nianie przykazañ Boga i Kazania na Górze i wst±pi³by w ¶lady Jezusa, Chrystusa,
bez ceremonii, a jedynie przez mi³o¶æ do Boga, naszego odwiecznego Ojca.
To nie by³ mój cz³owiek ani ludzkie intencje, ale moja dusza, która
kaza³a mi wci±¿ na nowo wstawaæ, ¿eby pozwoliæ siê na nowo postawiæ pod
prêgierzem. Wiem jedno: Kocham Boga, twojego, mojego i naszego wspólnego Ojca z ca³ego
serca, z ca³ej duszy, ze wszystkich swoich si³ i dlatego kocham te¿ swoich bli¼nich.
To wci±¿ na nowo podnosi³o mnie, ¿eby i¶æ do moich wspó³braci i byæ z nimi. Przy
tym np. w Gminie Przemierza Nowa Jerozolima naprawdê byli nie tylko mocni charakterem
bracia i siostry, którzy zachowywali wierno¶æ Chrystusowi; byli tam nawet Judasze,
którzy tylko jeszcze nie wrzucili do ¶wi±tyni swoich srebrników.
Chrystus nie mo¿e siê wiêc zdaæ na wszystkich, którzy powiedzieli
Bogu "tak". Mo¿esz mi wierzyæ, ¿e tacy s³abi charakterem ludzie uczynili moje
¿ycie niewypowiedzianie ciê¿kim.
Istniej± te¿ jednak inni, którzy wykuli swój charakter ze stali
przez to, ¿e swoje grzechy - które s± w³a¶nie brakiem charakteru - oczy¶cili z
pomoc± Chrystusa, naszego Zbawiciela i po¿a³owali za nie, a poniewa¿ nie czynili
wiêcej nic podobnego, stali siê wiernymi na¶ladowcami Jezusa, Chrystusa. ¯aden
cz³owiek nie jest doskona³y. Ten jednak, kto buduje swoj± wiarê na zaufaniu do Boga,
osi±ga wewnêtrzne do¶wiadczenie i przez to ¶wiadomo¶æ, ¿e Bóg jest bliski nam
wszystkim i nas kocha. W³a¶nie to boskie do¶wiadczenie pomaga nam wyrosn±æ ze ¶lepej
wiary w zaufanie, a potem w wiedzê, ¿e Bóg, Mi³o¶æ jest przy nas i chce nam
towarzyszyæ, o ile my tego chcemy. Ten, kto wyku³ na stal swój charakter, nie bêdzie
ju¿ rozpowszechnia³ k³amstw o swoim bli¼nim, nie bêdzie go oczernia³ ani
dyskryminowa³. Nie stanie siê te¿ Judaszem ani szanta¿yst±.
Zwyk³y cz³owiek:
Tak powoli
rozumiem was - a tak¿e ciebie - coraz lepiej. Jak wy, prachrze¶cijanie, zachowujecie
siê, gdy opuszczaj± was wasi bli¼ni, którzy nazywali siebie prachrze¶cijanami?
Prorok:
Wspólnota
prachrze¶cijan nie wi±¿e.
Szanujemy wolno¶æ ka¿dego z osobna. Tak¿e wtedy, gdy niektórzy
staj± siê "informatorami" ko¶cielnych odpowiedzialnych do oczerniania mniejszo¶ci.
W naszej wspólnocie nie dokonujemy przymusowego chrztu. Jezus z Nazaretu uczy³ nas mniej
wiêcej tak: Najpierw nauczajcie, a potem chrzcijcie. Co znaczy: Je¶li cz³owiek
wype³nia krok po kroku przykazania Boga, Kazanie na Górze, to zanurza siê w strumieñ
¶wiêtego Ducha i przez to jest duchowo rozbudzonym, a wiêc jest ochrzczony ogniem
¦wiêtego Ducha. Chrzest niemowl±t, to chrzest wodny. Woda pozostaje tylko wod± ziemi,
nawet gdy jest trzykrotnie b³ogos³awiona czy po¶wiêcona przez rêce kap³ana, które
s± tak samo splamione, jak rêce ka¿dego innego obywatela.
Prachrze¶cijanie pozostawiaj± ka¿demu wolno¶æ. Kto przychodzi do
nas ze szczerego serca jest serdecznie witany. Ten, kto odchodzi nie jest zatrzymywany.
Zwyk³y cz³owiek:
Gmina Przymierza
Nowa Jerozolima, to przecie¿ prachrze¶cijanie w ¯yciu Uniwersalnym. Wci±¿ s³yszy
siê, ¿e macie takie specyficzne, dziwne podej¶cie do ma³¿eñstwa i partnerstwa. Jak to jest? Czy
mo¿esz równie¿ na to daæ mi odpowied¼?
Prorok:
Dlaczego nie?
Ma³¿eñstwo oznacza: dwoje ludzi przyrzeka sobie mi³o¶æ i
wierno¶æ. ¦lubuj± te¿, ¿e bêd± dobrymi rodzicami dla dzieci, które przyjd± na
¶wiat z ich ma³¿eñskiego po³±czenia. ¯e bêd± siê o nie troszczyæ i odpowiadaæ
za nie do ich dojrza³o¶ci. Je¿eli jednak spojrzymy na wiele ma³¿eñstw musimy
stwierdziæ, ¿e k³ótnie i spory zaczê³y siê ju¿ przed zawarciem zwi±zku. Wci±¿
trwa³y sprzeczki, a ma³¿eñstwo zosta³o zawarte w jakiej¶ bardziej harmonijnej fazie,
albo z nacisku odpowiedzialno¶ci, albo dlatego, ¿e dziecko by³o ju¿ w drodze.
Najpó¼niej po tak zwanym miesi±cu miodowym sp³ywa miód i zaczynaj± siê na nowo
przedma³¿eñskie niesnaski. Przez bliskie wspólne ¿ycie, przez k³opoty - byæ mo¿e
tak¿e finansowe - szykuje siê równie¿ kryzys, który kiedy¶ wybuchnie. W pierwszej
k³ótni idzie czêsto o nic nie znacz±ce rzeczy, gdy¿ jeden nie robi tego, czego
oczekuje od niego drugi. Za tym nastêpuj± wzajemne zarzuty, a potem wzajemne znudzenie,
kiedy jeden rozmawia z drugim ju¿ tylko wtedy, gdy co¶ musi byæ powiedziane. Je¶li z
tego ma³¿eñstwa rodz± siê dzieci, staj± siê one czêsto materia³em do rozmowy;
rozmawia siê o nich albo z nimi, ale ma³¿onkowie sami nie maj± sobie ju¿ wiele do
powiedzenia.
Gdy os³abnie si³a przyrzeczenia wzajemnej mi³o¶ci, dochowania
wierno¶ci, zaczyna siê czêsto kokietowanie innej kobiety lub innego mê¿czyzny.
Kokieteryjne spojrzenia przechodz± w zaloty, we flirt, a pó¼niej nawet w "przyja¼ñ
na koci± ³apê". Mê¿czyzna ma "przyjació³kê", kobieta "przyjaciela".
Cierpi± przez to dzieci. Stoi siê na przeciw siebie ju¿ tylko we wrogim nastawieniu.
Zap³on±³ nowy kryzys. Teraz chodzi o to, kto pierwszy zdradzi³ partnera. Je¶li jeden
z partnerów "wyjecha³" z tak zwanej obietnicy ma³¿eñskiej, to drugi u¿ywa
wszelkich ¶rodków i intryg, aby pochwyciæ znów tego, który zerwa³ ma³¿eñskie
wiêzy i przywi±zaæ go do siebie, gdy¿ ostatecznie jest siê ma³¿eñstwem, mimo ¿e
ju¿ przed jego zawarciem sprawy stawa³y czêsto na ostrzu no¿a. W innych przypadkach
jeden z partnerów siêga po alkohol, aby zapiæ swoj± troskê i swoje zwi±zanie. Znowu
inny rzuca siê w wir pracy, ¿eby nie przychodziæ zbyt wcze¶nie do domu. Istniej±
niezliczone przypadki odsuwania siê od siebie w ¿yciu z odpowiednimi konsekwencjami.
Cz³owiek jest pe³en inwencji, gdy chodzi o wywy¿szanie jego w³asnej
osoby, gdy chodzi o ukoronowanie jego ego. To mo¿e kosztowaæ ile chce - on zawsze
znajdzie winnego, ale nigdy nie uzna siebie za wspó³winnego. Czêsto jest obojêtne,
jakie ¶rodki siê stosuje - czy jako ¶rodek nacisku wykorzystuje siê fizyczne powaby,
czy piêkne oczy, czy dyskryminacjê i intrygi albo dziecko jako instrument szanta¿u -
wa¿ne jest, ¿e dostaje siê to, czego siê chce. Czym martwi siê wtedy cz³owiek,
obojêtnie czy chrze¶cijanin czy nie? Co obchodzi go, jakie jest zdanie Biblii na ten
temat? Co obchodzi go Bóg, kiedy krzyczy niezaspokojone pragnienie i ego? S³abszy zawsze
cierpi.
Niektórzy s±dz±, ¿e powinni okazywaæ przychylne nastawienie i
udawaæ, ¿e pozostaj± na w³a¶ciwych torach. Jak d³ugo to potrwa - potem wykoleja siê
poci±g z zarzutami, cudzo³óstwem i nienawi¶ci±. To nie dobro sprowadzi³o ich znowu
razem, to poci±g wype³niony po brzegi nieprzezwyciê¿onym, nigdy nie nasyconym ja,
który wypad³ z torów. Niektórzy s±dz±, ¿e musz± postawiæ go z powrotem na tory
bez opró¿nienia go. Poci±g z obci±¿eniami wje¿d¿a teraz na ¶lepy tor. W
przetaczaniu go tam i z powrotem dopasowano siê do siebie. S³abszy ustêpuje i robi to,
czego chce silniejszy. Po dziesi±tkach lat dopasowali siê do siebie, ka¿dy przej±³
programy drugiego, oboje stali siê "jednym cia³em". Wydaje im siê teraz, ¿e uda³o
im siê. Dobrze siê rozumiej±. Ich ma³¿eñstwo jest uratowane. Dlaczego ¿ar zgas³ i
wszystko zmieni³o siê w popió³? ¯ycie ostyg³o, a popio³y dobrze siê rozumiej±.
Z rêk± na sercu, ca³kiem szczerze - czy nie jest w wielu
ma³¿eñstwach podobnie, jak to opisa³am. Gdyby tak nie by³o, to nie by³oby tak wiele
rozwodów ani ¶lepych torów, gdzie ka¿dy czyni to, czego chce inny, gdy¿ przez manewry
dopasowali siê do siebie, stali siê j e d n y m programem, który nie jest jednak
chrze¶cijañski, ale "ma³¿eñski" - jeden spe³nia ¿yczenia drugiego.
Wielu nie opuszcza nadzieja na nastêpne lepsze ma³¿eñstwo.
Przecie¿ w koñcu musi znale¼æ siê "ta" lub "ten" w³a¶ciwy! Tak siê staje.
Kto¶ zakochuje siê na nowo. Wci±¿ na nowo wierzy, ¿e to bêdzie wielka mi³o¶æ, a¿
po krótkim czasie musi rozpoznaæ: To by³o znowu tylko pragnienie zbli¿enia.
Z takiego lasu, g±szczu pragnieñ zbli¿enia - czy nazwiemy je
"przyja¼ni±", partnerstwem czy ma³¿eñstwem - przysz³o do ¯ycia Uniwersalnego, a
nastêpnie do Gminy Przymierza Nowa Jerozolima wielu braci i sióstr. W Gminie ludzie
przyjêli za zadanie d±¿yæ do wy¿szych etycznych warto¶ci, równie¿ w ma³¿eñstwie
i partnerstwie, ¿eby ¿yæ wed³ug s³ów Jezusa: S³yszeli¶cie, ¿e powiedziano:
"Nie cudzo³ó¿", ale Ja powiadam wam: Kto patrzy na kobietê i jej po¿±da, ten
ju¿ rozbi³ ma³¿eñstwo w swoim sercu... To, co obowi±zuje mê¿czyznê, odnosi
siê te¿ naturalnie do kobiet.
Wkrótce potem niektórzy bracia i siostry zaczêli znowu praktykowaæ
to, co by³o tak powszechnie przyjête w ówczesnym spo³eczeñstwie. Nie ka¿dy trzyma³
siê swojego przyrzeczenia d±¿enia do wy¿szych etycznych i moralnych warto¶ci.
Zaczêto flirtowaæ z tym, kto akurat znajdowa³ w tym przyjemno¶æ albo je¼dziæ z nim
tu i tam, jakoby "tylko" w celu wype³nienia "polecenia z zak³adu" i, i, i...
Niektórzy orientowali siê bardziej na swoje rozrywkowe sk³onno¶ci, które mog³yby
byæ ewentualnie spe³nione przez kobietê lub mê¿czyznê, zamiast na d±¿enie do
boskich zasad Dziesiêciu Przykazañ i Kazania na Górze, co samemu i dobrowolnie siê
wybra³o.
Pragnienie zbli¿enia seksualnego, które prowadzi do wymiany
zwi±zków albo do flirtu z drug± osob±, nie stoi w prawie Bo¿ym. Nastêpstwem tego
by³o to, ¿e te stare obci±¿enia by³y wci±¿ na nowo poruszane w braciach i siostrach
Gminy Przymierza Nowa Jerozolima, którzy na powa¿nie brali naukê Jezusa - d±¿enie do
wy¿szych warto¶ci i idea³ów. Niektórzy z nich, którzy ¿yli w takim rozdwojeniu,
zastanowili siê i poprosili partnera o dystans - nie o rozstanie siê - ¿eby móc na
nowo siê zorientowaæ. Inni odsuwali siê od siebie na krótkich czas, ¿eby móc
przepracowaæ wniesione programy k³ótni. Boskie prawa s³u¿± ludziom dobrej woli. Inni
znów k³ócili siê w zwi±zku ma³¿eñskim nadal i trwa³o to tak d³ugo, a¿ nie mogli
d³u¿ej przebywaæ miêdzy chêtnymi braæmi i siostrami Gminy Przymierza Nowa
Jerozolima. Opuszczali oni wspólnotê. Inni znów utrzymywali k³ótnie w ma³¿eñstwie
i partnerstwie w granicach, ale za to wiêcej k³ócili siê z kolegami w pracy. W
nastêpstwie odbija³o siê to na niektórych zak³adach i pope³niane by³y b³êdy
du¿ej wagi. Ci, którzy trzymali siê Przykazañ Bo¿ych i nauk Chrystusa Bo¿ego
napominali sprawców. Zalecano im uporz±dkowaæ sytuacjê w ma³¿eñstwie, a wiêc
zamkn±æ j± wed³ug Przykazañ Boga i Kazania na Górze Jezusa. Je¿eli ma³¿eñska
sytuacja by³a bardzo zawik³ana i w zak³adzie pope³niane by³y dalsze du¿e b³êdy, na
bazie których wci±¿ na nowo trzeba by³o wracaæ do tej sytuacji, sprawcy odchodzili ze
wspólnoty. Inni znów chcieli utrzymaæ swoje dotychczasowe eskapady, jak to by³o
wszêdzie powszechnie przyjête, a niejeden za pomoc± dzieci szanta¿owa³ swojego
wspó³ma³¿onka, który stara³ siê braæ na powa¿nie naukê Jezusa.
¯eby¶ móg³ zobaczyæ, jakie b³êdne tendencje trzeba by³o
usun±æ w Gminie Przymierza Nowa Jerozolima, dam ci przyk³ad:
Przed wielu laty przysz³a do nas osoba bêd±ca na wysokim stanowisku,
¿eby z nami wspó³pracowaæ. Wkrótce okaza³o siê, ¿e mimo istniej±cego
ma³¿eñstwa pielêgnowane by³y zmieniaj±ce siê przyja¼nie. Sta³o siê wiadome, ¿e
w tej grze przechodzenia od ma³¿eñstwa do przyja¼ni i od przyja¼ni do ma³¿eñstwa
przysz³o na ¶wiat nie¶lubne dziecko. W tej karuzeli pragnieñ zbli¿enia zosta³o
sp³odzone drugie nie¶lubne dziecko. Pierwsze ma³¿eñstwo skoñczy³o siê rozwodem, a
ze zwi±zku, z którego zrodzi³y siê nie¶lubne dzieci zawi±za³o siê drugie
ma³¿eñstwo. Po nied³ugim czasie nowa "przyja¼ñ" wkroczy³a w drugie
ma³¿eñstwo. W trakcie tego ma³¿eñstwa z przyja¼ni± - co okaza³o siê po latach -
dochodzi³o do dalszych eskapad tej cudzo³o¿±cej osoby. To czy "znajomo¶ci"
koñczy³y siê ¶lubem czy nie, nie gra³o ¿adnej roli u obojga partnerów, gdy¿ oboje
nie przywi±zywali zbyt du¿ej wagi do wierno¶ci.
Kiedy to wszystko i wiele wiêcej sta³o siê stopniowo wiadome
prachrze¶cijanom, zamkniête zosta³y drzwi do Gminy Przymierza Nowa Jerozolima dla
takiego niemoralnego zachowania. Cz³onkowie Gminy postanowili równie¿ w tym wzglêdzie
konsekwentnie wstêpowaæ w ¶lady Jezusa Chrystusa i zachowywaæ zasady wierno¶ci,
szacunku i pokoju w ma³¿eñstwie i partnerstwie. Poniewa¿ w³a¶nie w stosunku
mê¿czyzna - kobieta, a co za tym idzie w ma³¿eñstwie i partnerstwie czynne s±
masywne wzory zachowania, a wiêc programy, które budowa³y siê i umacnia³y przez wiele
tysiêcy lat, trzeba wielkich starañ ka¿dego cz³owieka, ¿eby wyj¶æ z prastarych,
wyje¿d¿onych torów i równie¿ tu zastosowaæ etyczne zasady Kazania na Górze. O to
starali siê przez ca³y czas ludzie, którzy krocz± Wewnêtrzn± Drog±, a tak¿e
cz³onkowie Gminy Przymierza Nowa Jerozolima.
Nie jest to ³atwe, ale ten, kto czyni kroki w tym obszarze, czuje jak
pozytywnie dzia³a uwalnianie siê od po¿±dania, ¿±dzy kontaktów seksualnych itp. w
jego ¿yciu i we wspólnym ¿yciu, tak¿e ma³¿eñstwie i partnerstwie.
Zwyk³y cz³owiek:
Zadziwiasz mnie.
Mówisz to wszystko tak otwarcie - dok³adnie tak, jak to najwyra¼niej w tym momencie
jest. Podoba mi siê, ¿e jeste¶cie konsekwentni. W mojej wspólnocie wyznaniowej mówi
siê oczywi¶cie o takich rzeczach, ale ostatecznie wszystko pozostaje po staremu.
Ewangelicy pozostaj± ewangelikami, obojêtnie czy maj± ju¿ za sob± trzy ma³¿eñstwa,
a w ma³¿eñstwach dodatkowo wiele "przyja¼ni", obojêtnie czy bior± na powa¿nie
naukê Jezusa czy nie. ¯adnej roli nie gra w³a¶ciwie to, czy jeden ci±gle odchodzi do
innego partnera, czy te¿ oboje partnerzy pomimo k³ótni i niesnasek zachowuj±
wierno¶æ. Nowo¶ci w tej sprawie s± wprawdzie czêsto tematem powszechnych rozmów, ale
nie wiem nic o przypadku, ¿eby kto¶ poniós³ konsekwencje w ramach wspólnoty
ko¶cielnej.
Odpowied¼ proroka:
I w tym jest
w³a¶nie sêk. Gdyby ko¶cielni zwierzchnicy byli przyk³adem dla wiernych, a wiêc
stopniowo wstêpowali w ¶lady Jezusa, Chrystusa, to mogliby piêtnowaæ takie
postêpowanie. Nauka katolicka i luterañska sta³yby siê wtedy nauk± chrze¶cijañsk±,
która jest wy¿sz± etyk± i moralno¶ci±. Wtedy w ¶wiecie by³oby coraz mniej
szarpaniny w ma³¿eñstwach i partnerstwach, ale tak¿e coraz mniej brutalno¶ci, coraz
mniej przestêpstw i coraz mniej wojen.
Nie znaczy to, ¿e prachrze¶cijanie w Gminie Przymierza Nowa
Jerozolima s± doskonali. Wa¿ne jest, ¿e cel wy¿szej etyki i moralno¶ci, cel
wstêpowania w ¶lady Jezusa, Chrystusa, wype³nia dni, w których ka¿dy czyni swoje
kroki do wy¿szej etyki i moralno¶ci, a wiêc stopniowo wkracza w ¶lady Jezusa,
Chrystusa. O nieprawid³owo¶ciach, które mia³y miejsce w Gminie Przymierza Nowa
Jerozolima, mówiê tak otwarcie i bez ogródek, dlatego ¿e postanowili¶my sobie krok za
krokiem spe³niaæ wolê Boga, która objawia siê w Dziesiêciu Przykazaniach i Kazaniu
na Górze Jezusa. Do tego otwarcie siê przyznajemy. Jako ma³y lud, oko³o siedmiuset
braci i sióstr, chcemy urzeczywistniæ to, o czym mówimy na zewn±trz. Procesy
oczyszczania, które przy tym przebiegaj±, wskazuj± w³a¶nie na to, ¿e na powa¿nie
bierzemy naukê Jezusa, a nie tylko o Nim mówimy.
Przy tym wszystkim prachrze¶cijanie Gminy Przymierza Nowa Jerozolima
nie s± ¶wiêtoszkowatym narodem. Ci, którzy bior± na powa¿nie naukê Jezusa, walcz±
ze swoimi b³êdami, ze swoimi s³abo¶ciami i starymi negatywnymi wzorami postêpowania;
zmagaj± siê ze sob±, ¿eby zbli¿yæ siê do celu wy¿szych warto¶ci i moralno¶ci.
Przez to mo¿na czêsto porównaæ Gminê Przymierza Nowa Jerozolima do miski z brudn±
wod±. Ci, którzy czyni± kroki do wy¿szych idea³ów i warto¶ci, d±¿± do
oczyszczenia tego, co niew³a¶ciwe, ¿eby woda w tej misce sta³a siê przejrzysta, ¿eby
mo¿na j± by³o wtedy darowaæ tym, którzy tak samo szczerze i prosto d±¿± do
spe³niania woli Boga. To, ¿e bracia i siostry, którzy wchodz± w brudn± wodê, ¿eby
odfiltrowaæ brud, tak ¿eby sta³a siê przejrzysta, s± przy tym czêsto atakowani,
oczywi¶cie równie¿ otwarcie w mediach, jest logicznym nastêpstwem. Ci, którzy p³yn±
pod pr±d, którzy walcz± z pr±dem nieczysto¶ci, s± zawsze niemile widziani.
Te walki w biegu procesów oczyszczania i uszlachetniania musz±
istnieæ. Ostatecznie Gmina Przymierza Nowa Jerozolima wyst±pi³a po to, ¿eby spe³niaæ
krok po kroku Kazanie na Górze Jezusa. Pokój przykazany w Kazaniu na Górze musi byæ
wiêc wywalczony - w ¿yciu ka¿dego z osobna i we wspólnym ¿yciu prachrze¶cijan w
Gminie Przymierza. Walka o zachowanie tego, co sobie postanowili¶my pokazuje, ¿e nie
postêpujemy tak, jak to jest przyjête w¶ród instytucjonalnych chrze¶cijan: nazywaj
siebie chrze¶cijaninem, ale ¿yj, tak jak chcesz, nawet gdyby to by³o nie po
chrze¶cijañsku.
W ten sposób ma³y naród oczyszcza³ siê i oczyszcza, ¿eby w koñcu
pozostaæ wiernym swojemu przyrzeczeniu wstêpowania w ¶lady Jezusa, Chrystusa, ¿eby
czyniæ to, co jest wol± Boga. Dziesiêæ Przykazañ i Kazanie na Górze nauczaj± nas i
s± dla nas miernikiem.
Wielka czê¶æ braci i sióstr Gminy Przymierza Nowa Jerozolima
szczerze stara siê i d±¿y do wype³nienia tego, co przedstawiamy w pismach i
wyk³adach: krok po kroku urzeczywistniaæ naukê Jezusa, Chrystusa i w ten sposób
wrastaæ w ¿ycie zgodne z prawem Bo¿ym. Rozumie siê samo przez siê, ¿e nie mo¿na
tego dokonaæ z dnia na dzieñ, ale dobra wola przynosi drogê i prowadzi na drodze do
czynów zgodnych z wol± Boga.
To jest prawda drogi bracie. Tak zwani eksperci instytucji katolickiej
i ewangelickiej nie zajmuj± siê procesem dochodzenia do prachrze¶cijañskiego ¿ycia.
Zajmuj± siê oni jedynie tym, ¿e dawni prachrze¶cijanie odchodz± z Gminy Przymierza
Nowa Jerozolima. Przy tym s³ucha siê tylko tych, którzy z brudnej wody, z miski Gminy
Przymierza zostali odfiltrowani i którym zaproponowano nastêpuj±c± mo¿liwo¶æ: albo
trzymaæ siê tego, co wspólnie postanowili¶my i co rozpowszechniamy na zewn±trz, albo
- je¿eli w miêdzyczasie zmienili pogl±dy - opu¶ciæ Gminê Przymierza Nowa Jerozolima.
To, co odpowiedzialni do spraw sekt robi± z jednostronnych i zabarwionych osobistym
przekonaniem wypowiedzi, które mo¿na by nazwaæ rodzajem szlamu, to jest znowu szlam i
b³oto, które w zmienionej formie s± przekazywane tym, którzy je po³ykaj±. Zawieraj±
one w ka¿dym razie niedorzeczno¶ci i dziwactwa, które s± niektórym odpowiedzialnym za
dyskryminowanie innowierców bli¿sze ni¿ wysoka moralno¶æ i ni¿ warto¶ci, których
naucza³ Jezus, Chrystus.
Jak ju¿ powiedzia³am prachrze¶cijañscy na¶ladowcy Jezusa,
Chrystusa, nie s± doskonali, ale ci, którzy maj± dobr± wolê, id± naprzód, aby
udowodniæ, ¿e mo¿na ¿yæ wed³ug Kazania na Górze, nawet je¶li to jest trudne, gdy¿
nie mo¿na wiêcej poruszaæ siê po starych niemoralnych torach. Zrozumia³e jest, ¿e
ci, którzy nadal chc± manewrowaæ po torach nazbyt ludzkich zwyczajów s± proszeni
przez braci i siostry z Gminy Przymierza, którzy postawili sobie za cel wype³nienie
Kazania na Górze Jezusa, o opuszczenie Gminy Przymierza. Je¶li nie przyjmuje siê zbyt
du¿ych kompromisów i orientuje siê wci±¿ na nowo na przyrzeczenie pój¶cia w ¶lady
Jezusa, Chrystusa, to oczyszcza siê religijna wspólnota i to jest dobre.
To, ¿e niektórzy z tych by³ych "prachrze¶cijan" id± do
katolickich lub ewangelickich "ekspertów", którzy przyjêli za zadanie
dyskryminowaæ ludzi my¶l±cych inaczej i ma³e grupy wiernych, jest przykre, ale ka¿dy
ma wolno¶æ. Szczególnie ci, którzy nie mogli w Gminie Przymierza Nowa Jerozolima ¿yæ
wed³ug swoich niemoralnych i nieetycznych tendencji mówi± potem, ¿e prachrze¶cijanie
z Gminy Przymierza Nowa Jerozolima rzekomo wykazuj± dziwaczne zachowania w ma³¿eñstwie
i partnerstwie.
Drogi bracie, my wszyscy jeste¶my lud¼mi tak jak ty, ale walka z
samym sob±, ¿eby zachowaæ pokój z bli¼nim zaczyna siê w³a¶nie w ma³¿eñstwie i
partnerstwie. Je¶li tam jest pokój i owocne wspólne ¿ycie, to mo¿na te¿ zawrzeæ
pokój z innymi bli¼nimi i rozszerzyæ obszar jego dzia³ania.
Niejeden odbiera d±¿enie do wy¿szych etycznych i moralnych
warto¶ci, zasad i idea³ów ze swojej w³asnej perspektywy, która jest ukszta³towana
tak, jak on zachowuje siê w zwi±zku z tym w swoim my¶leniu i sposobie ¿ycia.
Nie jeste¶my przeciwko ma³¿eñstwu i partnerstwu. Jeste¶my tylko
przeciw takim ma³¿eñstwom i partnerstwom, jakie opisa³am wy¿ej i jakie s±
powszechnie przyjête w naszym spo³eczeñstwie. Chcemy wierno¶ci, pokoju i wspólnoty
tak¿e w ma³¿eñstwie i partnerstwie. Po³±czenia - a nie na³ogu bliskich stosunków,
przy którym obie osoby my¶l± tylko o zaspokojeniu swojego cia³a. Nie jeste¶my te¿
przeciwni cielesno¶ci - wielu mówi tu o seksie - a jedynie przeciw uzale¿nieniu od
seksu, przeciw niewierno¶ci, przeciw niezgodzie i ci±g³ej zmianie seksualnie
nacechowanych "przyja¼ni".
Wielu prachrze¶cijan w Gminie Przymierza Nowa Jerozolima przyjê³o
sobie idealny obraz, zgodny z wy¿sz± etyk± i moralno¶ci± i postawi³o sobie zadanie
uszlachetniania siê, czynienia kroków w ma³¿eñstwie i partnerstwie, a tak¿e we
wspólnotach mieszkaniowych, w których razem ¿yj± rodziny, gdzie jednak pary dochowuj±
sobie wierno¶ci, ¿eby znale¼æ jedno¶æ, wielk± rodzinê, gdy¿ jak ju¿ powiedziano
na ziemi ma byæ podobnie jak w niebie, zgodnie z nasz± modlitw± w Ojcze nasz
"Przyjd¼ królestwo Twoje, b±d¼ wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi".
Zwyk³y cz³owiek:
W³a¶ciwie -
tak mi siê wydaje - to musi byæ bardzo dobre uczucie, kiedy ma siê op³acalny cel przed
oczami, nawet gdy jest on wysoko postawiony i wymaga wysi³ku. Wie siê przynajmniej, po
co siê ¿yje i po co ten ca³y wysi³ek.
Proroku, wybacz, mam jeszcze jedno pytanie: jak wygl±da miêdzy wami
k³ótnia? Jak zachowujecie siê wtedy?
Prorok:
U jednego czy
drugiego mog± czasem zagraæ emocje, ale najpó¼niej wtedy, gdy uspokoj± siê trochê
fale wzburzenia, prachrze¶cijanin na Wewnêtrznej Drodze my¶li: "Stop! Wszystko jedno
czy mój brat, moja siostra, ¼le post±pi³ w tej sytuacji - szukam najpierw s w o j e g
o udzia³u, belki w moim oku i oczyszczam j±. Je¶li irytuje mnie mój bli¼ni, to
pokazuje to, ¿e mam w sobie jeszcze ten sam b³±d." - wtedy nie jest ju¿ zbyt trudne
oczyszczenie tego z samym sob± i z bli¼nim i zawarcie pokoju. Oboje s± bogatsi o
kolejne rozpoznanie.
W Gminie Przymierza Nowa Jerozolima równie¿ dzisiaj ci, którzy
staraj± siê byæ wierni Chrystusowi nie przebieraj± w s³owach, ¿eby wci±¿
utrzymywaæ to, co sobie postanowili¶my. W przypadku k³ótni nie spogl±damy tylko na
tego, kto chcia³by mieæ racjê, ale d±¿ymy do sprawiedliwo¶ci, która mówi: W
nieporozumieniu winny nie jest jeden, ale winni s± obaj. W³a¶ciwie oboje maj± siê
czego¶ nauczyæ z tego przypadku i le¿±cego u jego podstaw problemu. Wszyscy
przyjêli¶my za zadanie, ¿eby dobrze to wywa¿yæ i pomóc naszym chêtnym braciom i
siostrom. Ten jednak, kto nie chce tego, do czego my d±¿ymy, nie chce staæ siê
szlachetniejszy lub subtelniejszy, nie chce pomóc, aby zapanowa³a wierno¶æ i mi³o¶æ
ani osi±gn±æ dobrej wspó³pracy i wzajemnego dzia³ania, ten po pewnym czasie
przestanie siê dobrze czuæ pomiêdzy nami i wcze¶niej czy pó¼niej opu¶ci Gminê
Przymierza Nowa Jerozolima.
Zwyk³y cz³owiek:
Nie upraszczacie
sobie ¿ycia, to trzeba wam przyznaæ.
Prorok:
Przed
zwyciêstwem jest zawsze walka, a szczególnie w ma³ych sytuacjach ¿ycia codziennego.
Chrystus jest naszym przyk³adem. I On wspiera nas swoj± si³±, kiedy pozostajemy
ukierunkowani na Niego. Bóg nie siedzi gdzie¶ nad chmurami, ale jest bliski ka¿demu z
nas. Kiedy spe³niamy Jego przykazania, niejedno w nas i wokó³ nas zwraca siê ku
lepszemu.
Zwyk³y cz³owiek:
Czujê, ¿e to,
co mówisz, jest prawdziwe. Wierzê wiêc w to i bêdê siê tym dalej zajmowa³ i
zobaczê, jakie zrobiê z tym do¶wiadczenie.
Wasz przyk³ad mówi sam za siebie, ale to jeszcze niczego mi nie
udowadnia. Rozumiesz, o co mi chodzi?
Odpowied¼ proroka:
Rozumiem co
chcesz powiedzieæ. Wierny powinien po prostu wierzyæ w to, co jest w Biblii i na tym
koniec. Ale tak¿e tutaj jest tak, jak w ca³ym naszym ¿yciu: Prawdê znajduje siê tylko
wtedy - tak¿e w Biblii - kiedy d±¿y siê do tego, czego naucza³ nas Jezus i co
pokaza³ swoim przyk³adem i czyni siê to. Je¶li masz ochotê we¼ swoj± Bibliê do
rêki i zag³êb siê w Dziesiêæ Przykazañ Boga i Kazanie na Górze i zmierz swoje
my¶lenie, mówienie, ca³e swoje postêpowanie wed³ug tego. Równie¿ twoje
ma³¿eñstwo lub partnerstwo. Je¶li rozpoznasz, co wykracza przeciw tym
prawid³owo¶ciom Boga, to po¿a³uj i oczy¶æ to na drodze pro¶by o przebaczenie,
przebaczenia i zado¶æuczynienia na ile to jest jeszcze mo¿liwe, a o ile nie bêdziesz
powtarza³ tych rozpoznanych w sobie b³êdów, braku mi³o¶ci, a wiêc swoich grzechów,
odnajdziesz stopniowo siebie i osi±gniesz powoli dar rozró¿niania pomiêdzy tym, co
jest Prawd±, a co ni± nie jest. Wtedy nie bêdziesz musia³ tak czêsto zgadywaæ i
pytaæ - bêdzie ci dane z twojego serca, gdy¿ Bóg jest daj±c± mi³o¶ci±.
Zwyk³y cz³owiek:
Czy stanê siê
wtedy prachrze¶cijaninem?
Prorok:
Tak nie musi
byæ. Decyduj±ce jest byæ prawdziwym chrze¶cijaninem; to jest cel tych wszystkich,
którzy nie tylko wierz± w Chrystusa, ale sprawiaj±, ¿e ich wiara staje siê ¿ywa
przez zgodne z wol± Boga czyny, przez dzie³a, których pragnie Bóg, które jednak maj±
wyp³ywaæ z serca cz³owieka, a nie z rozumu.
Zwyk³y cz³owiek:
Ale czy nie
muszê siê wtedy staæ prachrze¶cijaninem?
Odpowied¼ proroka:
Nie
musisz nic - oprócz tego, ¿e od³o¿ysz kiedy¶ swoje cia³o, co nazywamy ¶mierci±.
B±d¼ chrze¶cijaninem, albo stañ siê chrze¶cijaninem, a wtedy zjednoczymy siê pod
jednym dachem niebios, co znaczy: Bóg jest mi³o¶ci±, a my wszyscy jeste¶my Jego
dzieæmi, braæmi i siostrami w Jego Duchu.
"Prorok" - w s³owie i w druku - jest bezp³atny. |
![]()
Universelles Leben, Postfach 5643, D-97006
Würzburg, Niemcy
tel.: +49 931 3903-0, fax: +49 931 3903-233
e-mail: info@universelles-leben.org
Internet: www.universelles-leben.de
Stowarzyszenie dla Popierania ¯ycia Uniwersalnego
Ko³o w Stargardzie Szczeciñskim, Os. Zachód B22, 73-100 Stargard Szczeciñski
konto: Pekao SA, I Oddzia³ w Stargardzie Szczeciñskim, 48 1240 3901 1111 0000 4227 3622
e-mail: info@zycie-uniwersalne.pl
Internet: www.zycie-uniwersalne.pl
Adresy korespondencyjne
[an error occurred while processing this directive]